Czaputowicz: jesteśmy w kontrze do całego NATO
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, w reakcji na krytykowane przez opozycję przekazanie Ukrainie pocisków do systemu Patriot, zaprezentował w poniedziałek na konferencji prasowej dane w sprawie donacji dla Kijowa w latach 2022-2026.
W związku z tymi zdarzeniami polska delegacja przybyła na szczyt NATO w Ankarze w atmosferze wzajemnych oskarżeń o to, że przekazano Ukrainie za dużo uzbrojenia. Czaputowicz przyznał w "Faktach po Faktach" w TVN24, że spór ten psuje wizerunek Polski i pozycję negocjacyjną naszego kraju.
- Wszyscy to widzą. Ten spór jest niepotrzebny, ale tu jest jeszcze coś ważniejszego, bo ta dyskusja pokazuje, że my jesteśmy w kontrze do całej linii Sojuszu i do tego, co będzie się działo w Ankarze - podkreślił.
Jak dodał, jednym z głównym problemów na szczyt jest dalsze wsparcie dla Ukrainy. - 70 miliardów (wsparcia finansowego), podpisanie umów, uznanie Ukrainy za partnera, za państwo, które nie tylko jest ofiarą agresji, ale które się przyczynia do zwiększenia bezpieczeństwa - wymieniał. Według medialnych doniesień NATO rozważa przekazanie 70 miliardów euro wsparcia finansowego dla Ukrainy, a decyzja o tym mogłaby być ogłoszona już w trakcie trwającego szczytu w Ankarze.
- Wszyscy się mobilizują do wsparcia, a my jakbyśmy się tego wstydzili. Ta dyskusja pokazuje, że my sami uznajemy to za wielki błąd, że wspieraliśmy Ukrainę - podkreślił Czaputowicz.
Czaputowicz: jesteśmy w kontrze do całego NATO
W ocenie byłego szefa MSZ obecnie strona polska pokazuje swoją postawą, że popełniono "wielki błąd", pomagając Ukrainie. - Z tego jest taki wniosek, że my jesteśmy przeciwko tej pomocy, udzieleniu pocisków, tylko że obie strony polityczne się obciążają, kto bardziej (jest przeciwko) - zauważył Czaputowicz.
Jeszcze raz zwrócił uwagę, że jest to "w kontrze" do całego NATO i podobne stanowisko reprezentuje jedynie Słowacja, a wcześniej również rząd Viktora Orbana. - Musimy zrozumieć, że działamy wbrew interesom całego Sojuszu i może to mieć bardzo poważne konsekwencje - ostrzegł były szef dyplomacji.
- My nie rozumiemy, co się dzieje, że Ukraina jest pewną nadzieją dla sojuszników, partnerem, że w przyszłości będzie Europę wspierać, wzmacniać w ewentualnej konfrontacji z Rosją - przekonywał.
Czaputowicz komentuje wypowiedź Morawieckiego
Były premier Mateusz Morawiecki w zeszłym tygodniu powiedział o polsko-ukraińskiej transakcji polegającej na tym, że "my wam wysyłamy czołgi pięćdziesięcioletnie, a wy bronicie i dajecie swoją krew". Słowa te skrytykowała między innymi wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Czaputowicz zapytany o tę sprawę również stwierdził, że "porównanie do krwi nie jest potrzebne". - Oczywiście dobrze, że wspieraliśmy, bo byliśmy w głównym nurcie, a nawet liderem pomocy, i Europa rozumie, że dzisiaj Ukraina i wojsko ukraińskie jest bardziej potrzebne Europie niż odwrotnie - podkreślił. Dodał, że w Europie "wszyscy to widzą i w tym kierunku następuje dyskusja".
W tym kontekście Czaputowicz krytycznie ocenił zmianę, jaka nastąpiła w tej sprawie w Polsce. - Myślę, że powinniśmy się chlubić tym, że byliśmy państwem, które pomagało. Kontynuować tę pomoc w miarę możliwości i starać się mieć z tego pewne korzyści. To błąd, że nie zrealizowaliśmy różnych możliwości współpracy z Ukrainą, co przejęły inne państwa, ale trzeba próbować to robić - przekonywał.
Napięte relacje Polski i Ukrainy
Czaputowicz był pytany, czy stosunki polsko-ukraińskie znajdują się teraz na równi pochyłej. - Z niepokojem odsłuchuję różne głosy, na przykład rzecznika ukraińskiego MSZ, że Polska będzie eskalować. Myślę, że byłoby to zgodne z tym, czego oczekuje Władimir Putin - stwierdził.
Podobne sugestie padły również w trakcie wywiadu szefa Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanowa dla RBK-Ukraina.
Zapytany, jak iść w kierunku deeskalacji, pochwalił spotkanie ministra spraw zagranicznych Ukrainy Andrija Sybihy z ministrem Radosławem Sikorskim.
- Sama dyskusja i obecność ministra jest pewnym gestem. Chęć złagodzenia sytuacji. Pamiętajmy, że Ukraińcy mogą czuć się dotknięci. Odesłali medale i prezydent Zełenski został określony jako osoba niegodna tego medalu, przy czym Mussolini i inni nie zostali tego pozbawieni. Musimy też to zrozumieć - stwierdził Czaputowicz.
Były minister wskazał na potrzebę rozmowy, również historyków i działanie wspólnej komisji. Zalecił również wstrzymanie się od gwałtownych reakcji.