Jared Kushner to zięć Donalda Trumpa, a Steve Witkoff to stary znajomy prezydenta. Obaj w tym samym czasie prowadzą negocjacje w sprawie Iranu, Strefy Gazy i wojny w Ukrainie. Amerykanie głośno pytają o ich kompetencje i polityczną odpowiedzialność.
- Nie dość, że nie są to zawodowi negocjatorzy ani dyplomaci, to ludzie, którzy nie zostali sprawdzeni ani nie zostali zatwierdzeni przez Kongres, nie składają też wszystkich wymaganych oświadczeń finansowych - zauważyła była zastępczyni sekretarza stanu USA Wendy Sherman. - Nie wiem nawet, jaką formalną pozycję w administracji zajmuje Jared Kushner - dodała.
Kushner to mąż córki Donalda Trumpa, Ivanki. Para była bardzo wpływowa w pierwszej kadencji obecnego prezydenta, po czym w pewnym momencie usunęła się w cień. Trudno wskazać jeden moment, w którym prezydencki zięć wrócił do łask.
Jared Kushner ma korzenie żydowskie, więc od lat doradzał teściowi w kwestiach bliskowschodnich. Jest jednym z architektów tak zwanych Porozumień Abrahamowych między Izraelem a częścią państw arabskich. Dlaczego uczestniczy w rozmowach o Ukrainie? To wie może tylko on i Donald Trump.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: New York Times: człowiek Trumpa "od załatwiania interesów" odniósł sukces w sprawie Strefy Gazy
Steve Witkoff to amerykański miliarder, który zbił fortunę w branży deweloperskiej. Jego formalna funkcja to specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych do spraw Bliskiego Wschodu, choć prezydent stawia na niego przede wszystkim w rozmowach z Władimirem Putinem.
Złośliwi nazywają go "wysłannikiem do spraw wszystkiego". Zaletą Witkoffa ma być w oczach Trumpa jego stuprocentowa lojalność.
Obawy o konflikt interesów
O duecie Kushner-Witkoff rozpisuje się teraz szeroko amerykańska prasa, bo od ich działań jeszcze nigdy tak wiele nie zależało.
"Każdy z nich uosabia unikalną politykę zagraniczną Trumpa. To potentaci biznesowi, którzy gardzą formalnymi strukturami dyplomatycznymi i rządowymi, a każdy globalny konflikt postrzegają jako potencjalny interes w handlu nieruchomościami" - zauważyła stacja CNN.
"Każdy z nich ma również ogromne interesy handlowe na Bliskim Wschodzie i w innych miejscach, co budzi obawy krytyków, którzy uważają, że Trump nie rozróżnia między własnymi interesami, a interesami kraju" - dodała.
Jedną z osób, które głośno mówią o potencjalnym konflikcie interesów ludzi Trumpa jest Anne Applebaum, amerykańska znawczyni Rosji, żona wicepremiera i szefa MSZ Radosława Sikorskiego.
- To naprawdę niepokojąca perspektywa, a przynajmniej tak powinno być dla wszystkich Amerykanów, że amerykańska polityka zagraniczna jest prowadzona przez ludzi, którzy nie działają w interesie Stanów Zjednoczonych, naszych sojuszników ani pokoju na świecie, ale w prywatnym interesie osób prowadzących negocjacje - stwierdziła publicystka "The Atlantic".
- Putin oczywiście wie, że Trump jest podatny na różnego rodzaju oferty i umowy, dlatego wciąż wysuwa takie sugestie - dodała Applebaum.
"Presja nakładana jest głównie na Zełenskiego i Ukrainę"
Zdziwienie zawodowych dyplomatów wywołało to, że Kushner i Witkoff najpierw prowadzili w Genewie negocjacje w sprawie irańskiego programu nuklearnego, by po krótkiej przerwie tego samego dnia spotkać się z wysłannikami Putina w sprawie Ukrainy.
Największą konsternację wciąż wywołuje jednak łagodne podejście ekipy Trumpa do Rosji i mylenie ofiary z agresorem. - Cała presja nakładana jest głównie na Zełenskiego i Ukrainę, co jest oburzające, biorąc pod uwagę, że to Rosja jest agresorem i rozpoczęła straszliwą wojnę z suwerennym państwem, którego terytorium powinno zostać uszanowane i które ma prawo decydować o swojej przyszłości - podkreśliła Wendy Sherman.
Administracja Trumpa broni swoich wysłanników, tłumacząc, że lata prowadzenia tradycyjnej dyplomacji nie przyniosły efektów.
Opracował Adam Styczek
Autorka/Autor: Jakub Loska
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: SPUTNIK POOL