rozmowa piaseckiego

Buda: Stowarzyszenie jest zarejestrowane. Teraz rozmawiamy, żeby jakoś to wygładzić

pap_20250504_0K3
Buda: jeżeli nie utrzymamy tej flanki centrum, znów się skurczymy
Widać już w sondażach, że tym bardziej musimy być silni w centrum, im bardziej idziemy na prawo - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" Waldemar Buda z PiS. W ten sposób argumentował powołanie Stowarzyszenia Rozwój Plus przez Mateusza Morawieckiego. Buda odniósł się też do kwestii zarzutów o zaległości w opłacaniu partyjnych składek.

Zarejestrowane oficjalnie w zeszłym tygodniu Stowarzyszenie Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego stało się kością niezgody w PiS. Jarosław Kaczyński zapowiedział w piątek, że dla ludzi, którzy będą się angażować w to stowarzyszenie, "miejsc na listach Prawa i Sprawiedliwości nie będzie". Członkowie tej partii konfrontowali się również w mediach społecznościowych.

O tym, jak wygląda obecnie sytuacja wewnątrz PiS, mówił w poniedziałkowej "Rozmowie Piaseckiego" jeden z członków nowego stowarzyszenia byłego premiera - Waldemar Buda. - Stowarzyszenie jest zarejestrowane, to już się wydarzyło. Teraz trwają rozmowy, żeby jakoś wygładzić tę sprawę - mówił Buda.

Zapytany, czy widzi możliwość kroku wstecz ze strony Morawieckiego, Buda odparł: - Widzę determinację premiera Morawieckiego w utrzymaniu tego stowarzyszenia.

Buda: są tacy, którzy chcieliby zawęzić PiS do największych wiarusów

Buda ocenił, że założenie stowarzyszenia przez Morawieckiego było konieczne w celu utrzymania elektoratu centrowego, szczególnie po mianowaniu Przemysława Czarnka na kandydata na premiera. - Jest dzisiaj taki plan: idziemy ostro w prawo, żeby odbić część elektoratu Konfederacji, pełna zgoda. Natomiast jeżeli nie utrzymamy tej flanki centrum, znów się skurczymy. Czyli tu zyskamy, a tu stracimy - powiedział.

Jak mówił, "to widać już w sondażach". - PSL i inne umiarkowane ugrupowania mogą rosnąć, jeżeli nie będziemy tego bardzo mocno pilnować. My tym bardziej musimy być silni w centrum, im bardziej idziemy na prawo - zaznaczył Buda.

- Jest mała grupa osób, która chciałaby Prawo i Sprawiedliwość zawęzić do największych wiarusów. I mała, ciasna, ale własna. I nieszczególnie im zależy nawet na wygranej wyborczej - ocenił Buda.

Czarnek na premiera? "Jeżeli pójdziemy tylko w prawo, nie ma to sensu"

Zaprzeczył przy tym, jakoby powodem założenia stowarzyszenia była frustracja spowodowana mianowaniem Przemysława Czarnka na kandydata na premiera. - Ja wspieram Przemysława Czarnka. Nie mam z tym żadnego problemu - powiedział. - Natomiast mamy półtora roku do wyborów. Może to jest dobry moment na to, żeby się rzeczywiście przegrupować, ustawić strukturę i ruszyć - ocenił.

Buda przyznał, że kandydatura Czarnka może spowodować odpływ części wyborców PiS. Stąd decyzja Morawieckiego o założeniu frakcji centrowej w partii jest w jego ocenie korzystna dla partii. - Plan Przemysława Czarnka może się udać tylko wtedy, jeżeli on pójdzie na prawo i to dorobi, nawet skutecznie, ja to doceniam, ale nie zostawimy centrum - ocenił. - Jeżeli nie pójdziemy dwiema nogami, jeżeli nie pójdziemy dwiema falami, nie wygramy - dodał. 

Zapytany, czy Czarnek jest najlepszym kandydatem PiS na premiera, Buda odparł: - Tak, ale pod warunkiem że to jest rozwiązanie systemowe, polegające na tym, że (...) dajemy swobodę działania również Mateuszowi Morawieckiemu w tym centrum, gdzie jest wiarygodny gospodarczo-rozwojowo.

-  Jeżeli pójdziemy tylko w prawo, nie ma to sensu. Jeżeli łącznie, tak - podkreślił.

Sprzeczne ze statutem? "To wartość dodana"

W poniedziałek prezes PiS Jarosław Kaczyński ma spotkać się z Morawieckim, a tematem rozmów ma być właśnie nowe skrzydło w partii. - Zakładam, że w ciągu kilku dni ta sytuacja zostanie wyjaśniona i ustalimy sobie, jak te dwa podmioty mogą działać. W tym sensie, że centrum, można powiedzieć, stowarzyszenie będzie uzupełniało działalność Prawa i Sprawiedliwości. Taki jest cel - powiedział Buda. 

Odniósł się też do zarzutów ze strony kierownictwa PiS, że stowarzyszenie jest sprzeczne ze statutem partii. - My to definiujemy w ten sposób, że jest absolutnie niesprzeczne, tylko jest wartością dodaną - odparł Buda. Jak dodał, kompromis w tej sprawie "jest nieunikniony". Odrzucał jednocześnie wizję rozpadu PiS.

"Jeżelibyśmy chcieli, to i pół klubu tam będzie"

Co jednak, gdyby prezes Kaczyński postawił członkom stowarzyszenia ultimatum? Buda podkreślił, że "z tej grupy nikt nie chce z tego stowarzyszenia występować". - Ludzie są zdeterminowani - zaznaczył.

Dodał jednak, że członkom stowarzyszenia nie zależy na "demonstracji siły". - My chcemy tam ludzi, którzy pracują nad konkretnymi rzeczami, którzy chcą zgromadzić ekspertów. Jeżelibyśmy chcieli, to i pół klubu tam będzie, ale po co? - mówił.

- Jeżeli jest uznanie, że im więcej posłów, tym jest większy problem z punktu widzenia percepcji, to my więcej osób nie przyjmujemy. Ale mogłoby to być siedemdziesiąt osób, proszę mi wierzyć - dodał.

- My chcemy osoby, które realnie pracują nad różnymi rzeczami, które chcą merytorycznie jakąś reformę przeprowadzić, żeby one się  zaangażowały w ten proces - zaznaczył. - My chcemy tam ludzi, którzy chcą się zająć konkretną rzeczą i pracować nad różnicami z ekspertami. I przyniosą później jakiś raport, gotowe rozwiązanie - powiedział Waldemar Buda.

Zaległości w składkach? "To zostało absolutnie wyjaśnione"

Gość Konrada Piaseckiego pytany był również o kwestię opłacania przez niego partyjnych składek. W listopadzie zeszłego roku rzecznik PiS informował, że wobec Budy wpłynął wniosek o jego zawieszenie w związku z "brakiem regulowania składek i zaległościami". - Wszystko jest wyjaśnione - powiedział Buda, dodając, że składki opłacił.

- Miesiąc temu czy trzy tygodnie temu nasz skarbnik się wypowiedział osobiście nawet na mój temat i powiedział, że wszystko jest w porządku - zaznaczył. 

- To nie była kwestia zaległości, to była kwestia składek również na komitet prezydenta Karola Nawrockiego - tłumaczył. - To był ten sam czas i płaciliśmy albo tu, albo tu. Jedni więcej tu, drudzy więcej tam. To zostało absolutnie wyjaśnione - powiedział.

Zapytany, ile miesięcznie inwestuje w partię, Buda odparł: - Pięć tysięcy złotych, tyle trzeba płacić. Ktoś to robi bardziej systematycznie, ktoś mniej, ktoś wyrównuje, ale tak się umówiliśmy - powiedział. - Część parlamentarzystów też płaci, część nie. Ja rozumiem, że są różne sytuacje. To są indywidualne sprawy, rozmowa z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, ze skarbnikiem. Ale każdy się stara po prostu - opisywał Buda. 

OGLĄDAJ: Buda o inicjatywie Morawieckiego: jakbyśmy chcieli, to i pół klubu tam będzie
Waldemar Buda

Buda o inicjatywie Morawieckiego: jakbyśmy chcieli, to i pół klubu tam będzie

Waldemar Buda
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: