"No nie, pani sędzio, tak proszę tego nie rozumieć". Kulisy konfrontacji sędziów w Trybunale Konstytucyjnym
W marcu Sejm wybrał sześć osób na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowania jedynie od dwojga z nich. Pozostała czwórka wobec bierności prezydenta złożyła ślubowania 9 kwietnia, w budynku Sejmu, nie w obecności Nawrockiego, ale - jak formalnie stwierdzono - "wobec" niego.
Anna Korwin-Piotrowska jest jedną z tych czterech sędziów. W programie "#BezKitu" w TVN24 opowiedziała, co wydarzyło się w siedzibie Trybunału, kiedy tam przyjechali w czwartek - po tym, jak Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał postanowienie zabezpieczające, w którym nakazał polskim władzom, aby nie utrudniać skarżącym podjęcia i wykonywania obowiązków sędziów TK.
- Nie był obecny pan prezes [Bogdan - red.] Święczkowski, zastępował go pan wiceprezes Bartłomiej Sochański. Okazaliśmy to postanowienie, spotkaliśmy się, przyjął nas, ale oświadczył, że on realizuje to postanowienie, bo zgodnie z jego treścią ma obowiązek nie przeszkadzać nam w podjęciu i wykonywaniu swoich obowiązków - powiedziała sędzia.
Na czym polega nieprzeszkadzanie?
Jak mówiła w programie Korwin-Piotrowska, spytała się wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego, czy ona i pozostali trzej sędziowie mogą udać się do swoich gabinetów.
- Na to pytanie już padła odpowiedź, że "no nie, pani sędzio, tak proszę tego nie rozumieć". W związku z tym to nieprzeszkadzanie polega na uniemożliwianiu nam rozpoczęcia wykonywania tych obowiązków - skwitowała gościni Radomira Wita.
Sędzia argumentowała, że Trybunał Konstytucyjny nie jest wyłączony z prawa i obowiązują go środki zasądzone przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Obowiązkiem ich realizacji objęty jest także prezes TK.
Jednak Bogdan Święczkowski we wcześniejszych rozmowach z czwórką sędziów powoływał się na pismo od szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego, że prezydent nie uznaje złożonego przez czwórkę sędziów ślubowania za zgodne z ustawą.
Jednocześnie prezes TK nie kwestionował decyzji Sejmu o wyborze tych sędziów. - Co więcej, pogratulował nam tego wyboru - przekazała prawniczka.
Skąd wniosek do ETPC?
W programie sędzia Korwin-Piotrowska tłumaczyła też, jak to się stało, że ETPC pochylił się nad ich wnioskiem o rozpoznanie sprawy, chociaż zgodnie z Europejską Konwencją Praw Człowieka robi to dopiero po wyczerpaniu ścieżki krajowej.
- Do trybunału w Strasburgu zwróciliśmy się dlatego, że wedle polskiego orzecznictwa i Sądu Najwyższego w sprawie pani sędzi Lidii Bagińskiej, wiele lat temu wydanego orzeczenia, sędziemu Trybunału nie przysługuje droga sądowa o ustalenie mandatu wykonywania obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego - wyjaśniła.
Lidia Bagińska została wybrana na sędzię TK w grudniu 2006 roku, na wniosek posłów Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony, ale ówczesny prezydent Lech Kaczyński zwlekał z odebraniem od niej ślubowania aż do marca 2007 roku, gdyż istniały wątpliwości co do tego, jak wykonywała rolę syndyka.
Po niecałym tygodniu urzędowania Bagińska zrzekła się mandatu sędziego TK, co zostało stwierdzone uchwałą Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, ale potem cofnęła to oświadczenie i próbowała odzyskać swój mandat na drodze sądowej. Sąd pierwszej instancji, a potem sąd apelacyjny odrzuciły jej pozwy. Sąd drugiej instancji orzekł między innymi, że działalność TK jako konstytucyjnego organu władzy sądowniczej nie podlega kontroli sądów powszechnych. Sąd Najwyższy w 2010 roku odrzucił skargę kasacyjną w tej sprawie.
Źródło: TVN24, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak