Jest oskarżany o morderstwo, wyszedł na wolność. Jego sprawa dała początek protestom

TVN24

Aktualizacja:

Władze Hongkongu wypuściły na wolność 20-letniego mężczyznę, który zamordował na Tajwanie swoją ciężarną partnerkę. Jego sprawa doprowadziła do prac nad nowelizacją prawa ekstradycyjnego, dając początek masowym społecznym protestom. W środę władze Hongkongu formalnie wycofały projekt z regionalnego parlamentu.

Hongkończyk Chan Tong-kai jest oskarżany o zamordowanie w ubiegłym roku na Tajwanie swojej ciężarnej partnerki, do czego się przyznał. Po zabójstwie mężczyzna powrócił do Hongkongu, gdzie w marcu 2018 roku został aresztowany.

20-latek nie mógł zostać osądzony na Tajwanie, gdyż Hongkong i Tajpej nie mają podpisanego porozumienia ekstradycyjnego. Jako specjalny region administracyjny Chińskiej Republiki Ludowej nie mógł bowiem zawrzeć takiej umowy z państwem, które nie jest uznawane przez Pekin.

Hongkoński rząd zaproponował w związku z tym nowelizację prawa ekstradycyjnego, by móc przekazywać oskarżonych także krajom, z którymi nie ma umowy. Sprawa Chana przez obrońców demokracji została jednak zinterpretowana jedynie jako pretekst, by w rzeczywistości stworzyć furtkę, która umożliwiałaby przekazywanie podejrzanych Chinom kontynentalnym.

Hongkong nie ma bowiem umowy ekstradycyjnej również z Pekinem czy Makau. Prawo miało dotyczyć rezydentów Hongkongu, jak również obywateli Chin i obcokrajowców.

Wielu Hongkończyków obawiało się, że możliwość ekstradycji do Chin kontynentalnych podważy praworządność Hongkongu, na której opiera się pozycja tego miasta jako międzynarodowego centrum finansowego.

Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam przekonywała wówczas, że zmiana przepisów jest konieczna, by załatać luki prawne, umożliwiające zbiegłym kryminalistom ukrywanie się w Hongkongu. Wróciła również do sprawy morderstwa popełnionego na Tajwanie przez Chana, który w ramach obowiązujących przepisów nie mógł być odesłany na wyspę i tam osądzony. Rząd uzasadniał tą sprawą konieczność nowelizacji prawa.

Władze Tajwanu zadeklarowały jednak, że nie przyjmą oskarżonego o to morderstwo Hongkończyka, jeśli będzie to związane z uchwaleniem nowelizacji, która grozi również ekstradycją do Chin kontynentalnych mieszkających lub przebywających w Hongkongu Tajwańczyków.

Plany zmian w prawie wyprowadziły ludzi na ulice, doprowadzając do największych społecznych protestów w historii Hongkongu. Z czasem demonstranci poszerzyli swoje postulaty, domagając się pełnej demokracji i mniejszej ingerencji ze strony Pekinu.

"Mam nadzieję, że wszyscy możecie mi wybaczyć"

W efekcie Chan pozostawał w hongkońskim więzieniu, skazany jedynie - z braku dowodów morderstwa - za kradzież pieniędzy z karty kredytowej zamordowanej kobiety na 29 miesięcy kary. W środę, po 19 miesiącach za kratkami wyszedł na wolność.

20-latek przeprosił rodzinę ofiary i oświadczył, że zamierza dobrowolnie oddać się władzom Tajwanu. - Mam nadzieję, że jej rodzina będzie mogła nieco odetchnąć i zaznać spokoju - stwierdził, nie podając jednak, kiedy zamierza wyjechać na Tajwan.

Przeprosił także wszystkich Hongkończyków. - Mam nadzieję, że wszyscy możecie mi wybaczyć. Pozwólcie mi stać się nową osobą i dać mi szansę powrotu do społeczeństwa - apelował.

Spór o sposób ekstradycji

Hongkong i Tajpej ścierają się jednak o sposób, w jaki przetransporotwać mężczyznę na Tajwan, gdzie ma zostać osądzony za morderstwo.

Hongkong oznajmił, że Chan może sam udać się na Tajwan i oddać się w ręce miejscowych władz. Tymczasem Tajpej, powołując się na względy bezpieczeństwa, chce, by wysłano z nim policyjną eskortę, czego Hongkong odmawia.

Pod presją społecznych protestów władze Hongkongu już w lipcu zapowiedziały, że zawieszą pracę nad nowelizacją. Formalne wycofanie projektu ustawy mogło nastąpić jednak dopiero po wznowieniu obrad parlamentu w październiku. Ubiegłotygodniowe postępowanie parlamentarne zostało przerwane, gdy przedstawiciele opozycji zakłócili wystąpienie szefowej władz Hongkongu, domagając się jej dymisji w związku z trwającymi w kraju protestami.

Projekt wycofany

Projekt kontrowersyjnej nowelizacji został formalnie wycofany w środę podczas drugiego czytania w parlamencie.

Wycofanie projektu raczej nie powstrzyma jednak protestów, ponieważ rząd Hongkongu nie przychylił się do żadnego z czterech pozostałych postulatów. Oprócz wycofania projektu nowelizacji prawa ekstradycyjnego protestujący domagają się demokratycznych wyborów szefa władz regionu i wszystkich posłów lokalnego parlamentu, amnestii dla wszystkich zatrzymanych demonstrantów, nienazywania protestów zamieszkami oraz powołania niezależnej komisji śledczej do zbadania działań rządu i policji, której zarzucają brutalność i używanie nadmiernej siły.

W toku protestów policja zatrzymała już co najmniej 2,6 tys. osób. Części z nich postawiono zarzuty udziału w zamieszkach, za co grozi do 10 lat więzienia. Funkcjonariusze postrzelili też dwóch nastoletnich demonstrantów ostrą amunicją, a tysiące innych osób, w tym setki policjantów, odniosły obrażenia w starciach ulicznych.

Chińskie obiekty wojskowe w Hongkongu
PAP

Autor: momo / Źródło: BBC, Reutres, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: