Motorniczy - kibic: zabronili mi być Polakiem

EURO-motorniczy
EURO-motorniczy
Źródło: TVN24
Poniedziałek, 9 czerwcaWśród motorniczych i autobusów zawrzało. "Czułam się, jakbym dostała klapsa w pysk", "ta osoba, co wydała to polecenie nie ma polskiej krwi w żyłach" - mówią. O co chodzi? ZTM zabronił swoim pracownikom wywieszania w pojazdach polskich flag i noszenia w pracy "gadżetów" polskiej reprezentacji.

Debiut Polaków w piłkarskich mistrzostwach Europy to dla wielu rodaków wielkie sportowe święto. Każdy kibic chce uczcić ten dzień w szczególny sposób. Także warszawscy motorniczy chcieli świętować pierwszy występ naszej reprezentacji na EURO 2008 i ubrali się do pracy wyjątkowo.

- Ja miałam kapelusz i małą flagę, która nikomu nie przeszkadzała - mówi Elżbieta, motorniczy z Warszawy. Między innymi dzięki jej nietypowemu wyglądowi atmosfera w niedzielne popołudnie i wieczór była w tramwaju ponoć pyszna. Ale zanim w Austrii na polskich piłkarzy posypały się piłkarskie ciosy, na warszawskich motorniczych spłynął zimny prysznic od nadzoru ruchu. - Ekspedytorka kazała mi na pętli zwinąć te gadżety. To nie są gadżety to barwy narodowe! - oburza się inny motorniczy, Maciej, posiadacz biało-czerwonego kapelusza. Wtóruje mu Czesław: - To jakby kazali mi oddać dowód osobisty. Zabronili mi być Polakiem. I dodaje: Nie zdejmę szalika z szyi.

ZTM nie kibicuje?

Uzasadnienie służbowego polecenia było proste: - Samowolnie, bez uzgodnienia z nami, wywiesili flagi, chorągiewki - uzasadnił Igor Krajanow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie.

A i tak od wczoraj trwa debata, czy w kabinie motorniczy ma prawo manifestować polską dumę.

Zdaniem rzecznika, "polskość w kabinie jak najbardziej, ale dyskretnie, bez zbędnej manifestacji. - Chodzi o to, żeby komunikacja działała bez szumu - przekonuje Krajanow.

Kolejne starcie na flagi już w czwartek przed meczem z Austrią.

Czytaj także: