Górnicy przez kilka godzin byli uwięzieni pod ziemią po tym, gdy w środku nocy w kopalni Ballarat na południu kraju zawalił się szyb. Zostali zmuszeni do ucieczki do podziemnych schronów bezpieczeństwa i oczekiwania na pomoc.
Sytuacja wydawała się poważna, bo tlenu mieli tylko na 30 godzin, jednak błyskawicznie przeprowadzona i skuteczna akcja ratunkowa spowodowała, że nikomu nic się nie stało.
A akcję tę znacznie ułatwiał kontakt z górnikami. Jeden z pracujących pod ziemią mężczyzn miał przy sobie telefon komórkowy i udało mi się dodzwonić do policji i ratowników.
Kiedy po kilku godzinach za pomocą dźwigu wyciągano ich na powierzchnię, 27 górników uśmiechało się i trzymało podniesione do góry kciuki. - Wszyscy są w dobrym nastroju, bezpieczni i szczęśliwi - powiedział Joe Dowling z kopalni Ballarat.
Źródło: BBC, AP, Reuters, CNN