Wataha wilków przed domem. "Merdały ogonkami, widać bardzo zadowolone"

Poznań

TVN 24Spacerujące wilki nagrał Grzegorz Drzymała

W województwie lubuskim wzrosła liczba wilków, a co za tym idzie narasta strach wśród mieszkańców i hodowców zwierząt. W ostatnim czasie zaznaczyły swoją obecność m.in. we wsi Olbrachtów pod Żarami, gdzie swobodnie spacerowały pod domami.

Wilki na terenie nadleśnictwa Wymiarki pojawiły się kilkanaście lat temu. Ostatnio jednak ich przybyło.

- Przyszły do nas z Niemiec. Znalazły u nas więcej zwierząt, które są ich pokarmem i dlatego się dobrze u nas czują - tłumaczy Edward Koszałka, nadleśniczy w Nadleśnictwie Wymiarki.

Zjadły kozę, pogryzły kuca

Kilka dni temu spacerujące wilki nagrał Grzegorz Drzymała, mieszkaniec Olbrachtowa. - Siedziałem w domu, z rodziną i nagle żona woła, że jakieś zwierzęta się kręcą pod domem. Często tu zwierzęta podchodzą dziki, sarny ale nie spodziewałem się wilków. Były cztery, spore sztuki. Spokojnie sobie chodziły, merdały ogonkami i przeszły na drugą stronę ulicy. Wziąłem aparat, żeby je nagrać. Obserwowałem je około 5-10 minut. Były bardzo spokojne - mówi.

Wcześniej, bo już dwa lata temu, po raz pierwszy w okolicy zaobserwował je Bogdan Zyga, myśliwym z koła łowieckiego Ponowa-Wymiarki.

- Widziałem w lesie jak mi przebiegły i zostawiły ślad po sobie na śniegu. Potem, po kilku miesiącach, jak byłem na polowaniu, przebiegły mi przed autem. Po około pół roku wilki zaatakowały mi kozę. Miałem ją na podwórku, wygryzły jej gardło. Wróciły na drugi dzień, bo nie dokończyły uczty, ale ja zdążyłem już ją zakopać. Wiem też, że jednemu panu kuca zaatakowały, kuc miał tak głębokie rany, że był nie do uratowania - mówi.

Na watahę wilków na polowaniu natrafili też jego koledzy. Zaobserwowali wtedy pięć wilków. - Prawdopodobnie tą watahę spotkała też pani, która poszła tu w okolicy na grzyby i nagrał pan Grzegorz - uważa Zyga.

Sołtys zaniepokojony

Sygnały, że we wsi pojawiły się wilki miał także sołtys Olbrachtowa Jan Gajda. - Zagrażają nam i zwierzętom, które hodujemy. Jak będą głodne to mogą zaatakować człowieka. Boimy się, na razie jest okres zimowy kiedy się nie wypuszcza zwierząt na pola, ale jak przyjdzie wiosna, wypuści się krowy, to nie wiem co to będzie - denerwuje się Gajda.

Jak dodaje, wilki są pod ochroną więc nic nie można z nimi zrobić - kilka lat temu na tym terenie utworzono bowiem obszar ochrony wilków pod nazwą "Wilki nad Nysą".

- Obecnie są pod całkowitą ochroną. Populacja się znacznie rozszerza, według badań w województwie lubuskim jest od 150 do 200 wilków - mówi Koszałka.

Póki co w okolicy pojawiły się tablice ostrzegawcze "Zwolnij! Wilki!". Ustawiono ich na razie osiem. - Musi być jakaś ochrona, bo będzie coraz to gorzej - podkreśla sołtys.

"Wilk unika człowieka"

Leśniczy przekonują jednak, że wilki nie powinny stanowić zagrożenia dla ludzi. - Wilk jest zwierzęciem wolno żyjącym i unika kontaktu z ludźmi. Zwykle trudno jest go spotkać blisko osad ludzkich - mówi Koszałka.

Jeżeli zobaczymy wilka, to przede wszystkim nie należy panikować. - To zwierzyna bardzo płochliwa, także nie rzuci się na nikogo - tłumaczy Zyga. Myśliwy zwraca natomiast uwagę na to, że przez obecność wilków inaczej zachowują się inne zwierzęta. - Na przykład sarny, boją się wilka i uciekają z lasu w stronę domów. Zwierzyna siedzi pomiędzy domostwami, chowa się po ogrodach, krzakach. Wilki zasiały strach wśród saren, jeleni - kończy.

Autor: FC / Źródło: TVN 24 Poznań

Źródło zdjęcia głównego: Grzegorz Drzymała