Wątpliwości wokół polskiej kryptogiełdy. W tle pranie pieniędzy i zaginięcie prezesa

Kryptowaluty są cyfrową reprezentacją wartości, nieemitowaną przez bank centralny ani organ publiczny
Michał Fuja o aferze wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto
Źródło: TVN24
To tam prano pieniądze i ukrywano nielegalne interesy - mówił dziennikarz "Superwizjera" Michał Fuja o aferze wokół giełdy kryptowalutowej Zondacrypto. Jego zdaniem obecne wydarzenia to jedynie wierzchołek góry lodowej, a sprawa ma nie tylko wymiar kryminalny, ale również polityczny.

W środę Prokuratura Krajowa poinformowała, że zbada doniesienia o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu giełdy kryptowalut Zondacrypto. Premier Donald Tusk ujawnił ustalenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczące wpłat prezesa Zondacrypto Przemysława Krala na rzecz fundacji związanych z politykami Zbigniewem Ziobrą i Przemysławem Wiplerem. Premier podkreślił, że część środków miała trafić między innymi do fundacji Instytut Polski Suwerennej oraz Dobry Rząd, a sama giełda była sponsorem konferencji CPAC, w której uczestniczyli czołowi politycy prawicy.

W tle afery toczy się również spór o regulacje rynku kryptowalut. Prezydent Karol Nawrocki już dwukrotnie zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów.

KRYPTO W POLSCE. WSZYSTKO, CO MUSISZ WIEDZIEĆ >>>

"To tam prano pieniądze"

Do sprawy odniósł się na antenie TVN24 dziennikarz "Superwizjera" Michał Fuja, który przypomniał, że giełda ta wcześniej działała pod nazwą BitBay, a jej działalność już wtedy budziła wątpliwości.

- Badaliśmy wówczas grupy przestępcze, które działały wokół tej giełdy. To tam prano pieniądze i ukrywano nielegalne interesy - mówił Fuja. Dziennikarz przypomniał również, że po emisji pierwszego reportażu cztery lata temu zaginął założyciel i ówczesny prezes giełdy Sylwester Suszek. - Do dziś nie wiemy, co się z nim stało - dodał.

Niejasna struktura właścicielska

Jak podkreślił Fuja, mimo rebrandingu i zmiany nazwy giełda wciąż nie działa w przejrzysty sposób.

- Nadal nie wiemy, kto jest jej właścicielem. Choć zapewnia się nas, że to jawne informacje, w praktyce trafiamy w ślepe zaułki. Obecny prezes giełdy był wcześniej prawnikiem Sylwestra Suszka, więc trudno uznać go za faktycznego właściciela - wyjaśnił dziennikarz.

Według ustaleń "Superwizjera" środki, za które powstała pierwotna giełda BitBay, mogły pochodzić z przestępstw podatkowych.

- W aktach różnych spraw karnych natrafialiśmy na zeznania skruszonych przestępców, którzy opowiadali, że szefowie grup VAT-owskich inwestowali zarobione w ten sposób pieniądze właśnie w tę giełdę - mówił Fuja.

Jak dodał, Sylwester Suszek był osobą dobrze znającą rynek kryptowalut, ale potrzebował inwestorów. - To byli ludzie powiązani z przestępstwami VAT-owskimi na paliwach i granulatach - tłumaczył.

Problemy klientów i brak reakcji spółki

Dziennikarz zaznaczył, że w ostatnim czasie klienci giełdy mają duże problemy z wypłatą środków, a sama spółka długo nie reagowała na te sygnały.

- Dopiero po serii publikacji w mediach - w "Gazecie Wyborczej", Wirtualnej Polsce i po analizie grupy Recovery - pojawiło się oświadczenie prezesa giełdy. Zapewniał on, że środki są bezpieczne, ale nie wskazał, gdzie się znajdują - mówił Fuja.

Fuja odniósł się również do informacji o spółce Expo Fair Service House, o której wspominał premier w swoim oświadczeniu.

- Znam tę spółkę, bo to w niej obecny prezes giełdy zabezpieczał majątek Sylwestra Suszka - stwierdził dziennikarz.

Jak wyjaśnił, z korespondencji, do której dotarli dziennikarze, wynika, że prawnik Suszka przenosił jego samochody i nieruchomości właśnie do tej spółki. - Po zaginięciu Suszka te dobra zniknęły, a nieruchomości sprzedano - dodał.

Polityczne wątki i brak regulacji

Zdaniem Michała Fui problem ma również wymiar systemowy. W Polsce wciąż brakuje skutecznych regulacji chroniących klientów giełd kryptowalutowych. - Takie podmioty jak Zonda nie podlegają obecnie polskim regulatorom. Co gorsza, nie mamy pewności, kto działa w ich interesie - podkreślił.

Dziennikarz zwrócił uwagę, że w sieci kasowane są wpisy polityków i prawników, którzy wcześniej promowali giełdę Zonda. - Okazuje się, że niektóre z tych działań mogły być inspirowane lub opłacane przez giełdę - powiedział.

Według Fui, internauci dokumentują te wpisy, by zabezpieczyć dowody. - Mam nadzieję, że to pomoże w śledztwie - dodał.

Na zakończenie dziennikarz wyraził nadzieję, że obecne wydarzenia przyczynią się również do postępu w śledztwie dotyczącym zaginięcia Sylwestra Suszka.

- Ta afera sprawia, że do organów ścigania zgłasza się coraz więcej osób z nowymi informacjami. Być może to pozwoli nam pójść w tej sprawie krok dalej - podsumował Fuja. Jak zaznaczył, przez ostatnie cztery lata w śledztwie dotyczącym zaginięcia prezesa giełdy nie wydarzyło się nic nowego.

OGLĄDAJ: Wybory na Węgrzech. Oglądaj "Fakty po Faktach"
12 1925 fpf cl-0003

Wybory na Węgrzech. Oglądaj "Fakty po Faktach"

12 1925 fpf cl-0003
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: