Zawinił pilot, dowództwo i obsługa naziemna

 
TVN24Warunki atmosferyczne były na tyle złe, że dowództwo w ogóle nie powinno wydać zgody na lot

Błąd pilota, obsługi naziemnej a nawet dowództwa - to najprawdopodobniej przyczyny styczniowej katastrofy samolotu CASA. Jak ustaliła TVN24, takie wnioski znalazły się w raporcie Komisji Badania Wypadków Lotniczych. W poniedziałek dokument trafił na biurko szefa MON, który zdecyduje czy upublicznić wyniki kontroli.

CASA nie powinna wystartować, pilot chciał lądować sam

Po pierwsze, warunki atmosferyczne były na tyle złe, że dowództwo w ogóle nie powinno wydać zgody na lot. Bezpośrednią przyczyną wypadku było jednak złamanie procedur związanych z lądowaniem. Błąd miał popełnić pilot i obsługa naziemna lotniska w Mirosławcu.

Na podstawie zapisów z czarnej skrzynki samolotu, komisji udało się odtworzyć ostatnie minuty tragicznego lotu CASY. Podczas podejścia do pierwszego lądowania, na lotnisku nie działał system ILS, naprowadzający samoloty na pas startowy. Pilota do lądowania naprowadzała obsługa naziemna, wydając polecenia manewrowe. Próba jednak nie powiodła się, bo maszyna leciała na tzw. jałowym biegu, czyli bez mocy, co uniemożliwia podejście do lądowania. Potrzebne było więc drugie podejście do manewru. Tym razem pilot zdecydował się na lądowanie bez pomocy obsługi naziemnej. Procedury złamał nie tylko on, ale także pracownik lotniska, który na to się zgodził.

Pilot zrobił nalot i zameldował, że widzi pas. Najprawdopodobniej nie kierował się wewnętrznymi zegarami w kabinie, a tylko wypatrywał świateł lotniska przez szybę maszyny. Przez fatalne warunki pogodowe, źle ocenił wysokość. Nie pomogło, że dodał mocy. Samolot był zbyt nisko i runął na ziemię. Zapisy z czarnej skrzynki mają też obalać pojawiające się wcześniej przypuszczenia, że pilot dodał mocy gdy spodziewał się, że samolot runie o ziemie. Jak wynika z badania Komisji, tuż przed katastrofą nie było żadnych niepokojących sygnałów.

W wyniku wypadku tył i ogon samolotu odpadły od reszty maszyny. W chwili rozbicia z maszyny wypadło siedem ciał. Pozostałe spaliły się w płonącym wraku.

Największa katastrofa polskiego lotnictwa wojskowego

Do tragedii wojskowego samolotu CASA doszło dwa miesiące temu. Podczas próby podchodzenia do lądowania maszyna zahaczyła o drzewa i runęła na ziemię. Zginęło 20 żołnierzy, w tym 16 wysokiej rangi oficerów.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości