Karol Nawrocki odebrał dotąd ślubowanie od dwojga spośród sześciorga wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Decyzji wobec pozostałej czwórki konsekwentnie odmawia. Jak wynika z nieoficjalnych informacji TVN24, w czwartek w Sejmie zorganizowane zostanie spotkanie, na którym czworo sędziów zostanie zaprzysiężonych. Sędziowie wysłali do prezydenta Karola Nawrockiego zaproszenia na tę uroczystość.
Na pytanie, kto wygra, jeżeli ta ceremonia się odbędzie, Władysław Kosiniak-Kamysz odparł, że "chciałby, żeby wygrali Polacy dobrym wymiarem sprawiedliwości i działającym Trybunałem Konstytucyjnym".
- Trybunał Konstytucyjny jest na samej górze, jest de facto najważniejszym sądem konstytucyjnym, najważniejszym sądem w Polsce, ponieważ rozstrzyga główne spory, które mogą być między władzami kraju. To jest zawsze ten bezpiecznik dla obywatela, do którego się może odwołać. On dzisiaj nie istnieje - ocenił.
Kosiniak-Kamysz: odpowiedzialność zawsze przychodzi
Na pytanie, czy prezydent Nawrocki powinien przyjść na ślubowanie, wicepremier odpowiedział, że "powinien sam to zorganizować dużo wcześniej". - Zwleka z tym, nie przyjął (ślubowania - red.) od prawidłowo wybranych sędziów przez Sejm na mocy ustawy, którą przecież stworzyła partia, która popierała kandydaturę prezydenta Nawrockiego bardzo silnie - komentował Kosiniak-Kamysz.
Szef MON "nie sądzi", żeby prezydent pojawił się na ślubowaniu. - Jeżeli do takiej sytuacji dojdzie, nie sądzę, żeby wziął w tym udział. Ale to prezydent popełnia tutaj delikt, nie wypełniając postanowień ustawy i nie działając w zgodzie z polskim prawem. On powinien niezwłocznie przyjąć tę przysięgę - podkreślił wicepremier.
- Odpowiedzialność zawsze wcześniej czy później przychodzi - ocenił Kosiniak-Kamysz.
Kosiniak-Kamysz: Magyar może wygrać wybory, ale nie mieć większości
Kosiniak-Kamysz pytany był też o "gorącą linię" pomiędzy szefem węgierskiego MSZ Peterem Szijjarto a jego rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem.
Wicepremier określił te doniesienia jako "bardzo niedobrą sytuację". - Najgorsze jest to, że chyba wcześniej niż informacje rozchodziły się po stolicach europejskich, przez Budapeszt trafiały one do Moskwy - przyznał.
Pytany, co w takiej sytuacji może zrobić Unia Europejska, wicepremier odparł, że "najlepszą robotę mogą zrobić tutaj sami Węgrzy". - Mogą odsunąć od rządu tych, którzy ich z tej Europy chcą de facto wyprowadzić i będą mogli już niedługo w wyborach o tym zadecydować - powiedział.
Szef MON zwrócił uwagę na węgierską ordynację wyborczą. - Wydaje mi się, analizując okręgi wyborcze, że Fidesz ma gigantyczną przewagę w okręgach jednomandatowych. Ordynacja jest tak skrojona, również głosowanie diaspory, podział na okręgi, że ta mieszana ordynacja działa oczywiście na korzyść Fideszu. Może to być globalne zwycięstwo Magyara, ale będzie przegrana w liczbie mandatów - ocenił.
Dodał, że Peter Magyar może "wygrać wybory", a "nie mieć większości w parlamencie".
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Paweł Supernak/PAP