Kibice wygwizdali "Canarinhos". Piłkarze wściekli

Własna publiczność powinna wspierać, a nie deprymować. Zachowanie naszych fanów jest dla mnie niezrozumiałe - żalił się piłkarz reprezentacji Brazylii Daniel Alves po tym, jak sympatycy "Canarinhos" wygwizdali swych ulubieńców w towarzyskim meczu z RPA, wygranym 1:0.

Gwizdy i buczenie ponad 50 tysięcy osób na stadionie Morumbi w Sao Paulo w kierunku piłkarzy i trenera Mano Menezesa było słychać przez większość drugiej połowy spotkania i po nim. Chwilami publiczność wspierała nawet piłkarzy z Południowej Afryki.

Wygwizdany Neymar

Suchej nitki nie zostawił na nich obrońca Barcelony. - Jeśli masz kibiców po swojej stronie, to wszystko jest łatwiejsze. Ale widocznie w Brazylii ludzie tego nie rozumieją, bądź myślą inaczej. Własna publiczność powinna wspierać, a nie deprymować - ocenił Alves.

- Do tej pory z gwizdami pod naszym adresem spotykaliśmy się wyłącznie za granicą. Teraz już wiemy, że i w kraju możemy się tego spodziewać. Może nie graliśmy olśniewająco, ale zachowanie kibiców sprawiło, że było nam jeszcze trudniej - dodał.

Solidna porcja gwizdów była skierowana do Neymara. Zawodnik FC Santos ma poprowadzić Brazylię do sukcesu na mundialu za dwa lata. - Nawet superbohater nie został oszczędzony - napisał w sobotę dziennik "O Globo".

Trener obrażony

Obraźliwych okrzyków wysłuchiwał też selekcjoner. Kibice wyrażali swoją dezaprobatę niemal zawsze, gdy zbliżał się do linii bocznej, by udzielić wskazówek swoim zawodnikom. "Goobye, Mano" - to jedno z najdelikatniejszych haseł skandowanych na trybunach.

Wielu ekspertów i przedstawicieli mediów domagało się jego dymisji już w ostatnich tygodniach, gdy kadra wróciła z igrzysk w Londynie tylko ze srerbnym medalem (porażka w finale z Meksykiem - red.).

- Czuję się lekko urażony tym, co się tu stało. Reprezentacja jest w budowie, ale kibice nie wykazują cierpliwości. Mam nadzieję, że w mistrzostwach świata będą już z nami na dobre i złe. Mamy w drużynie wielu młodych graczy, którzy szczególnie potrzebują wsparcia - powiedział szkoleniowiec.

Reprezentacja w Sao Paulo już wcześniej jednak nie miała łatwego życia. To efekt rywalizacji tej metropolii z Rio de Janeiro i historycznych zaszłości między regionami. "To niczego nie tłumaczy" - zaznaczył Menezes.

Kolejny test gospodarzy najbliższego mundialu już w poniedziałek. W Recife na północnym-wschodzie kraju zmierzą się towarzysko z Chinami.

- Czeka nas kolejne trudne spotkanie. Jak szybko nie zdobędziemy gola, to będzie rosła nerwowość i presja. Mam jednak nadzieję, że tam fani zachowają więcej rozsądku i cierpliwości - podsumował trener Brazylii.

Autor: adso/fac / Źródło: PAP

Czytaj także: