Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi postępowanie dotyczące nieprawidłowości w działalności platformy Zondacrypto. Jak przekazał rzecznik, podstawą do wszczęcia śledztwa były zarówno doniesienia medialne, jak i zawiadomienia od osób, które zgłosiły się jako pokrzywdzone.
Binkiewicz podkreślił, że "w chwili obecnej mówimy o kilkuset osobach, z tym że liczba ta stale rośnie". - W sposób ciągły spływają do Prokuratury Regionalnej w Katowicach zawiadomienia osób pokrzywdzonych złożone na terenie całego kraju - dodał.
Problemy z wypłatą środków
Jak poinformował rzecznik, całe postępowanie zostało powierzone do przeprowadzenia zarządowi Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości we Wrocławiu. - Trwają czynności - zaznaczył. Dodał, że prokurator wyznaczony do prowadzenia sprawy rozpoczął już wstępne czynności w miniony weekend.
Binkiewicz potwierdził również, że "większość zgłoszeń osób pokrzywdzonych dotyczy trudności związanych z wypłatą środków, które zostały zdeponowane w ramach kryptowalut na Zondacrypto". Na pytanie o możliwość potwierdzenia innych okoliczności odpowiedział, że nie może tego uczynić na obecnym etapie postępowania.
Gdzie powinni zgłaszać się pokrzywdzeni?
- Apeluję do wszystkich osób pokrzywdzonych w sprawie Zondacrypto, aby składały zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w najbliższym miejscu swojego zamieszkania. Może to być zarówno prokuratura, jak i - co jest rozwiązaniem bardziej praktycznym - jednostka policji - podkreślił Binkiewicz.
Dodał, że wszystkie takie zawiadomienia będą przekazywane bezpośrednio do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, gdzie zostaną szczegółowo przeanalizowane. - W razie potrzeby czynności procesowe będą ponawiane lub rozszerzane, w zależności od ustaleń faktycznych w sprawie - zaznaczył.
Czytaj też: Afera Zondacrypto. Gdzie jest klucz?
Jaka jest skala?
Zapytany, czy przyczyną utrudnień w wypłatach środków z Zondacrypto jest zaginiony klucz do portfela z bitcoinami, wyjaśnił, że na obecnym etapie postępowania nie może ani potwierdzić, ani zaprzeczyć tej informacji.
- Według naszej najlepszej wiedzy, skala możliwego oszustwa jest bardzo duża - kwota, o której informowano w piątek, czyli około 350 milionów złotych, stale rośnie - podsumował.
Sprawa Zondacrypto
Na początku kwietnia w mediach pojawiły się informacje, że działająca w Polsce giełda kryptowalut Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością. Użytkownicy zaczęli natomiast zgłaszać utrudnienia w wypłatach środków.
Prezes Zondacrypto w publikowanych później oświadczeniach kilkukrotnie zapewniał, że giełda jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem, a analizy mediów są błędne.
W zeszły czwartek Przemysław Kral ujawnił adres portfela z 4500 bitcoinami, by odeprzeć zarzuty o przywłaszczenie środków. Później powiedział jednak, że dostęp do niego ma zaginiony były prezes Sylwester Suszek, co oznacza, że około 330 milionów dolarów pozostaje zamrożone.
- W praktyce te środki są niedostępne, tak jakby firma ich już nie posiadała - wyjaśnił redakcji biznesowej tvn24.pl Michał Fuja, reporter "Superwizjera". Dodał, że problem dotyczy nie tylko "zimnego" portfela, ale także bieżących operacji. - Najnowsze raporty pokazują, że z tak zwanych hot walletów giełdy w ostatnim czasie wypłynęła zdecydowana większość środków, co nie ma związku z tym zamrożonymi bitcoinami - mówił reporter.