W niedzielę zmieniono nazwę Pałacu Prezydenckiego w Warszawie na "Pałac Kibolski", obok którego na mapie - zamiast Biura Bezpieczeństwa Narodowego - można było zauważyć "Biuro Bezpieczeństwa Kibolskiego". Park Mirowski zamieniono na "Park Ośmiogwiazdowski". Do Narodowej Galerii Sztuki Zachęta dodano "do opuszczenia Polski".
O zmianach nazw poinformował na Kontakt24 internauta Łukasz. "Ktoś modyfikuje nazwy już nie tylko pałacu prezydenta, ale i innych zabytków, muzeów, rzeźb w Warszawie. Jest tego coraz więcej. Wiele z nich obraźliwa nie tylko politycznie, ale i dla wszystkich" - napisał.
W sumie wprowadzono w Warszawie zmiany nazw co najmniej kilkunastu miejsc, między innymi Pałacu na Wyspie, Ogrodu Saskiego, Pomnika Syrenki czy Grobu Nieznanego Żołnierza. Zmieniono też nazwy muzeów. Na przykład Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej stało się "Muzeum Polskiej Biedy Umysłowej". Błędna nazwa pokazywała się także przy wpisywaniu stadionu Legii Warszawa. Wiele nazw odnosi się do II wojny światowej i hitlerowskich zbrodniarzy.
Wiceminister cyfryzacji reaguje
Sprawę skomentował wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. - Według naszych aktualnych informacji to nie był żaden atak czy zorganizowana akcja - przekazał w poniedziałek w programie Onet Rano. Jak tłumaczył, Google udostępnia użytkownikom map funkcję "Zaproponuj zmianę", gdzie każdy może wpisać m.in. alternatywną nazwę czy adres danego miejsca.
- Jak różne aplikacje, które dostarczają nam mapy, robią aktualizację swoich systemów, to czasem się zdarza błąd, niedopatrzenie, jakiś problem i w tym przypadku mieliśmy z tym do czynienia - wskazał Standerski, tłumacząc dlaczego obraźliwe nazwy były widoczne w aplikacji. - W uproszczeniu dzieciaki się dorwały i zaczęły kombinować. Skutek był bardzo poważny, bo wielu ludzi na tych mapach jeździ i to jest ich nawigacja do celu. I okazało się, że celem nie jest już Pałac Prezydencki na przykład, a "Pałac Kibolski" - mówił wiceminister cyfryzacji.
Pytany, czy mógł to być test przeprowadzony przez rosyjskie służby wobec polskich możliwości cyfrowych, Standerski odpowiedział, że "niestety każde takie incydenty to są testy - albo wykonywane przez wrogie służby, albo bacznie obserwowane przez wrogie służby".
- Jestem przekonany, że na Wschodzie powstała notatka z tego, że grupka dzieciaków potrafiła namieszać na bardzo popularnej aplikacji z mapami. Wyciągnięto wnioski, sprawdzono, gdzie są podatności i pewnie to będzie w przyszłości wykorzystywane, żeby na przykład pomieszać transport - czy to transport medyczny, czy to nawet transport wojskowy. Na pewno takie rzeczy nie sprzyjają naszemu bezpieczeństwu - ocenił Standerski.
Google: blokujemy odpowiedzialne konta
Według instrukcji Google'a, by zmienić nazwę obiektu na mapie trzeba wyszukać miejsce, wybrać "Zaproponuj zmianę", a następnie "Zmień nazwę lub inne szczegóły i wprowadź poprawną nazwę ulicy lub punktu". Firma zastrzega jednak: "W trosce o poprawność i aktualność informacji w Mapach sprawdzamy wszystkie wprowadzone przez Ciebie zmiany. Będą one widoczne na mapie po pewnym czasie. Będziemy Cię na bieżąco informować o ich stanie."
Z pytaniami dotyczącymi ostatnich zmian nazw zwróciliśmy się do Google Polska. W oświadczeniu przesłanym redakcji tvn24.pl przez biuro prasowe Google Polska czytamy: "Na bieżąco usuwamy niewłaściwe nazwy przypisane do wielu lokalizacji w Polsce w Mapach Google. Blokujemy odpowiedzialne za nie konta i rygorystycznie egzekwujemy nasze zasady dotyczące treści". Czy jednak te zmiany podlegały sprawdzeniu i weryfikacji? Czy istnieją procedury uniemożliwiające łatwą zmianę nazwy w Google Maps? Czy sprawa została zgłoszona służbom? Na te pytania nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Według Google Polska zespoły firmy przywracają prawidłowe nazwy lokalizacji, a zmiany będą widoczne w Mapach Google w miarę aktualizacji danych.
Również zespół CERT Polska poinformował o poprawieniu części nazw. "Do godziny 10.00 zgłosiliśmy 78 zmienionych nazw. Część z nich została już poprawiona. W przeszłości wielokrotnie obserwowaliśmy nazwy miejsc zmieniane w ramach żartu - obecnie monitorujemy sytuację" - podał CERT Polska w komunikacie przesłanym tvn24.pl. "Na tym etapie jest zdecydowanie za wcześnie, aby formułować jednoznaczne wnioski co do charakteru tego zdarzenia. Tego typu błędy w opisach obiektów należy zgłaszać do moderacji platformy" - podkreślono.