Miliband oświadczył parlamentarzystom, że amerykańskie samoloty lądowały na brytyjskiej wyspie Diego Garcia na Oceanie Indyjskim, gdzie znajduje się baza US Army. W czasie tych postojów maszyny były tankowane, a żaden z więźniów nie opuszczał pokładu samolotu.
Minister zapewnił, że w żadnym z dwóch transportów nie byli przewożeni obywatele brytyjscy. Dodał, że jeden z tych więźniów jest już na wolności, a drugi nadal przebywa w Guantanamo. Tak przynajmniej zapewnili Milibanda Amerykanie.
Gabinet Blaira nie wiedział?
Rewelacje ministra w złym świetle stawiają gabinet poprzednika Gordona Browna - Tony'ego Blaira. Jego rząd wielokrotnie zapewniał, że nie istnieją żadne dowody na to, że Amerykanie podczas tajnych lotów CIA korzystali z brytyjskiego terytorium.
Również śledztwo policji brytyjskiej zakończyło się w czerwcu 2007 roku konkluzją, że lotniska Wielkiej Brytanii nie były wykorzystywane przez CIA do "transportowania podejrzanych na miejsca tortur w innych państwach".
Teraz Miliband mógł jedynie wyrazić "żal", że te informacje zostały ujawnione tak późno.Podobne zarzuty, o udostępnianie Amerykanom swojego terytorium do nielegalnych lotów, ciążą również na Polsce. Warszawa konsekwentnie zaprzecza.PRZECZYTAJ WIĘCEJ O ZARZUTACH WOBEC POLSKI
Źródło: BBC, PAP