Pomorze

"To nie alkohol czy spódniczka gwałci, tylko gwałciciel"

Pomorze

Manifestacja w Elblągu
TVN 24 PomorzeUczestnicy solidaryzowali się z ofiarami gwałtów

Ok. 70 osób wzięło udział w manifestacji w centrum Elbląga. Uczestnicy i uczestniczki solidaryzowali się z kobietą zgwałconą przez ratowników medycznych z tutejszego szpitala. W maju sąd uznał ich za winnych, ale zasądził im wyroki w zawieszeniu.

Akcja elbląskiej Feminoteki to reakcja na majowy wyrok sądu w sprawie brutalnego gwałtu na pani Aleksandrze. Do zdarzenia doszło podczas szkolenia personelu medycznego w Kaliningradzie. Tłumaczka padła ofiarą dwóch ratowników medycznych. Skąd skazał ich na wyroki w zawieszeniu, co oburzyło ofiarę i mieszkańców Elbląga.

- Taki wyrok to jak drugi gwałt. Chcemy wesprzeć panią Aleksandrę, dlatego tu jesteśmy - mówiła jedna z uczestniczek wtorkowej manifestacji, która przyjechała na nią specjalnie na manifestację.

"Nie usprawiedliwiajmy gwałcicieli"

Podczas manifestacji fundacja chciała zwrócić uwagę na kłopoty z jakimi borykają się zgwałcone kobiety. Protestowano również przeciwko zbyt niskim wyrokom dla sprawców napaści seksualnych.

- Przepisy są tylko trzeba je jeszcze egzekwować. Poza tym policjanci, śledczy, lekarze powinni przejść specjalne szkolenia, żeby nauczyć się rozmawiać z ofiarami gwałtu. To nie może być tak, że taką kobietę wciąż pyta się o to jak była ubrana. To nie ma po prostu znaczenia. Moim zdaniem to tylko próba usprawiedliwienia gwałciciela - skomentowała Joanna Piotrowska, prezes fundacji Feminoteka.

Pani Aleksandra o manifestacji
Pani Aleksandra o manifestacji TVN 24 Pomorze

"To wsparcie jest mi potrzebne"

W manifestacji wzięła udział również ofiara gwałtu.

- Jestem im ogromnie wdzięczna za to całe wsparcie. Naprawdę tego potrzebuję. Gdybym mogła to przytuliłabym każdą z uczestniczek tej akcji. Po prostu dziękuję - stwierdziła w rozmowie z dziennikarką TVN 24 pani Aleksandra.

Kobieta zwróciła też uwagę, że manifestacja miała zwrócić uwagę nie tylko na sytuację w jakiej ona sama się znalazła.

- Tu chodzi o rzesze gwałconych kobiet, ale też mężczyzn. Oni również mogą stać się ofiarami - tłumaczyła.

Zgwałcona w hotelu

Pani Aleksandra została zgwałcona we wrześniu 2013 roku w Kaliningradzie, gdzie odbyło się szkolenie dla personelu elbląskiego szpitala. Kiedy kurs się zakończył w hotelu doszło do gwałtu. Tuż po powrocie do Polski kobieta poinformowała o tym policję.

Sprawą zajęła się też prokuratura, która w ubiegłym roku skierowała do sądu akt oskarżenia. Jednemu z mężczyzn postawiono zarzut zgwałcenia oraz tzw. innych czynności seksualnych, natomiast drugi został oskarżony o tzw. inne czynności seksualne. Mężczyznom groziła kara więzienia od 2 do 12 lat

Wyroki w zawieszeniu

Proces dwóch ratowników oskarżonych o gwałt na tłumaczce skończył się w maju br.. Od początku sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Po rocznym postępowaniu sąd w Elblągu wydał wyrok, w którym uznał obu mężczyzn za winnych zarzucanych im czynów.

Mariusz C. za gwałt został skazany na karę 2 lat więzienia z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na 5 lat, natomiast Jarosław G. za dopuszczenie się "innej czynności seksualnej" został skazany przez sąd na karę 8 miesięcy więzienia z warunkowym jej wykonaniem na 3 lata.

Sąd zdecydował także, że mężczyźni muszą zapłacić w sumie 40 tys. zł zadośćuczynienia pokrzywdzonej kobiecie, która w procesie występowała jako oskarżyciel posiłkowy. Zarówno oskarżeni jak i pokrzywdzona zapowiedzieli apelację.

Tuż po ogłoszeniu wyroku dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu zwolniła obu ratowników.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem, czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: aa/b / Źródło: TVN 24 Pomorze

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24

Pozostałe wiadomości