Były wiceminister przed sądem. Oskarżony o przekroczenie uprawnień

Bartłomiej Ciążyński, były wiceminister sprawiedliwości przed sądem
Były wiceminister przed sądem. Twierdzi, że nie otrzymał regulaminu korzystania z auta
Źródło: TVN24
Przed wrocławskim sądem rozpoczął się proces byłego wiceministra sprawiedliwości Bartłomieja Ciążyńskiego, któremu prokuratura zarzuca przekroczenie uprawnień poprzez korzystanie z samochodu służbowego do celów prywatnych i spowodowanie szkody przekraczającej kilka tysięcy złotych. Oskarżony nie przyznał się do winy, twierdząc, że nie otrzymał regulaminu korzystania z auta.

Były wiceminister sprawiedliwości został oskarżony o to, że korzystając z auta służbowego przekazanego mu przez jego pracodawcę Sieć Badawczą Łukasiewicz PORT we Wrocławiu, doprowadził tę instytucję do "niekorzystnego rozporządzenia mieniem" w kwocie ponad 4,6 tys. zł.

Bartłomiej Ciążyński, były wiceminister sprawiedliwości przed sądem
Bartłomiej Ciążyński, były wiceminister sprawiedliwości przed sądem
Źródło: PAP/Maciej Kulczyński

Nie przyznał się do zarzutów

W środę przed sądem Ciążyński (zgadza się na podawanie pełnych danych osobowych) nie przyznał się do zarzutów i złożył wyjaśnienia. Przytoczył m.in. chronologię wydarzeń związanych z jego zatrudnieniem w maju 2024 roku w Sieci Badawczej Łukasiewicz PORT we Wrocławiu. Powiedział, że odebrał służbowy samochód 9 maja. Został wówczas poinformowany przez pracowniczkę PORT-u jedynie o tym, jak technicznie korzystać z karty flotowej.

- Pytałem, czy można korzystać z auta za granicą, usłyszałem, że tak, ale oprócz Wielkiej Brytanii. Pytałem, czy jest limit kilometrów, otrzymałem odpowiedź, że nie ma limitu kilometrów i kwoty - mówił Ciążyński.

Przekonywał, że nie otrzymał regulaminu korzystania z auta służbowego i nie wiedząc, że to niezgodne z nim, używał go do celów prywatnych.

- Nawet nie wiedziałem, że taki dokument istnieje. Cała moja wiedza na temat zasad korzystania z auta służbowego przekazana została mi w krótkiej rozmowie z pracowniczką podczas przekazania samochodu. Korzystałem z auta swobodnie, odwoziłem dzieci do szkoły, jeździłem tym samochodem na zakupy, również w weekend. Miałem bowiem zbudowane przeświadczenie w oparciu o tę rozmowę, że nie ma w tym nieprawidłowości - mówił.

Dodał, że nie miał pojęcia, że "jego uprawnienie pracownicze sprowadza się tylko do tego, aby korzystać z auta służbowego jedynie w drodze do pracy".

Akt oskarżenia przeciwko Ciążyńskiemu (Lewica) trafił do Sądu Rejonowego dla Wrocławia Fabrycznej w grudniu 2024 roku. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prokurator Karolina Stocka-Mycek poinformowała wówczas, że były wiceminister sprawiedliwości jest oskarżony o to, że od 2 czerwca 2024 roku do 28 lipca 2024 roku we Wrocławiu, będąc funkcjonariuszem państwowym, korzystał ze służbowego samochodu do celów prywatnych, przez co przekroczył swoje uprawnienia.

Bartłomiej Ciążyński, były wiceminister sprawiedliwości przed sądem
Bartłomiej Ciążyński, były wiceminister sprawiedliwości przed sądem
Źródło: PAP/Maciej Kulczyński

Ciążyński pracował wtedy w Sieci Badawczej Łukasiewicz PORT we Wrocławiu i - jak wskazano w akcie oskarżenia - korzystając z samochodu służbowego, doprowadził tę instytucję do "niekorzystnego rozporządzenia mieniem" w kwocie ponad 4,6 tys. zł.

Jak podała prokuratura, były wiceminister miał, używając służbowej karty flotowej, co najmniej ośmiokrotnie zatankować auto do celów prywatnych i kupić płyn do spryskiwaczy.

Oskarżonemu grozi od roku do 10 lat więzienia.

"Nie miałem wiedzy"

Bartłomiej Ciążyński - wcześniej wiceprezydent Wrocławia, do 2023 roku radny miejski - został wiceministrem sprawiedliwości na początku lipca 2024 roku. Już w drugiej połowie sierpnia podał się do dymisji. Wcześniej Wirtualna Polska podała, że pojechał on na prywatne wakacje do Słowenii służbową limuzyną i "dwukrotnie zatankował pojazd, płacąc służbową kartą". Auto i karta należały do Polskiego Ośrodka Rozwoju Technologii (PORT) wchodzącego w skład ogólnopolskiej Sieci Badawczej Łukasiewicz, gdzie Ciążyński pracował przed objęciem funkcji w Ministerstwie Sprawiedliwości.

"Nie miałem wiedzy, że nie mogę tak uczynić" - tłumaczył wtedy Ciążyński. Dodawał, że pieniądze, które wydał na tankowanie, "zwrócił na konto" i przeprosił "za zaistniałą sytuację".

Ciążyński jest radcą prawnym. 

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: