Premium

"Nie jest nosorożcem jak Czarnek". Jak historia zjadła Wojciecha Roszkowskiego

Kiedyś: ceniony, chwalony, budzący szacunek, a nawet podziw i to po obu stronach sceny politycznej. Dziś: kontrowersyjny, uwikłany w polityczne spory, wychwalany przez o. Tadeusza Rydzyka i Barbarę Nowak. Kim jest autor podręcznika do HiT?

Byli studenci: "szalenie elokwentny", "wymagający, ale cierpliwy", "bardzo kulturalny".

Doświadczeni nauczyciele: "wprowadził nową jakość do polskiej edukacji", "jego podręczniki przez lata zalecaliśmy uczniom, nawet gdy już dawno nie były w użyciu".

Byli współpracownicy: "człowiek, o którym słowa złego nie da się powiedzieć", "nagonkę robicie na wspaniałą osobę".

Polityczni oponenci: "niezręcznie mi go teraz krytykować, moje dzieci też uczyły się z jego książek historii".

Nazwisko 75-letniego Wojciecha Roszkowskiego było jednym z najgorętszych tego lata. Choć sam historyk i ekonomista czynnym politykiem od dawna już nie jest (był europosłem PiS w latach 2004-2009).

Jego nazwisko padało w debatach sejmowych i w programach publicystycznych - z oburzeniem, gdy mówiła opozycja, i z zachwytem, gdy wypowiadała się prawica. Bo to on jest autorem głośnego i aż do 1 września jedynego dopuszczonego do użytku szkolnego podręcznika do nauczania przedmiotu historia i teraźniejszość w liceach oraz technikach. Konkurencyjną książkę WSIP dopuszczono dopiero 2 września.

Jeszcze w 2018 roku, odbierając tytuł Honorowego Obywatela Warszawy, sam o sobie mówił: - Jestem w jakiś sposób i dzieckiem historii, i autorem historii. Pisząc historię, na jedno należy zwrócić uwagę. Historyk ma do życia trochę inne podejście niż polityk. Jestem trochę zahaczony też o politykę i chyba potrafię zauważyć różnicę. W polityce liczy się przede wszystkim skuteczność. W historii - wydaje mi się, chociaż niektórzy są innego zdania i czasem z nimi polemizuję - ważne jest dążenie do prawdy.

W stołecznym ratuszu zastanawiają się dziś, czy pisząc podręcznik dla Białego Kruka, o tych słowach zapomniał.

Fakty, których w rozmowie ze mną - bez względu na przekonania polityczne - nikt nie próbuje podważyć: Wojciech Roszkowski ma piękny biogram, a kariery naukowej wielu może mu pozazdrościć.

Ale później zaczynają się schody i pytania. Ile Roszkowskiemu można wybaczyć? Czy gdyby nadal pisał z Anną Radziwiłł, jego podręcznik wyglądałaby inaczej? Czy dosięgnie go cancel culture i "przez jedną głupotę" zostanie wymazany z historii czy wręcz przeciwnie tylko umocni swoją pozycję autora bestsellerów?

Jeden ekspert oświatowy mówi mi, że Roszkowski "zamienił piedestał historii na żwirek doczesności", a inny zastanawia się skąd wzięły się u niego "stereotypy i uproszczenia patoprawicy, niegodne tego wybitnego przecież niegdyś historyka". Gdy internauci tropią w podręczniku autoplagiaty z jego publicystycznych książek, profesor debiutuje na Twiterze, a ja pytam jego syna Marcina, czy zamieszanie wokół ojca nie wpłynie na ich wspólne biznesy? Bo Wojciech Roszkowski jest na co dzień aktywnym biznesmenem, lub mówiąc precyzyjniej: uczestnikiem obrotu gospodarczego

Ale przede wszystkim chce dowiedzieć się: czy Wojciech Roszkowski zawsze taki był, tylko tego nie zauważaliśmy, czy jednak doszło tu do wielkiej przemiany znanego historyka? A jeśli tak, to co ją spowodowało?

Czytaj dalej po zalogowaniu

premium

Uzyskaj dostęp do treści premium za darmo i bez reklam