To pieniądze dla nich zawetował Karol Nawrocki. Środki z SAFE to szansa dla tysięcy polskich firm na rozwój

SAFE to pieniądze dla tysięcy polskich firm na rozwój
To pieniądze dla nich zawetował Karol Nawrocki. Środki dla tysięcy polskich firm na rozwój
Źródło: Grzegorz Jarecki/Fakty po Południu TVN24
To podpis prezydenta pod ustawą wdrażającą unijny program SAFE dałby od ręki dostęp do pełnej puli środków. I to nie tylko dla wojska. Lista potencjalnych inwestycji jest długa - dość powiedzieć, że dzięki SAFE mogło zyskać prawie dwanaście tysięcy firm. Dla nich to szansa na rozwój i na nowe miejsca pracy. Prezydent ustawy jednak nie podpisał. Rząd ma plan B.

150-kilogramowy bezzałogowy samolot obserwacyjny Orlik umożliwia prowadzenie misji rozpoznawczych w dzień i w nocy. Może latać do 6 godzin, ma zasięg 100 kilometrów. To jeden z projektów realizowanych w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy. Jego twórcy mają nadzieję dostarczyć go polskiej armii już w 2027 roku.

WZL nr 2 w Bydgoszczy to jedne z największych zakładów lotniczych w Polsce i potencjalny beneficjent unijnego programu SAFE.

- "Wizjer", czyli system BSP [bezzałogowy statek powietrzny - red.] klasy mini jest dedykowany właśnie do programu SAFE. (…) Są wykorzystywane od związków takich jak kompania, pluton, i na dzień dzisiejszy dla żołnierza to jest podstawowe narzędzie pracy, tak samo, jak osobiste uzbrojenie - ocenił dyrektor techniczny zakładów Zbigniew Matuszczak.

Dla pracowników środki z SAFE to utrzymanie miejsc pracy. Dla zakładów szansa na rozwój.

- Dostarczyliśmy już 20 zestawów BSP klasy mini "Wizjer" do armii. W tym momencie, jeśli otrzymalibyśmy środki z SAFE, moglibyśmy kontynuować ten projekt - powiedział prezes zakładu Jakub Gazda.

Nie tylko drony, ale i systemy antydronowe

Niskooprocentowana unijna pożyczka mogłaby pomóc rozwijać równie ważne zdolności obrony przed bezzałogowcami.

- Rozpoczęliśmy realizację programu SAN, który wielokierunkowo pozwala prowadzić skuteczne rozpoznanie i zwalczanie tych dronów. Ten program SAN ma być właśnie finansowany z SAFE - poinformował gen. Roman Polko, były dowódca Jednostki Wojskowej "Grom".

Na polsko-białoruskiej granicy uruchomiony został pierwszy moduł systemu zwalczającego różnego rodzaju obiekty latające. W najbliższych kilkunastu miesiącach miałyby zacząć działać kolejne.

- Potrzebny jest jeden warunek. Musimy mieć na to stabilne finansowanie. Te 5 modułów zestawów skanujących, które Straż Graniczna chce uruchomić na naszych granicach, ma być finansowane z programu SAFE - oświadczył minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Zyskują nie tylko bezpośredni beneficjenci

W ramach SAFE Polska może liczyć na prawie 44 miliardy euro. To ponad 186 miliardów złotych - na artylerię, środki walki naziemnej, obronę przeciwlotniczą, systemy antydronowe, amunicję i wiele więcej. Jak zapewnia rząd, 89 procent tej kwoty miałoby trafić do polskich firm.

- Firmy zbrojeniowe będą miały zamówienia, będą zamawiały stal, różne komponenty, będą zatrudniały ludzi. Cały układ kooperacyjny będzie funkcjonował w tych firmach, co spowoduje na pewno impuls dla gospodarki - skomentował ekonomista prof. Dariusz Zarzecki z Uniwersytetu Szczecińskiego. Chodzi o kooperację z lokalnymi firmami.

Na SAFE mogłyby zyskać między innymi Zakłady Mechaniczne "Bumar-Łabędy" w Gliwicach specjalizujące się w produkcji, remontach i modernizacji sprzętu pancernego.

- Realizujemy modernizację Leopardów. Ten program kończymy w pierwszym kwartale 2027 roku. (...) Natomiast od czasu zakończenia tego kontraktu będziemy zmuszeni szukać nowych możliwości produkcyjnych i program SAFE to jest dla nas wielka szansa - powiedziała prezeska zarządu Monika Kruczek.

Ponad 20 miliardów dla Huty Stalowa Wola

Do Huty Stalowa Wola, produkującej między innymi bojowe wozy piechoty Borsuk czy armatohaubice samobieżne KRAB, mogłoby - jak mówi rząd - trafić ponad 20 miliardów złotych.

- To szansa na rozwój, na nowe miejsca pracy, to dodatkowe źródła dochodów do budżetu miasta, bo przecież osoby, które pracują, płacą podatek dochodowy. (…) Wypracowane dodatkowe zyski dla huty to udział w CIT - skomentowała wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul.

Chociaż nie wszyscy mieszkańcy Stalowej Woli są zwolennikami unijnej pożyczki, to zgadzają się, że pieniądze dla huty by się przydały. Huta Stalowa Wola we wszystkich oddziałach zatrudnia około 2500 osób. To jeden z największych pracodawców na Podkarpaciu.

- Weźmy pod uwagę, że huta nie funkcjonuje w próżni. Dookoła funkcjonuje masę małych i średnich przedsiębiorstw, które kooperują z tym zakładem - zauważył ekonomista dr Jacek Rodzinka z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Dwanaście tysięcy firm

W województwie podkarpackim, gdzie wskaźnik bezrobocia jest jednym z najwyższych w Polsce, z SAFE miałoby skorzystać ponad 760 przedsiębiorstw. Wojewoda Teresa Kubas-Hul wskazała na takie podmioty, jak producenta amunicji Dezamet S.A. oraz wytwórcę tworzyw sztucznych Gamrat S.A.

W całym kraju takich firm mogłoby być prawie dwanaście tysięcy.

- Są markowe produkty, takie jak Pioruny, KRAB-y, Raki [moździerze samobieżne - red.]. Wiele by można wymieniać, ale również, jeżeli uda się to wprowadzić w życie, będziemy mieć możliwość zarabiania na tym tak, jak dzisiaj zarabia na przykład przemysł zbrojeniowy w Ameryce - ocenił gen. Roman Polko.

Z programu SAFE może skorzystać 19 krajów Unii Europejskiej. Polska byłaby największym beneficjentem.

W czwartek prezydent zapowiedział weto ustawy o SAFE.

OGLĄDAJ: Szłapka: haniebna decyzja i element zdrady narodowej
pc

Szłapka: haniebna decyzja i element zdrady narodowej

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: