Z armii odchodzą najważniejsi generałowie. "To nie jest tak, że byli starzy i zmęczeni"

Polska

TVN 24"Opozycja nie ma żadnego udziału w tym co się dzieje, a rząd robi co mu się żyw nie podoba"

- Takie zbiorowe odejście to wotum nieufności w stosunku do ministra - ocenił w programie "Wstajesz i wiesz" Juliusz Ćwieluch, autor artykułu w "Polityce" dotyczącego odejść z armii. Dodał, że z takiej decyzji mogą się cieszyć "tylko na Kremlu".

Jak donosi "Polityka" w armii mają miejsce rezygnacje z najważniejszych stanowisk. - Nie dzieje się nic dobrego, jeśli w ciągu bardzo krótkiego czasu odchodzi aż pięciu najważniejszych dowódców, np. dowódca wojsk lądowych - powiedział Ćwieluch. - W ciągu jednego dnia odeszło trzech generałów - dowódca wojsk lądowych i dwóch jego zastępców - dodał. Zdaniem Ćwielucha mówi się też o odejściu dowódcy operacyjnego oraz dowódcy generalnego, którzy mogą zostać do tego zmuszeni.

"To gest symboliczny"

- To nie jest tak, że tym ludziom kończyła się kadencja albo byli starzy i zmęczeni. Nie poszli na emeryturę - wyjaśnił Ćwieluch. Jak dodał, "możemy się tylko domyślać, czemu odchodzą". - Moim zdaniem to jest gest symboliczny - stwierdził autor tekstu.

Jak wyjaśnił Ćwieluch, generałowie nie mogą podawać przyczyny swoich odejść, ponieważ "wojsko jest niemową". - Tak to sobie ustalono i politycy tego wymagają. To jest instytucja zhierarchizowana i jak coś ci się nie podoba, to meldujesz swojemu przełożonemu, czyli ministrowi - powiedział. - W efekcie taki gest jest gestem symbolicznym. Pokazują, że nie zgadzają się z tym, co dzieje się w MON, a co się dzieje, możemy się tylko domyślać - dodał.

"Jeśli ktoś się cieszy z tej decyzji, to tylko na Kremlu"

- Nie wiem, jaki pomysł na obronę ma minister Macierewicz, bo komunikaty są sprzeczne, np. w przypadku zakupu sprzętu - powiedział Ćwieluch. Przypomniał, że początkowo, jeszcze w czasie kampanii wyborczej, jako ministra obrony narodowej przedstawiano Jarosława Gowina.

Zdaniem Ćwielucha zawsze był konsensus opozycji i rządzących w sprawie obronności. - Teraz opozycja nie ma żadnego udziału w tym, co się dzieje, a rząd robi, co mu się żywnie podoba - powiedział. - Takie zbiorowe odejście to wotum nieufności w stosunku do ministra - ocenił Ćwieluch i dodał, że z takiej decyzji mogą się cieszyć "tylko na Kremlu".

Autor: mart/kk / Źródło: TVN 24