|

"Taka jest rzeczywistość". Czy Grupa Wyszehradzka ma sens?

Ostatni szczyt premierów Grupy Wyszehradzkiej. Luty 2024 r.
Ostatni szczyt premierów Grupy Wyszehradzkiej. Luty 2024 r.
Źródło: MARTIN DIVISEK/EPA/PAP
Grupa Wyszehradzka, czyli format współpracy Polski, Czech, Słowacji i Węgier, ma już ponad trzy dekady. Czy ma wciąż znaczenie? - W obecnej sytuacji uważam, że nie ma przed sobą wielkiej przyszłości politycznej - mówi TVN24+ były szef czeskiej dyplomacji Jan Lipavsky.Artykuł dostępny w subskrypcji

Choć w politycznych deklaracjach sąsiedzka przyjaźń kwitnie, to Grupa Wyszehradzka od ponad 35 lat podąża wyboistą ścieżką. Początki były jednak obiecujące. Położony malowniczo w zakolu Dunaju węgierski Wyszehrad stał się miejscem powołania do życia inicjatywy państw, które przez wieki łączyła historia. Wspólni monarchowie, te same wojny, solne i bursztynowe szlaki handlowe, religia, a w końcu narzucony komunizm. Postawiono na integrację także po to, by na trwałe zakopać stare konflikty między obecnymi sąsiadami.

Zamek Wyszehradzki. Północ Węgier
Zamek Wyszehradzki. Północ Węgier
Źródło: Shutterstock

Miejsce wybrano nieprzypadkowo. Miało być nawiązaniem do królewskich spotkań sprzed sześciu wieków tam właśnie, na zamku w Wyszehradzie. Przywódcy Polski, Węgier i ówczesnej Czechosłowacji zgodzili się co do zbieżności celów polityki zagranicznej oraz uzgodnili koordynację działań na arenie międzynarodowej. Miało to w dalszej perspektywie pozwolić na szybszą akcesję do Unii Europejskiej i NATO. Na tle okolicznych krajów każde z tych trzech państw było też bardziej zaawansowane z reformami wewnętrznymi. Wniesiono toasty, podpisano dokumenty, Grupa Wyszehradzka ożyła.

Spotkanie inaugurujące powstanie Grupy Wyszehradzkiej, luty 1991 r. Od lewej: Vaclav Havel - prezydent Czechosłowacji, Jozsef Antall - premier Węgier i polski prezydent Lech Wałęsa
Spotkanie inaugurujące powstanie Grupy Wyszehradzkiej, luty 1991 r. Od lewej: Vaclav Havel - prezydent Czechosłowacji, Jozsef Antall - premier Węgier i polski prezydent Lech Wałęsa
Źródło: Jan Morek/PAI/PAP

"Razem" na Zachód

Międzynarodowa współpraca Warszawy, Budapesztu i Pragi niedługo potem poszerzyła się o Bratysławę, bo w styczniu 1993 roku doszło do podziału Czechosłowacji. To też pierwszy kryzys formatu. Już na kilka miesięcy przed tymi wydarzeniami Czesi i Słowacy pogrążyli się w wewnętrznych sporach. Vaclav Klaus kierujący wówczas czeskim rządem uważał, że priorytetem powinna być integracja z Zachodem, a nie oglądanie się na biedniejszych sąsiadów (Czechy dominowały wówczas w szeregu statystyk). Z kolei rządzący nowopowstałą Słowacją Vladimir Meciar oskarżany był o zapędy autorytarne, a jego polityka odsunęła Bratysławę na boczny tor głównego europejskiego nurtu.

Czytaj także: