Rozmowy o "upijaniu ministra" i podejrzane interesy "portfela Łukaszenki". Co o nim wie CBA

Witold K. - repo CNB kucharze Łukaszenki
Łakomski: Witold K. działa gdzieś na pograniczu polityki i biznesu
Źródło: TVN24

Choć służby przyglądają się mu od 2016 roku, to i tak Witold K. wziął udział w spotkaniu wyborczym Szymona Hołowni, a marszałek twierdzi, że nikt nie uprzedził go o związanych z nim kontrowersjach. Co CBA ustaliło przez dziewięć lat śledztwa? Z dokumentów, do których dotarł Onet wynika między innymi, że Witold K. pomagał w przekroczeniu polsko-białoruskiej granicy, dzielił się informacjami na temat polskich ministrów i robił podejrzane interesy w Afryce.

Witold K. (nie podajemy jego nazwiska, bo ciążą na nim prokuratorskie zarzuty - red.) to polski przedsiębiorca związany z reżimem Łukaszenki, który bez przeszkód spotyka się z polskimi politykami. Działo się tak za poprzedniej władzy, dzieje się tak i za obecnej. W styczniu pokazali to reporterzy "Czarno na białym" Dariusz Kubik i Grzegorz Łakomski w materiale "Kucharze Łukaszenki".

Kucharze Łukaszenki
Dowiedz się więcej:

Kucharze Łukaszenki

W ubiegłą środę K. spotkał się w Białymstoku z kandydatem na prezydenta i liderem Polski 2050 Szymonem Hołownią. Hołownia tłumaczył, że nie wiedział, z kim ma do czynienia i nie dostał ostrzeżenia od służb. Jak do tego doszło, że marszałek czuje się niepoinformowany w kwestii tego z kim się spotyka i publicznie wymienia uprzejmości? Dariusz Kubik i Grzegorz Łakomski wracają do sprawy. Ich najnowsze ustalenia przedstawimy w reportażu "Kucharze Łukaszenki. Spotkanie z marszałkiem" o 20.30 w "Czarno na białym" w TVN24.

Szymonowi Hołowni podczas spotkania w Białymstoku towarzyszył biznesmen Witold K.
Szymonowi Hołowni podczas spotkania w Białymstoku towarzyszył biznesmen Witold K.
Źródło: Szymon Hołownia/facebook

Aleksander Zingman, z którym bliskie kontakty ma Witold K., przedstawia się jako biznesmen robiący interesy w rolnictwie i górnictwie w wielu afrykańskich krajach. Jak przedstawiali reporterzy "Czarno na białym", według niezależnych białoruskich dziennikarzy Zingman zajmuje się w Afryce również wydobyciem złota. Wielokrotnie brał udział w politycznych naradach i zagranicznych wizytach Aleksandra Łukaszenki.

Białoruski dysydent Paweł Łatuszka określa Zingmana jako "portfel Łukaszenki" i człowieka, który "realizuje interesy biznesowe rodziny Łukaszenki". Łatuszka mówi również, że wszystkie potężne kontrakty są kontrolowane przez białoruskie służby specjalne. Według niego Zingman dzieli się zyskami z Łukaszenką, żeby móc prowadzić dochodowe interesy.

"Minister jest głupi i dużo chleje"

W środę Onet opisał, że "w trakcie operacji CBA nagrało kilkaset, a może nawet i kilka tysięcy rozmów telefonicznych Witolda K.". Przedsiębiorca był w stałym kontakcie z ówczesnymi parlamentarzystami PiS, pracownikami Ministerstwa Rolnictwa, Ministerstwa Finansów, Banku Gospodarstwa Krajowego i wysokimi rangą polskimi dyplomatami. Portal opublikował kilka fragmentów rozmów.

Już w sierpniu 2016 roku, gdy PiS był u władzy, do CBA trafiło pismo zatytułowane "Informacja dot. podejrzenia kontaktów przedstawiciela rządu RP z osobą powiązaną ze wschodnimi służbami specjalnymi". Jak opisuje Onet, dokument sporządzili funkcjonariusze CBA.

"Z uzyskanych w trakcie kontroli informacji wynika, że Witold K. utrzymuje bardzo bliskie relacje z obywatelem Białorusi o personaliach Aleksander Zingman (...). Z informacji uzyskanych od Agencji Wywiadu wynika, że wymieniony (Zingman) powiązany jest ze służbami specjalnymi Białorusi i Rosji" - cytuje Onet.

Kluczową informacją zawartą w tym dokumencie jest streszczenie rozmów z 6 czerwca 2016 r. między K. a Zingmanem. Dotyczyła wizyty w Mińsku Krzysztofa Jurgiela, ówczesnego ministra rolnictwa w rządzie Beaty Szydło. Dzień po tych rozmowach polityk PiS wylatywał na Białoruś.

witold k calosc
Kontrowersyjny gość na spotkaniu z Szymonem Hołownią. Grzegorz Łakomski o reportażu "Kucharze Łukaszenki. Spotkanie z marszałkiem"
Źródło: TVN24

"W rozmowie 6 czerwca (...) Witold K. informuje Aleksandra, że polski minister ma być obecny na wystawie na terenie Białorusi. Aleksander określa go jako 'białostockiego przyjaciela'. Witold mówi, że minister jest głupi i dużo chleje. Raz zasnął z twarzą w sałatce z groszkiem. Aleksander mówi, że oni też go upiją. (...) Jeżeli zajdzie potrzeba, to zaproszą go tam, gdzie potrzeba. (...) Minister ma przyjechać o 11, a wieczorem ma się nażreć i nachlać" - cytuje portal.

Z informacji wynika też, że Zingman "postawił wszystkich na nogi" i minister przybędzie do restauracji Falcone w Mińsku. Dziennikarze TVN24 ujawnili, że lokalem kierowała kiedyś żona Aleksandra Zingmana, a później restauracja została przepisana na Witolda K.

Onet pytał Jurgiela, czy był kiedyś w Falcone. Były minister PiS nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył. "Udzielił jedynie krótkiej odpowiedzi, że w czerwcu 2016 r. był na targach rolniczych w stolicy Białorusi, a wyjazd organizował departament polityki międzynarodowej kierowanego przez niego resortu" - czytamy.

Witold K.
Witold K.
Źródło: TVN24

"Bardzo dziwna relacja"

Onet, powołując się źródła zaznajomione ze sprawą opisuje, że relacja Zingmana z K. była oparta raczej na chłodnej kalkulacji, a nie na przyjaźni i to "Zingman pomógł stworzyć biznesowe królestwo K.".

"Aleksander Zingman sterował tym wszystkim. Był osobą, która dawała nam kontakty, a następnie mówiła, co należy robić i do kogo dzwonić. To Zingman wprowadził Witolda K. w świat afrykańskich biznesów. Miał kontakty do afrykańskich ministrów i premierów" - mówi w rozmowie z Onetem osoba, która pracowała w firmie Witolda K.

Portal publikuje też fragment podsłuchu CBA, z którego wynika, że Białorusin interesuje się polską pomocą dla Afryki.

Adam B. (pracownik K.): Szefie, jaka jest wiedza Aleksandra Zingmana w zakresie pomocy naszego rządu dla Senegalu?

Witold K.: Czekaj, co ty, po c**j mi zadajesz pytania głupie?

B.: Bo on mi smsa, tego maila napisał, po prostu dlatego zadaję to pytanie.

K.: Nie zadawaj mi pytań, k***a, które trzeba mówić bezpośrednio.

W kolejnej rozmowie obaj mężczyźni ustalają, że ważny urzędnik z Tanzanii dostał od Zingmana kartkę z informacją, że przetarg ma wygrać firma K.

Onet: zielone światło od Morawieckiego

W "Czarno na białym" mówiliśmy, że na Witoldzie K. ciążą prokuratorskie zarzuty obietnicy wręczenia łapówki kenijskiemu ministrowi rolnictwa (w przeliczeniu to ponad 25 mln zł). Według prokuratury K. chciał w ten sposób wygrać przetarg na dostawę polskich maszyn rolniczych finansowaną z kredytu udzielonego Kenii przez Polskę.

Onet opisuje, że prokuratura dostała również z CBA nagrania wskazujące, że K. miał dawać "prezenty" różnym polskim urzędnikom, którzy pomagali mu w wygraniu przetargów w Afryce. Wśród "podarków" znalazł się m.in. rejs statkiem po Zanzibarze dla ważnego urzędnika Ministerstwa Finansów.

"Za rządów PiS śledztwo zaczęło iść jak po grudzie. Minęło kilka lat, zanim K. dostał zarzuty i to wyłącznie w wątku kontraktu w Kenii. Żadnych zarzutów nie dostał Zingman, choć jego również CBA wskazywało jako winnego korupcji. Polska prokuratura nawet nie przesłuchała Zingmana, zadowoliła się pomocą prawną... od Białorusi. Czyli milicja Łukaszenki przesłuchała człowieka Łukaszenki" - opisuje Onet.

Kontrowersyjny gość na spotkaniu z Szymonem Hołownią. "Służby nie przedstawiały żadnych informacji"
Źródło: Jacek Tacik/Fakty TVN

Według portalu K. "usilnie zabiegał u polityków rządzącego PiS, żeby odblokowali mu kredyt afrykański. 'Zielone światło', jak twierdzą nasze źródła, dawał mu ówczesny premier Mateusz Morawiecki, co potwierdza resort finansów".

"Zgodę na rozpoczęcie negocjacji aneksu do międzyrządowej umowy kredytowej z Kenią wyraził 24 lipca 2023 r. Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. Rozpoczęcie negocjacji nastąpiło na wniosek rządu Kenii i miało na celu kontynuację międzyrządowej współpracy gospodarczej oraz rozwojowej, a także wsparcie eksportu polskich towarów i usług do tego kraju" - czytamy w odpowiedzi biura prasowego Ministerstwa Finansów wysłanej do Onetu.

Portal ocenił też, że "po utracie władzy przez PiS śledztwo przyspieszyło" i 15 listopada 2024 r. zapadła decyzja o podjęciu zawieszonego postępowania z 2019 roku. 

holownia1
Hołownia o spotkaniu z Witoldem K.: nie miałem zielonego pojęcia, że ciążą na nim jakieś podejrzenia

Afryka na celowniku

Z materiałów operacyjnych CBA, do których dotarł Onet wynika, że Witold K. z Zingmanem prowadzili intensywne działania w sprawie pozyskania kontraktów w Zambii, Senegalu i Tanzanii. Portal cytuje fragment rozmowy z 3 grudnia 2016 roku między K. a Zingmanem.

Aleksander Zingman: Dopiero co spotkałem się z prezydentem. (...) Ten kraj zabraliśmy dla siebie.

Witold K.: Tak. Jesteś pewny?

Zingman: Zapomnij o Polakach! Ja dopiero co z prezydentem półtorej godziny przesiedziałem. W domu! Nie na podwórzu - tylko w domu! Czegoś takiego jeszcze nie było! Nigdy w życiu!

K.: Uhm…

Zingman: Zaraz się będziesz bardzo mocno śmiał! Wiesz, kto weźmie 100 milionów silosów?! Wszystko nam oddał, wydał wszystkie polecenia!

"W trakcie przytoczonej rozmowy Aleksander Zingman powoływał się na wpływy u prezydenta Zambii Edgara Lungu, który rządził krajem w latach 2015-2021. Zingman stwierdził, że prezydent Zambii jest zainteresowany uzyskaniem kredytu pomocowego w wysokości 100 mln dolarów na modernizację rolnictwa. Cała kwota miałaby zostać przeznaczona na budowę silosów, a kontakt dostanie firma K. Trzeba się jednak zrewanżować politykowi z Afryki i podarować mu ciągniki" - tłumaczy portal.

ingest-07_20250113074511(14308)_aac
Szejna o spotkaniu z Witoldem K.: gdybym miał taką wiedzę jak teraz, nie spotkałbym się z nim
Źródło: TVN24

Z dalszej rozmowy wynikało, że prezydent Zambii miał obiecać Zingmanowi pomoc w wygraniu podobnych kontraktów u prezydenta sąsiedniej Tanzanii i w odległym Senegalu.

Pomoc w nielegalnym przekraczaniu granicy

"O niejasnych powiązaniach Witolda K. z białoruskim reżimem świadczy również rozmowa z lutego 2017 r. z Jerzym Szulejko (tak został przedstawiony w materiałach CBA). Białorusin prosił K. o załatwienie bezpiecznego przejazdu przez granicę polsko-białoruską w Bruzgach" - donosi Onet.

Jerzy Szulejko: Posłuchaj, czy ty możesz załatwić granicę?

(...)

Witold K.: Posłuchaj, zaraz moja pracownica do ciebie zadzwoni, wszystko jej powiesz, ja jej powiem, żeby, jak znajdzie tego człowieka, to zadzwoni, a jakie przejście?

Szulejko: Przejście na Bruzgi, tutaj. Na Kuźnicę.

Portal opisuje, że Jerzy Szulejko to tak naprawdę Jurij Szulejko, były przewodniczący Brzeskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego. 27 czerwca 2024 r. Szulejko objął stanowisko wicepremiera Białorusi, który odpowiada za rolnictwo. Decyzję w tej sprawie podjął prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko. Szulejko jest objęty sankcjami przez Unię Europejską i Wielką Brytanię.

Ze stenogramów CBA wynika, że K. postanowił spełnić prośbę swojego białoruskiego znajomego. Szybko zadzwonił do swojej pracownicy, której polecił załatwienie tej sprawy - podaje Onet.

Wątek szpiegostwa

Onet zwraca też uwagę, że w 2018 roku Witold K. i Aleksandr Zingman stali się obiektem zainteresowania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Prokuratury Krajowej w śledztwie dot. podejrzenia o szpiegostwo. "W mazowieckim wydziale Prokuratury Krajowej było prowadzone postępowanie w sprawie udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej w okresie, co najmniej do 2018 r. na terenie Polski" - wskazuje portal.

Śledztwo zostało umorzone 29 listopada 2024 r. Śledczy zaznaczają, że Polak i Białorusin nie mieli statusu podejrzanych i nawet nie zostali przesłuchani w charakterze świadków.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: