Poznań zaprezentował tramwaj z Bonn. "Możecie zobaczyć, jak ten 'niemiecki złom' wygląda"

Tramwaj z Bonn w niedzielę po raz pierwszy zabierze pasażerów
Pierwszy tramwaj z Bonn wyjedzie na ulice Poznania
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Filip Czekała / TVN24.pl
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dla pasażerów to będzie taka przesiadka jak z poloneza z lat 70. na volkswagena wyprodukowanego w latach 90. Poznań zaprezentował właśnie pierwszy 30-letni tramwaj odkupiony od niemieckiego Bonn. Gdy na początku roku miasto ogłosiło ten zakup, spadła na nie fala krytyki. Teraz można zobaczyć na własne oczy czy słusznej.
Kluczowe fakty:
  • W niedzielę na paradzie z okazji 145 lat Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Poznaniu pasażerowie po raz pierwszy pojechali tramwajem NGT6D. To pierwszy z 24 używanych tramwajów zakupionych z Bonn.
  • Część internautów i prawicowi politycy określali te 30-letnie pojazdy jako "złom z Niemiec".
  • Miasto pokazuje, jaka jest różnica między tymi tramwajami a Konstalami 105N, które mają zastąpić. Przede wszystkim - w 70 procentach są niskopodłogowe, a także dwukierunkowe.
  • Poza tramwajami z Bonn, miasto zamówiło kilkadziesiąt nowych tramwajów. Te są oczywiście znacznie droższe, a poza tym zamówienie nie wystarczy na realizację ambitnych planów rozwoju sieci tramwajowej.
  • Kupowanie nowych tramwajów i uzupełnianie taboru używanymi to standardowe działanie wielu miast Europy. Używane niemieckie tramwaje jeżdżą m.in. w Sztokholmie, Helsinkach, Zagrzebiu czy Budapeszcie. A także po samych Niemczech, bo odkupują je od siebie nawzajem także miasta tego kraju. Tramwaje mają znacznie dłuższą żywotność niż auta. Mogą służyć nawet 50 lat.

- Jeździ się nim super - mówi motornicza Monika Ratajczak, która w środę prowadziła w Poznaniu tramwaj NGT6D. Te 30-letnie wagony mają zastąpić ostatnie wysokopodłogowe tramwaje w Poznaniu - Konstal 105N oraz ich zmodernizowane wersje - Moderus Alfa.

- Jeździła pani nimi? - dopytuję.

- Uczyłam się na nich i lubię je, ale różnica między nimi jest kolosalna. Ten ma hamowanie piaskiem, więc jak jest ślisko, to dużo nam to ułatwia - jest bezpieczniej dla nas i dla pasażerów. Ten sterujemy ręką, "stopiątki" - nogami, więc jest to wygoda, a nasze stawy są mniej obciążone - odpowiada.

Do tego motorniczy mają większą kabinę, wygodniejszy fotel i klimatyzację (tej w reszcie tramwaju nie ma). Gorzej, gdy muszą wyjść z pojazdu - pierwsze drzwi nie są przy samej kabinie, a bliżej środka przedniego członu.

Monika Ratajczak w kabinie motorniczego
Monika Ratajczak w kabinie motorniczego
Źródło zdjęcia: Filip Czekała / TVN24.pl

Poznań kupił 24 takie używane tramwaje z Bonn. Pierwszy z wagonów NGT6D produkcji Duewag/Siemens z 1994 roku właśnie został dopuszczony do ruchu i może wyjeżdżać do obsługi linii komunikacyjnych. Po raz pierwszy zabrał pasażerów w niedzielę na paradzie z okazji 145 lat MPK Poznań.

Miasto odpowiada hejterom

Nim to się stało, tramwaj zaprezentowano dziennikarzom. - Za nami widzicie państwo ten osławiony przez anonimowych hejterów internetowych "niemiecki złom". Możecie zobaczyć, jak ten "niemiecki złom" wygląda w kontekście, chociażby naszych starych poczciwych tramwajów Konstalu z Chorzowa - powiedział Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania.

Wymieniono tapicerkę, założono czytniki PEKA
Wymieniono tapicerkę, założono czytniki PEKA
Źródło zdjęcia: Filip Czekała / tvn24.pl

Przypomnijmy - gdy miasto ogłosiło zakup tych tramwajów, w internecie rozpętała się burza. 30-letnie tramwaje określano "złomem", "szrotem". Zakup ten oburzył też prawicowych polityków. "Czy naprawdę powinniśmy inwestować w przestarzały tabor, który nie spełnia już norm nowoczesnych miast? Poznań zasługuje na nowoczesne, ekologiczne i komfortowe tramwaje, które będą służyć mieszkańcom przez długie lata. Zakup używanych, wyeksploatowanych pojazdów to krótkowzroczna decyzja, która może wiązać się z wysokimi kosztami napraw i utrzymania. Kolejny przykład niegospodarności w Poznaniu (...) Zamiast dbać o rozwój rodzimej gospodarki i miejsc pracy, inwestujemy w używane tramwaje z zagranicy" - pisała Klaudia Strzelecka, radna PiS, wiceprzewodnicząca Komisji Transportu.

A poseł PiS Bartłomiej Wróblewski dorzucał: "Bylejakość staje się u nas w Poznaniu niestety normą".

Głos zabrał nawet niezwiązany z Poznaniem poseł Marcin Horała: "Po co kupować nowe tramwaje produkowane w Polsce jak można z Niemiec ściągnąć 30-letni szrot? To się nie dzieje naprawdę…".

W podobnym tonie o zakupie poznańskiego przewoźnika informowały prawicowe media.

"Muszą nienawidzieć Polaków, aby im kazać wspinać się po schodach do 'stopiątek'"

Eksperci jednak nie mieli cienia wątpliwości - Poznań zrobił dobry interes.

- Tramwaje z Bonn mają dokładnie 30 lat i są o około dekadę młodsze niż najstarsze tramwaje Konstal serii 105N, będące wciąż w ruchu. Są też, w przeciwieństwie do 105N w 2/3 niskopodłogowe. Niska podłoga odgrywa ważną rolę dla osób z ograniczoną mobilnością, ale również przyspiesza wymianę pasażerów. Zakup tramwajów z Bonn z wielkim prawdopodobieństwem będzie bardzo korzystny, na około dekadę miasto zdobędzie tramwaje niskopodłogowe w cenie rocznej stanowiącej przypuszczalnie około jednej trzeciej kosztów rocznych nowego taboru. To jest tabor, który będzie służył rodzicom z dziećmi w wózkach, seniorom, osobom z dużym bagażem - oceniał dr Michał Beim, ekspert ds. transportu z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

I dodawał: - Mnie zastanawia jedynie jak tak zwani prawicowi publicyści muszą nienawidzić Polaków, aby im kazać wspinać się po schodach do jeszcze starszych niż tramwaje z Bonn 'stopiątek' Konstalu.

Tramwaj na ulicach Bonn
Tramwaj na ulicach Bonn
Źródło zdjęcia: facebook.com/swbbusundbahn

"Solidna niemiecka jakość lat 90." vs. aparatura z lat 30.

Prezes MPK Poznań podczas briefingu podkreślał, że oba tramwaje dzieli technologiczna przepaść. - Nie można tego tramwaju z Bonn absolutnie porównywać do wagonów typu 105N, których aparatura elektryczna wywodzi się jeszcze z lat 30., z dawnych amerykańskich tramwajów PCC. Najstarsze tramwaje rozpoczynały kursowanie w Poznaniu w 1975 roku - mówił Krzysztof Dostatni.

Klatka kluczowa-39460
Tramwaj 105N w barwach poznańskiego MPK
Źródło: TVN24

To mniej więcej tak jakby zestawiać ze sobą poloneza z lat 70. z volkswagenem wyprodukowanym w latach 90.

Podkreśla to także prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak w filmiku opublikowanym w mediach społecznościowych. - 70 procent niskiej podłogi. Solidna niemiecka jakość z tamtych czasów, kiedy niemieckie produkty naprawdę kojarzyły się z naprawdę wysoką jakością - mówi.

NGT6D ma niespełna 29 metrów, a na pokładzie znajduje się 137 miejsc stojących i 64 siedzące oraz miejsce dla osoby podróżującej na wózku inwalidzkim. Jest dwukierunkowy, co oznacza, że może być wykorzystywany na wszystkich trasach, także tych nie zakończonych pętlami i na liniach wahadłowych, co w Poznaniu odgrywa dużą rolę. Ma w 70. procentach niską podłogę, zatem wsiadanie i wysiadanie z niego jest ułatwione.

Zmiana pokoleniowa

- Gdyby nie ta decyzja o kupnie tramwajów z rynku niemieckiego, bylibyśmy zmuszeni do gruntownej modernizacji "stopiątek" - przypomina Wiśniewski.

Ostatnie jeżdżące po Poznaniu tramwaje Konstal 105N za chwilę świętować będzie swoją "piećdziesiątkę". - Wyremontowanie tych trzydziestu tramwajów kosztowałoby 150 milionów złotych. Tymczasem my te 24 tramwaje z Bonn kupujemy w cenie jednego nowego - wyjaśnia Wiśniewski.

Tramwaj z Bonn w niedzielę po raz pierwszy zabierze pasażerów
Tramwaj z Bonn w niedzielę po raz pierwszy zabierze pasażerów
Źródło zdjęcia: Filip Czekała / tvn24.pl

Za pojazdy młodszej generacji, z niską podłogą i dwukierunkowe, a wraz z nimi części zamienne, miasto zapłaci maksymalnie 2,2 mln euro (czyli w przeliczeniu mniej niż 10 mln zł). Cena może zostać jeszcze obniżona - w umowie wpisano prawo do renegocjacji cen wagonów, które będą uszkodzone (np. w wyniku wypadków), a w przypadku braku osiągnięcia porozumienia w sprawie ceny - rezygnacji z jego zakupu.

- Najważniejszym celem miasta, naszego przewoźnika i Zarządu Transportu Miejskiego było możliwie jak najszybsze wprowadzenie niskopodłogowego transportu tramwajowego. Dlaczego to jest ważne? Oczywiście dla osób z niepełnosprawnością, dla osób poruszających się wózkiem inwalidzkim, ale także dla szybszej wymiany pasażerów na przystankach tramwajowych (...) To była bardzo mądra, przemyślana decyzja naszego przewoźnika - podkreślił Wiśniewski, dodając, że kupno używanych tramwajów to powszechna norma.

- Czynią to wszystkie państwa europejskie, także bogatsze miasta od naszego, jak miasta szwajcarskie, zachodnich Niemiec, skandynawskie - wyliczył.

Potwierdzał to autor profilu Kartografia Ekstremalna, który zamieścił mapy z infografikami pokazujące dokąd trafiają używane tramwaje zza naszej zachodniej granicy.

"Jak widać na mapach od instytutu Leibniza, używane niemieckie tramwaje jeżdżą m.in. w Sztokholmie, Helsinkach, Zagrzebiu czy Budapeszcie. Największym kupcem używanych tramwajów z Niemiec jest Rumunia, potem... same Niemcy, a dopiero na trzecim miejscu Polska. Tramwaje służą przez około 50 lat, więc te używane z Bonn posłużą jeszcze minimum jedną lub dwie dekady" - napisał.

Dostawa opóźniona

Pierwszy tramwaj przywieziony z Bonn jako jedyny został on przemalowany w barwy poznańskiego przewoźnika. Na pozostałych mają znaleźć się reklamy. Siedem z nich jest już w Poznaniu.

- Będą sukcesywnie dostosowywane do ruchu od początku przyszłego roku. Kolejny powinien wyjechać na ulice w pierwszym kwartale - mówi tvn24.pl Krzysztof Dostatni prezes MPK Poznań.

Tramwaj z Bonn już w poznańskim malowaniu
Tramwaj z Bonn już w poznańskim malowaniu
Źródło zdjęcia: Filip Czekała / tvn24.pl

Tramwaje z Niemiec muszą zostać zaadaptowane do obsługi linii na terenie miasta - m.in. trzeba zainstalować w nich kasowniki i czytniki kart PEKA. Zostaną również m.in. doposażone w systemy informacji pasażerskiej oraz sterowania zwrotnicami i sygnalizacją świetlną. Zmieniony zostanie też układ siedzeń, tak, by w środku znalazły się przestrzenie dla niepełnosprawnych, na wózek dziecięcy lub rower.

Na pozostałe z zamówionych tramwajów Poznań musi jeszcze poczekać. - Są nadal eksploatowane w Bonn. Z uwagi na to, że mają problemy z nowymi tramwajami, to dostawa do nas się nieco opóźnia - tłumaczy tvn24.pl Dostatni.

Przestrzeń z ułatwieniami dla osób niepełnosprawnych
Przestrzeń z ułatwieniami dla osób niepełnosprawnych
Źródło zdjęcia: Filip Czekała / tvn24.pl

Dodaje jednocześnie, że nie wpłynie to na tempo wymiany taboru w Poznaniu na całkowicie niskopodłogowy. Miasto przed terminem dostaje bowiem zamówione nowe Moderusy Gamma. Ogłoszono też przetarg na zakup kolejnych tramwajów, tym razem już jednokierunkowych. - Po zakończeniu dostaw będziemy mieli ponad 80 tramwajów dwukierunkowych, to jest jedna trzecia posiadanego taboru. To jest w zupełności zaspokojenie naszych potrzeb - wyjaśnia tę decyzję Dostatni.

Poznań wcześniej posiadał 33 tramwaje dwukierunkowe. W zasadzie w całości obsługują one nową linię tramwajową na Naramowice, która kończy się ślepym torem, a nie zwykłą pętlą (tramwaje nie mają gdzie zawrócić, mają kabinę dla maszynisty z dwóch stron). A tego typu tramwaje pozwalać będą na obsługę remontowanych odcinków, a także - w przyszłości - na obsługę kolejnych linii zakończonych w ten sposób.

Wnętrze tramwaju NGT6D
Wnętrze tramwaju NGT6D
Źródło zdjęcia: Filip Czekała / tvn24.pl

Miasto planuje w najbliższych latach rozbudowywać sieć tramwajową krótkimi odcinkami, które zakończone będą krańcówkami, a nie pętlami. W taki sposób kończyć miałyby się np. trasa do szpitali przy ulicy Wrzoska, odcinek tramwaju na os. Kopernika do Cmentarza Górczyńskiego czy trasa wzdłuż Połabskiej do Lechickiej.

Poznań ma pozytywne doświadczenia

To kolejny w historii przedsiębiorstwa zakup używanych pojazdów z krajów zachodniej Europy.

W latach 1991-1995 MPK otrzymało z Amsterdamu 20 używanych trzyczłonowych przegubowców typów 1G i 2G wyprodukowanych w latach 1956-1959 przez zakłady Beijnes.

Zastąpiły one wysłużone tramwaje typu Konstal N. Na tle kursujących po mieście tramwajów wyprodukowanych w PRL były nowinką i atrakcją. Ich wnętrze wydawało się bogatsze i bardziej przestronne. Ale wadą były będące utrapieniem dla rodziców z wózkami dziecięcymi wąskie drzwi, które w dodatku zamykały się bez ostrzeżenia, uderzając pasażerów.

"Holendry" na poznańskich torowiskach
"Holendry" na poznańskich torowiskach
Źródło zdjęcia: Krzysztof Dostatni/Klub Miłośników Pojazdów Szynowych

W 2003 r. w miejsce mocno już wyeksploatowanych wozów 1G i 2G sprowadzono 11 nowszych podobnych trzyczłonowych przegubowców typu 3G zbudowanych w latach 1959-1960. W Poznaniu jeździły do 2011 roku. Jeden z nich zachowano w taborze historycznym.

W 1997 roku, gdy otwierano Poznański Szybki Tramwaj, zamówiono nowe tramwaje Tatra. Czeski producent jednak nie zdołał dostarczyć ich na inaugurację trasy. W efekcie PST otwierał "stary-nowy" tramwaj Düwag kupiony z Niemiec.

Tramwaj, który jako pierwszy wjechał na trasę PST
Tramwaj, który jako pierwszy wjechał na trasę PST
Źródło zdjęcia: Marek Malczewski | MPK Poznań

Na przestrzeni lat kupiono w sumie 56 tramwajów typu GT6 i GT8 z Düsseldorfu i 31 z Frankfurtu nad Menem.

- Pomimo że były to tramwaje używane, w tamtych latach uznawano je za jedne z bardziej zaawansowanych technicznie wagonów tramwajowych w Poznaniu i jednocześnie najmniej awaryjnych – mówił w 2019 roku na pożegnaniu "helmutów" Krzysztof Dostatni, ówczesny prezes Klubu Miłośników Pojazdów Szynowych, a obecnie prezes MPK Poznań.

Poznań wycofuje "helmuty", czyli tramwaje GT8
Poznań wycofuje "helmuty", czyli tramwaje GT8
Źródło: TVN24

Posiadały wiele udogodnień dla pasażerów, m.in. fotokomórki w drzwiach, mechanizm rewersowania zapobiegający przytrzaśnięciu pasażera, a także wydajne ogrzewanie.

"Helmuty" służyły mieszkańcom Poznania przez wiele lat. W 2014 roku wycofano krótsze GT6, w 2019 r. - GT8. Jedynie dwukierunkowe GT8 do dzisiaj służą na trasach liniowych.

Dwa wagony z Düsseldorfu (GT6 i GT8) zostały zachowane jako zabytkowe i można je spotkać np. na liniach turystycznych.

Źródło: TVN24+
Autorka/Autor: Filip Czekała
Czytaj także: