|

Laila coraz częściej mówi synowi: nie wychodź. W Ceucie boją się wszyscy

Ceuta, 28 sierpnia
Ceuta, 28 sierpnia
Źródło zdj. gł.: Reduan/EPA/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Miesiąc po masowym przekroczeniu granicy w Ceucie boją się niemal wszyscy. Maria nie chce posłać córki do szkoły, bo obawia się o jej bezpieczeństwo. Laila coraz częściej mówi nastoletniemu synowi: "nie wychodź". Jego ciemniejsza skóra może sprawić, że ktoś weźmie go za migranta. A tych coraz częściej spotyka nie tylko gniew, ale i przemoc. Artykuł dostępny w subskrypcji

Małe miasto, dwie matki, ten sam lęk. Jedna jest chrześcijanką, druga muzułmanką.

Obie drżą o swoje dzieci, choć z innych powodów. Maria boi się migrantów, którzy śpią na ulicach i tworzą prowizoryczne obozowiska w zaułkach. Laila - że jej nastoletni syn z powodu ciemniejszej skóry zostanie wzięty za migranta. I że następnym razem nie skończy się na wyzwiskach.

Zaledwie miesiąc temu ponad 70 tysięcy migrantów przekroczyło granicę Ceuty, należącej do Hiszpanii enklawy na północnym wybrzeżu Afryki. Co najmniej sto osób straciło życie. Większość tych, którym udało się dotrzeć do miasta, została odesłana do Maroka. Według różnych szacunków w Ceucie nadal pozostaje jednak od pięciu do ośmiu tysięcy migrantów.

Napięcie rośnie z dnia na dzień.

- Wynoście się! Precz! - skanduje grupa mieszkańców. Podpalają słomiane parasole, pod którymi wcześniej chronili się migranci. Innego dnia kilkudziesięciu migrantów obrzuca kamieniami wojskowy pojazd. Rannych zostaje czterech żołnierzy.

Pozostało 88% artykułu
Czytaj także: