Emerytka z siatką idzie asfaltową drogą. Nastolatek spieszy się ze wzrokiem wbitym w ekran telefonu. Na pomoście gawędzą wędkarze. Sielska niedziela na rosyjskiej prowincji? Niekoniecznie.
W tle bowiem unoszą się kłęby gęstego dymu, a nad zgliszczami krążą śmigłowce. Nagranie agencji Reuters pokazuje jeden z magazynów Wildberries, rosyjskiego odpowiednika Amazona. A raczej to, co z niego zostało.
Od ponad miesiąca Ukraińcy uderzają już nie tylko w rafinerie i fabryki zbrojeniowe, lecz także w miejsca, w których Rosjanie pracują i z których każdego dnia wyjeżdżają zamawiane przez nich ubrania, kosmetyki czy sprzęt AGD.
- Wojna wróciła do Rosji i coraz brutalniej wdziera się w codzienne życie jej mieszkańców - mówi TVN24+ Masza Makarowa, dziennikarka rosyjskojęzycznego serwisu Vot Tak.
Za płonącymi magazynami kryje się jednak znacznie więcej: brutalna walka polityczna, potężne pieniądze, krwawe porachunki przypominające gangsterską wojnę i najbogatsza kobieta w Rosji.