Izraelczycy "wysłuchają amerykańskiej propozycji w sposób uczciwy i otwarty"

TVN24

Aktualizacja:

Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył w niedzielę, że jego kraj "uczciwie i otwarcie" wysłucha propozycji, zawartych w planie pokojowym USA dla Bliskiego Wschodu. Podkreślił, że nie rozumie Palestyńczyków, którzy plan odrzucają, nie znając jego szczegółów.

- Wysłuchamy amerykańskiej propozycji w sposób uczciwy i otwarty - zapowiedział izraelski premier podczas objazdu po Dolinie Jordanu, na okupowanym Zachodnim Brzegu. Netanjahu towarzyszył przebywający z wizytą w Izraelu doradca prezydenta USA Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton.

- Nie rozumiem, jak Palestyńczycy mogli odrzucić plan, nawet go nie wysłuchawszy - mówił Netanjahu. Jednocześnie powtórzył stanowisko Izraela, że każdy plan pokojowy musi przewidywać izraelską obecność w Dolinie Jordanu. Palestyńczycy chcą, by obszar ten był częścią ich państwa.

Palestyńczycy odrzucają plan

Amerykański plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu, który Waszyngton nazywa "najbardziej ambitnym dotychczas" planem pomocy Palestyńczykom, ma zostać ogłoszony w nadchodzącym tygodniu na konferencji w Bahrajnie.

W sobotę Biały Dom ujawnił, że przewiduje on m.in. inwestycje o wartości ok. 50 mld dolarów dla Palestyńczyków (w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu Jordanu, w Egipcie, Jordanii i Libanie), reformę gospodarki i powiązanie Palestyny z jej sąsiadami; ma doprowadzić do stworzenia co najmniej 1 mln nowych miejsc pracy dla Palestyńczyków. Inicjatywy mają dotyczyć przedsięwzięć w służbie zdrowia, edukacji, turystyce, rolnictwie, w sektorze wodnym czy sferze zaawansowanych technologii.

Strona palestyńska plan jednak już odrzuciła. Hanan Aszrawi z Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP) nazwała opublikowane dotychczas szczegóły propozycji "abstrakcyjnymi obietnicami" i podkreśliła, że konflikt mogłoby zakończyć tylko rozwiązanie polityczne. Zarówno ona, jak i przedstawiciel rządzącego w Strefie Gazy Hamasu Ismail Rudwan stanowczo podkreślili, że warunkiem dobrobytu Palestyńczyków jest zakończenie izraelskiej okupacji.

Izrael i Palestyńczycy
PAP

Sam przywódca Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas od dawna zapowiada, że nie podpisze żadnego dokumentu, który nie będzie zakładał zakończenia izraelskiej okupacji Zachodniego Brzegu i utworzenia suwerennego państwa palestyńskiego z Jerozolimą jako stolicą.

Krytykują ideę

W niedzielę Abbas oznajmił, że konferencja w Bahrajnie na temat gospodarczych aspektów amerykańskiego planu jest skazana na niepowodzenie. - Jesteśmy przeświadczeni, że konferencja w Manamie nie przyniesie sukcesu - powiedział Abbas, którego cytuje AFP. Wcześniej Palestyńczycy zapowiedzieli, że nie wezmą udziału w forum w stolicy Bahrajnu.

Media, powołując się na anonimowe źródła, donosiły, że amerykański plan ma zakładać rozszerzenie suwerenności Izraela na żydowskie osiedla na okupowanym Zachodnim Brzegu oraz że prawdopodobnie nie będzie przewidywał utworzenia osobnego i w pełni suwerennego państwa palestyńskiego.

Palestyńskie władze nie kryją ponadto krytyki wobec samej idei, że to USA wychodzą z propozycją rozwiązania bliskowschodniego konfliktu. Władze Autonomii Palestyńskiej zamroziły relacje z administracją Trumpa. Według nich po uznaniu przez USA za stolicę Izraela Jerozolimy i przeniesieniu tam swojej ambasady Stany Zjednoczone nie mogą być dalej pośrednikiem w tym konflikcie. Palestyńczycy, mając szerokie poparcie międzynarodowe, chcą, żeby Jerozolima Wschodnia była stolicą ich przyszłego państwa, które ma obejmować także Zachodni Brzeg Jordanu i Strefę Gazy.

Większość społeczności międzynarodowej jest za tym, aby ostateczny status Jerozolimy był negocjowany przez Palestyńczyków i Izraelczyków i aby nie umieszczać tam ambasad, dopóki nie zostanie osiągnięte porozumienie w tej sprawie. Izraelsko-palestyńskie rozmowy pokojowe załamały się w 2014 r.

Wzgórze Świątynne w Jerozolimie
PAP/DPA

Autor: lukl\mtom / Źródło: PAP