"Emocje na koncercie powinny zaczynać się przy scenie, a nie przy wejściu - od nerwowego sprawdzania, czy mała torebka nie zostanie uznana za niedozwolony 'bagaż' oraz czy, w przypadku odwołania wydarzenia przez przedsiębiorcę, uda się bezwarunkowo odzyskać pieniądze" - pisze w poniedziałek Urząd Ochrony Konkurencji, informując także, że nałożył na Live Nation - firmę zajmującą się między innymi organizacją koncertów i sprzedażą biletów na nie - karę w wysokości 15,3 mln zł za "stosowanie niedozwolonych klauzul".
- Regulamin nie może grać przeciwko konsumentowi - powiedział cytowany w komunikacie prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Chróstny: zasady muszą być jasne
Jak zaznacza dalej, "po zakupie biletu zasady muszą być jasne: uczestnik powinien wiedzieć, na jakich warunkach bierze udział w wydarzeniu, co wolno mu wnieść i na co może liczyć, jeśli koncert zostanie odwołany przez przedsiębiorcę".
- Kupując bilet, mamy prawo oczekiwać uczciwych i przewidywalnych zasad od początku do końca - zaznaczył prezes UOKiK-u.
Prezes UOKiK zakwestionował postanowienia z regulaminu, które utrudniały zwrot pieniędzy za odwołane koncerty, a także te, które pozostawiały uczestników w niepewności, czy ich torebka albo inna rzecz nie zostanie uznana za niedozwolony "bagaż".
Zmiana regulaminu po zakupie biletów i brak wyjaśnień
Jak wyjaśnił UOKiK, "problemy zaczynały się jeszcze przed wejściem na koncert. Regulamin imprezy, zmieniony przez Live Nation w momencie, gdy część konsumentów kupiła już bilety, zabraniał wnoszenia wszelkiego rodzaju - niezależnie od rozmiaru - plecaków, torebek i ogólnie bagażu". "Nie wyjaśniał jednak, co się pod tym pojęciem kryje".
Urząd zaznaczył, że "uczestnicy koncertów zwykle dopiero przy wejściu dowiadywali się, że muszą obowiązkowo skorzystać z depozytu", co wiązało się z dodatkowymi kosztami, albo nawet z koniecznością rezygnacji z uczestnictwa w imprezie.
"Mała torebka to nie bagaż z definicji" - zaznacza UOKiK.
Jednak to nie wszystkie zarzuty UOKiK-u. "Live Nation zastrzegał sobie również prawo odmowy przyjęcia rzeczy do depozytu" - czytamy. "W takim przypadku konsument nie mógł wziąć udziału w wydarzeniu. Z kolei osoby, które oddały swój 'bagaż' i nie odebrały go po zakończeniu imprezy, musiały liczyć się z tym, że po 14 dniach przechodził on na własność organizatora" - wyjaśnił urząd.
Niedozwolone zasady zwrotu pieniędzy
"Urząd zakwestionował również zasady zwrotu pieniędzy za wydarzenia, które odwołał przedsiębiorca. Konsumenci nie otrzymywali zwrotu automatycznie" - czytamy dalej w komunikacie. UOKiK zaznaczył, że "Live Nation stawiała dodatkowe warunki".
Wyjaśnił, że firma "wymagała, żeby [klienci - red.] złożyli wniosek i dawała im na to sześć miesięcy od pierwotnej daty imprezy. Jeśli tego nie zrobili, pieniądze przepadały, choć wydarzenie się nie odbyło". "Postanowienia nakładające taki obowiązek są niedozwolone" - stwierdził UOKiK.
Kara i nakaz wypłaty rekompensat
W związku z powyższymi zarzutami, prezes UOKiK nałożył na Live Nation karę 15,3 mln zł. Decyzja Prezesa UOKiK nakłada także na spółkę konkretne obowiązki. "Zaczną one obowiązywać po jej uprawomocnieniu" - zaznaczono.
"Osoby, które kupiły bilety na wydarzenia odwołane przez Live Nation w okresie od 8 maja 2024 r. do dnia uprawomocnienia się decyzji i nie otrzymały zwrotu należnych im kosztów, mają otrzymać pieniądze w ciągu miesiąca od jej uprawomocnienia" - wyjaśnił UOKiK.
"Zwrot ma objąć także osoby, które od 8 maja 2024 r. do dnia uprawomocnienia się decyzji zapłaciły za oddanie rzeczy do depozytu. W tym przypadku spółka ma oddać pobrane opłaty w ciągu miesiąca od otrzymania od konsumenta dowodu ich uiszczenia" - zaznaczono.
Ponadto, Live Nation będzie musiał szeroko poinformować o treści decyzji Prezesa UOKiK.
Decyzja nie jest prawomocna i spółka może odwołać się do sądu.
Redakcja biznesowa tvn24.pl poprosiła firmą Live Nation o komentarz w sprawie, jednak do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: oneinchpunch/Shutterstock