W najbliższych dniach według prognoz czekają nas w Polsce mrozy sięgające -20 stopni Celsjusza. W "Faktach po Faktach" TVN24 prezydent Warszawy mówił o tym, jak stolica przygotowuje się na uderzenie zimna.
CZYTAJ WIĘCEJ: Idą "noce na trzy psy". Masy powietrza znad rosyjskiej Arktyki mają ogromny potencjał
- Reagujemy na bieżąco. Jutro (w piątek - red.) mamy o dziewiątej sztab kryzysowy, żeby się przygotować na te mrozy, które będą coraz bardziej poważne i również na ewentualne kolejne opady śniegu - przekazał na antenie Rafał Trzaskowski.
Tak Warszawa szykuje się na mrozy. "Więcej komunikacji miejskiej"
W ocenie włodarza stolicy najważniejsza jest informacja. - Żeby wszyscy wiedzieli, że te mrozy nadchodzą, jak się do nich przygotować. Ale również bardzo konkretne decyzje - mówił.
- Dodatkowe patrole, współpraca ze strażą pożarną, obejście tych miejsc, w których czasami pojawiają się ludzie w kryzysie bezdomności, sprawdzenie miejsc właśnie, gdzie można ewentualnie uzyskać nocleg - wymieniał. - Myśmy już to zrobili, te miejsca są, w razie czego gotowi jesteśmy do tego, żeby przygotować nowe. Również pytanie o szykowanie namiotów w takich miejscach przesiadkowych, po to, żeby można się było ogrzać i napić herbaty - wymieniał Trzaskowski.
Rafał Trzaskowski ocenił, że nadchodzące mrozy "to nie są przelewki, warto na przykład założyć czapkę na głowę". Zaznaczył, że mogą wystąpić problemy z transportem zbiorowym. Zapewnił, że będzie "więcej komunikacji miejskiej", a w dodatkowych autobusach będzie się można także schronić przed zimnem.
Trzaskowski przypomina rolnikom, co mówi prawo
W "Faktach po Faktach" Trzaskowski odniósł się też do spodziewanego protestu rolników. W piątek do stolicy zjadą protestujący przeciwko zawarciu umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosuru. - Prawo w Polsce zabrania wjeżdżania traktorów do miast, do centrów miast. Więc mam nadzieję, że rolnicy się do tego zastosują - powiedział Rafał Trzaskowski.
- Natomiast ja powiem jedno: że dzisiaj w sprawie Mercosuru wszyscy zajmujemy dokładnie takie samo stanowisko. Więc ja rozumiem postulaty rolników. Uważam, że ta umowa jest szkodliwa i w obecnym charakterze nie powinna wejść w życie - mówił prezydent Warszawy.
Gość "Faktów po Faktach" TVN24 ocenił, że premier Donald Tusk dużo zrobił, żeby w UE zawiązać koalicję blokującą tę umowę, i zgodził się, że rolnicy powinni protestować w Brukseli. - Albo żeby przekonali pana prezydenta, żeby był bardziej aktywny w relacjach ze swoją przyjaciółką, panią premier Meloni - powiedział Trzaskowski.
Jak wyjaśnił, Karol Nawrocki "wielokrotnie podkreślał, że w związku z podobnymi ideowymi postulatami bardzo mu blisko do pani premier". Tymczasem są doniesienia medialne, że premier Włoch Giorgia Meloni chce wycofać się z koalicji blokującej umowę z Mercosurem.
- Jeżeli Włosi utrzymają swoje stanowisko negatywne, to my razem z Włochami, z Francją, jeszcze z dodatkowymi partnerami będziemy w stanie tę umowę zablokować. Natomiast jeżeli Włosi się wyłamią, to rzeczywiście, niestety, ta umowa być może będzie podpisana. Mam nadzieję, że nie - skomentował Trzaskowski.
Argumenty przeciw dwukadencyjności
Rafał Trzaskowski potwierdził w rozmowie z Grzegorzem Kajdanowiczem, że jest przeciwny dwukadencyjności w samorządach. W Sejmie odbyło się w czwartek drugie czytanie złożonego przez posłów PSL projektu zmian m.in. w Kodeksie wyborczym. Znosi on wprowadzoną w 2018 r. zasadę, że wójtem, burmistrzem czy prezydentem miasta można być tylko przez dwie kadencje.
- Jestem za tym, żeby decydowali obywatele i mieszkańcy naszych miast, miasteczek wiedzą najlepiej, czy dany włodarz powinien kontynuować swoją misję, czy też nie - powiedział prezydent Warszawy.
Zdaniem Trzaskowskiego wyborcy niejednokrotnie podejmowali decyzję, że ktoś w samorządzie kończył urzędowanie po jednej kadencji, a inna osoba sprawowała swoją funkcję znacznie dłużej.
- Plus dzisiaj, kiedy mamy tak dużo sytuacji kryzysowych, właściwie non stop, doświadczenie włodarza miasta jest czymś absolutnie bezcennym - dodał gość programu.
Ponadto, jak przekonywał Trzaskowski, wprowadzenie dwukadencyjności nie zlikwidowało lokalnych układów. - Paradoksalnie, jest dokładnie odwrotnie - ocenił. Jak mówił, przy limicie dwóch kadencji "większość samorządowców będzie się zastanawiała, co dalej".
Kluby KO i PSL popierają zniesienie dwukadencyjności w samorządach, a przeciw są Polska 2050 i PiS. Przeciwne są też koła Razem i Republikanie, które wnioskują o odrzucenie projektu zmian. Posłowie Lewicy mogą zagłosować wedle uznania, a Konfederacja uważa, że limit powinien wynosić trzy lub cztery kadencje. W związku z wnioskiem o odrzucenie, prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak skierował projekt ponownie do komisji nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach.
Autorka/Autor: fil/lulu
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24