Media: Trump podczas wizyty w Turcji wydał rozkaz przeprowadzenia ataków na Iran

Amerykańskie wojsko na Bliskim Wschodzie
USA zaatakowały 80 celi w Iranie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: X/CENTCOM
USA zaatakowały ponad 80 celów w Iranie - przekazało amerykańskie dowództwo. Szef irańskiego parlamentu nazwał działania Stanów Zjednoczonych "poważnym naruszeniem porozumienia" i zapowiedział, że jego kraj "nie podda się". Według serwisu Axios Donald Trump wydał rozkaz ataku podczas wizyty w Turcji, gdzie trwa szczyt NATO. Sekretarz generalny Sojuszu ocenił, że decyzja USA była "konieczna".

Rozpoczęte w nocy z wtorku na środę amerykańskie ataki na Iran są od czterech do pięciu razy większe pod względem skali i siły rażenia od poprzednich uderzeń, przeprowadzonych po zawarciu wstępnego porozumienia przez USA i Iran - przekazał gazecie "Wall Street Journal" wysoki rangą przedstawiciel władz USA. Dodał, że obecne uderzenia mają wysłać silny sygnał Teheranowi i zadeklarował, że USA wciąż uznają zawieszenie broni za obowiązujące.

Jeden z urzędników USA, cytowany przez Axios, powiadomił, że prezydent zatwierdził plan uderzenia i wydał rozkaz jego przeprowadzenia podczas pobytu w Turcji.

Trump miał odbyć w Ankarze naradę z sekretarzem obrony Pete’em Hegsethem, sekretarzem stanu Marco Rubio oraz ministrem finansów Scottem Bessentem, którzy przylecieli z nim do Turcji na pokładzie Air Force One. Do spotkania dołączył też m.in. przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generał Dan Caine.

Amerykańskie wojsko na Bliskim Wschodzie
Amerykańskie wojsko na Bliskim Wschodzie
Źródło zdjęcia: X/CENTCOM

- Ta odpowiedź jest bezpośrednią konsekwencją aktów międzynarodowego terroryzmu, których Iran dopuścił się wobec niewinnych statków przepływających przez cieśninę Ormuz. Irańczycy znają konsekwencje swoich absurdalnych działań, a mimo to zdecydowali się przeprowadzić te ataki - oświadczył przedstawiciel administracji USA. Dodał, że nadal nie wiadomo, jak długo będą trwały amerykańskie uderzenia. - Po otrzymaniu oceny skutków przeprowadzonych ataków podejmiemy dalsze decyzje - powiedział urzędnik.

Amerykańskie ataki w Iranie

Siły USA przeprowadziły ataki na ponad 80 celów w Iranie przy użyciu precyzyjnej amunicji - podało Dowództwo Centralne USA (CENTCOM).

Irańskie media poinformowały o eksplozjach na południu kraju - w Bandar Abbas i Sirik - oraz na wyspie Keszm. W porcie Sirik znajduje się baza morska Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Według stacji IRIB kilka osób zostało rannych od odłamków, pochodzących z "wrogiego pocisku", który uderzył w nabrzeże komercyjne portu Sirik.

Telewizja IRIB podała, że prezydent Iranu Masud Pezeszkian wraca do Teheranu z Iraku, gdzie przewodził irańskiej delegacji na uroczystości pogrzebowe najwyższego przywódcy Alego Chameneiego, zabitego w pierwszym dniu wojny USA i Izraela z Iranem. Kondukt pogrzebowy odwiedza najważniejsze miejsca kultu dla muzułmanów wyznania szyickiego.

Wcześniej we wtorek Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) oficjalnie poinformowało, że podlegające mu siły rozpoczęły uderzenia na Iran w odpowiedzi na irańskie ataki na trzy statki handlowe przepływające przez Ormuz.

Amerykańskie siły uderzyły w irańskie systemy obrony powietrznej, sieci dowodzenia i kontroli, przybrzeżne stacje radarowe, zdolności w zakresie pocisków przeciwokrętowych, a także w ponad 60 małych łodzi należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), znajdujących się w cieśninie i w jej pobliżu - poinformowano w komunikacie dowództwa.

Odpowiedź Iranu na amerykańskie ataki

Irańska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) twierdzi, że zestrzeliła amerykańskiego drona MQ-9 na południu kraju - podała irańska stacja telewizyjna Press TV.

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf nazwał amerykańskie działania "poważnym naruszeniem porozumienia". "Era zastraszania i wymuszeń dobiegła końca. To prowadzi donikąd. Nie poddamy się" - napisał na X.

Nad ranem w Bahrajnie dwukrotnie zawyły syreny alarmowe - wynika z informacji przekazanych przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych tego kraju. Przed możliwym zagrożeniem ze strony "wrogich dronów i rakiet" ostrzegły też Siły Obrony Powietrznej Kuwejtu.

Wcześniej Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała o odwetowym ataku rakietowym i dronowym na 85 amerykańskich baz wojskowych w Bahrajnie i Kuwejcie.

Szef NATO: to było absolutnie konieczne

O amerykański atak był pytany sekretarz generalny NATO Mark Rutte podczas szczytu Sojuszu w Ankarze. - Cóż, myślę, że było to absolutnie konieczne. Bo mamy zawieszenie broni, a Iran je łamie. Widzimy, co się stało wczoraj, kiedy zaatakowano statki. Uważam, że absolutnie kluczowe jest, aby Stany Zjednoczone zareagowały stanowczo - odparł.

Portal Axios poinformował we wtorek, że irańskie wojsko wystrzeliło co najmniej dwie rakiety, trafiając i uszkadzając dwa statki przepływające przez cieśninę Ormuz. Obie jednostki miały odnieść znaczące zniszczenia, ale nie odnotowano żadnych ofiar w ludziach.

Wcześniej brytyjska agencja monitorująca bezpieczeństwo żeglugi, UKMTO podała, że otrzymała informacje o uszkodzeniu tankowca płynącego blisko wybrzeża Omanu. Statek miał stanąć w ogniu.

Te ataki Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) były pierwszymi od 27 czerwca. Poprzednie także spotykały się z atakami odwetowymi Stanów Zjednoczonych.

Irańskie władze wydawały w ostatnich tygodniach ostrzeżenia do statków płynących przez cieśninę Ormuz innym niż preferowanym i regulowanym przez nie szlakiem, grożąc im w takim przypadku atakami. Chodziło przede wszystkim o wyznaczony przez USA wolny od min południowy korytarz, prowadzący blisko wybrzeża Omanu.

Eskalacja konfliktu USA z Iranem

Także we wtorek amerykański resort finansów cofnął wydaną licencję, zawieszającą sankcje na sprzedaż irańskiej ropy naftowej. Tymczasowe zwolnienie z sankcji było jednym z elementów wstępnego porozumienia Iranu i USA o zawieszeniu broni.

Ministerstwo spraw zagranicznych Iranu potępiło tę decyzję i oświadczyło, że narusza ona memorandum dotyczące zakończenia wojny.

Jak zaznaczył dziennik "Wall Street Journal", trwające ataki stanowią największą eskalację konfliktu od czasu, gdy Stany Zjednoczone i Iran podpisały 17 czerwca memorandum w sprawie ponownego otwarcia cieśniny Ormuz i stopniowego zakończenia wojny.

Eskalacja grozi zniweczeniem tymczasowego porozumienia pokojowego, którego wypracowanie zajęło wiele tygodni, a także doprowadzeniem do wzrostu cen ropy naftowej - dodała gazeta.

Źródło: PAP
Czytaj także: