ROZMOWA PIASECKIEGO

Brak środków a wynagrodzenia lekarzy. Profesor Dawid Murawa: rzeczywiście jest to paradoks

Dawid Murawa
Murawa o kryzysie w ochronie zdrowia. "To nie jest system, który da się naprawić dzisiaj czy jutro"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Jeżeli chodzi o wynagrodzenia, powinniśmy się uderzyć w piersi i zacząć to szeroko analizować - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu profesor Dawid Murawa. Jak ocenił, mamy do czynienia z "paradoksem" w kwestii środków finansowych w systemie ochrony zdrowia.

Oglądaj "Rozmowę Piaseckiego" od poniedziałku do czwartku o godzinie 07.30 na antenie TVN24 lub jako wideo na żądanie w TVN24+

Trwa dyskusja o reformie systemu ochrony zdrowia. Wybuchła ona między innymi w związku z aferą wokół Szpitala Południowego w Warszawie. W poniedziałek z kolei Wirtualna Polska podała, że spółka neurochirurgów działająca na terenie kilku województw mogła wystawiać szpitalom rachunki sięgające nawet 26 tysięcy złotych za godzinę i ponad 300 tysięcy złotych dniówki. Miała ona współpracować chociażby ze szpitalem w Mogilnie w województwie kujawsko-pomorskim.

W środę w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 profesor Dawid Murawa, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu i chirurg onkolog, był pytany, dlaczego tyle płaci się takim lekarzom, skoro brakuje środków finansowych dla systemu ochrony zdrowia. - Rzeczywiście jest to paradoks. Z jednej strony pieniędzy w systemie na wiele rzeczy brakuje. Szpitale nie mają często pieniędzy na własne inwestycje - powiedział.

- Jak słuchamy, jaki procent funduszy szpitala idzie na wynagrodzenia, to też się łapiemy za głowę. Ale jeżeli (...) doprowadziliśmy do tego, że wynagrodzenia obejmują taki procent, że tak powiem, funduszy szpitali, jeżeli słyszymy, że w tym systemie z tego powodu mamy według ostatnich danych zadłużenie szpitali na poziomie 40 miliardów złotych, to przepraszam bardzo, to naprawdę coś nie gra - ocenił profesor.

Murawa stwierdził, że "jeżeli chodzi o wynagrodzenia, powinniśmy się uderzyć w piersi i zacząć to szeroko analizować". - Tylko tego nie zanalizuje pojedynczy szpital, czy ja jako pojedynczy dyrektor - dodał.

Zarobki lekarzy. Murawa o "głębokiej patologii"

Gość TVN24 był następnie pytany, czy w jego szpitalu w Poznaniu również lekarze otrzymują tak wysokie wynagrodzenia, jak chociażby w warszawskim Szpitalu Południowym czy szpitalu w Mogilnie. - Nie aż takie, bo to z tym Mogilnem to jest tak głęboka patologia (...). Zresztą tam jest prokuratura - powiedział.

- To jest absolutne przestępstwo i nie ma co tutaj w ogóle nawet dyskutować. Z Kacprzykiem to jest kolejna jakaś patologia - ocenił.

Murawa był też pytany o wysokość zarobków lekarzy pracujących w jego szpitalu na SOR-ze. - U mnie maksymalny zarobek na SOR-ze takich - powiedziałbym w cudzysłowie - "harpaganów SOR-owych" w skali roku to jest niecałe 800 tysięcy złotych - przekazał.

Jak ocenił, są to kwoty akceptowalne. - Natomiast jeżeli my mamy mówić o kwotach, które przekraczają z jakiegoś powodu 100 tysięcy złotych miesięcznie, absolutnie się z tym nie zgadzam i nie ma co się cykać, tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: jakie są akceptowalne górne widełki dla systemu? Nie może być sytuacji, że jakiś szpital płaci 106 procent na wynagrodzenia - oznajmił profesor.

Murawa pytany, czy ustanawianie maksymalnej wysokości zarobków lekarzy ma sens, zgodził się. - Ma to sens, bo my nie mamy innego pola manewru - powiedział.

Murawa: możemy wylać dziecko z kąpielą

Profesor był również pytany między innymi o pomysł zakazania lekarzom łączenia pracy w państwowym i prywatnym sektorze systemu ochrony zdrowia. - Tego się nie da zrobić. To jest mrzonka i z tym się absolutnie nie zgadzam. Nie dlatego, że jestem jednocześnie dyrektorem i czynnie pracującym lekarzem - zaznaczył.

Zwrócił w tym kontekście uwagę na "wprowadzenie wiele lat temu idei umów cywilno-prawnych - czyli lekarz jako spółka, jako indywidualna praktyka lekarska". - To był system, który miał doprowadzić do tego, że jesteśmy na kontraktach, nie na umowach o pracę i jeździmy jako ta spółka pomiędzy szpitalami (...). To było zamiatanie pod dywan potężnych braków kadrowych, które są w systemie ochrony zdrowia - tłumaczył Murawa.

Według niego przez wiele lat żaden rząd nie robił nic, aby naprawić sytuację wspomnianych braków kadrowych. - Jeżeli mamy problemy kadrowe, boimy się, żeby nie zabrakło lekarzy, to nie róbmy też wszystkich ruchów naraz, bo rzeczywiście możemy wylać dziecko z kąpielą - zauważył.

OGLĄDAJ: Prof. Murawa o ochronie zdrowia: kryzys, paradoks, mrzonki, patologia. Co można z tym zrobić?
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: