Miała rower i transparenty, zabrali ją na komisariat. "Nie była traktowana jako uczestnik zgromadzenia"

TVN24 | Polska

Aktualizacja:
Autor:
kb,kk/kg
Źródło:
tvn24.pl
Policjanci zatrzymali kobietę przed Trójką. Stała z rowerem i transparentami "Wolna Trójka bez dyrektora PiSiora"twitter.com/agabak
wideo 2/36
twitter.com/agabakPolicjanci zatrzymali kobietę przed Trójką. Stała z rowerem i transparentami "Wolna Trójka bez dyrektora PiSiora"

Policja w sobotę po południu zabrała do radiowozu kobietę, która stała przed siedzibą radiowej Trójki z rowerem i transparentami "PiSiory mordują utwory" oraz "Wolna Trójka bez dyrektora PiSiora". Na nagraniu słychać, jak kobieta krzyczy "proszę mnie zostawić". Policja informuje, że powodem zatrzymania było niepodanie danych osobowych, gdy funkcjonariusze chcieli ją wylegitymować.

Kobieta, która stała w sobotę po południu przed siedzibą radiowej Trójki, miała zamontowane na rowerze dwa transparenty "Wolna Trójka bez dyrektora PiSiora" i "PiSiory mordują utwory".

Policjanci zabrali do radiowozu kobietę

Na nagraniu opublikowanym przez posłankę Lewicy Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk widać, jak kobieta rozmawia z dwoma policjantami. Po chwili podjeżdża radiowóz, wysiada kolejnych trzech policjantów. Funkcjonariusze zabierają kobietę z rowerem do samochodu. Słychać, jak kobieta krzyczy "proszę mnie zostawić".

W sobotę policja nie skomentowała sprawy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że policjanci chcieli wylegitymować kobietę, ale ta nie chciała podać swoich danych. To miało być powodem zatrzymania. W niedzielę rano potwierdził to rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

- Wbrew informacjom sugerowanym przez część osób, powodem zatrzymania nie było posiadanie transparentów czy pewnych napisów, ale fakt niepodania danych osobowych podczas czynności prowadzonych przez policjantów. Jest to obowiązek, kiedy policjanci legitymują osobę - powiedział tvn24.pl nadkomisarz Sylwester Marczak.

Jak podkreślił, policjanci wielokrotnie rozmawiali z kobietą, a ona za każdym razem odmawiała podania swoich danych. - W takich sytuacjach istnieje prawdopodobieństwo, że możemy mieć na przykład do czynienia z osobą poszukiwaną. Wystarczyło podać swoje dane i pani mogłaby bez problemu przemieszczać się dalej - zaznaczył.

Rzecznik stołecznej policji o zatrzymaniu przed siedzibą radiowej TrójkiTVN24

Rzecznik stołecznej policji ponownie odniósł się do tej sytuacji podczas zorganizowanej przed południem konferencji prasowej w sprawie "strajku przedsiębiorców". - Podkreślam jeszcze raz, w ogóle nie interesuje nas, jakie ta osoba posiadała transparenty. Nie była traktowana jako uczestnik żadnego zgromadzenia, była sama, przejeżdżała kilkukrotnie w jedno i w drugie miejsce. Ale musimy mieć na uwadze jedną rzecz, że w ostatnim czasie dochodziło tam do zgromadzeń nielegalnych - mówił Marczak.

Dopytywany o tę sprawę zaznaczył, że w związku z protestami policjanci muszą zwracać uwagę na to, co może się wkrótce wydarzyć, a zjawienie się w tym miejscu osoby z transparentem "może wskazywać na to, że zaraz pojawi się nielegalne zgromadzenie". Jak dodał, dlatego kobieta była pytana, czy może dochodzić do kolejnych manifestacji i proszona o podanie swoich danych. - Już sam ten fakt wskazuje na to, jaki był cel działań ze strony policjantów - wskazał Marczak.

- Niestety można odnieść wrażenie, że raczej (kobiecie - red.) zależało na tym, żeby zostało to zarejestrowane przez media i podkręcane. W momencie, kiedy ta osoba została przewieziona do komendy, nie było żadnego problemu z podaniem swoich danych - zaznaczył.

I dodał, że przekazała je jeszcze przed wejściem do komendy.

Posłanka Lewicy zapowiada interwencję

Interwencję w tej sprawie zapowiedziała posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

"Policja zatrzymuje kobietę przejeżdżającą pod Trójką z transparentem. Za co? Co się z Wami dzieje!? Ja oczywiście już interweniuję. A za nagranie dziękuję pani poznanej wczoraj w tym samym miejscu i także nagabywanej przez policję - choć nie złamała żadnego prawa" - napisała.

Później posłanka poinformowała, że kobieta została zwolniona do domu, bez skutków prawnych. "Jestem w kontakcie z policją, wciąż wyjaśniam przyczyny - w mojej ocenie absurdalnego - zatrzymania" - dodała.

Policja już wcześniej chciała spisać kobietę

Wcześniej, jeszcze przed zabraniem do radiowozu, kobieta rozmawiała z dziennikarzem "Gazety Wyborczej". Już wtedy mówiła o próbach spisania jej przez policję.

- Przyszłam tutaj, żeby zaprotestować przeciwko temu, co się stało z Trójką. To jest moje ukochane radio, jeszcze do niedawna było - mówiła. - Mija czwarta godzina, jak sobie tutaj jeżdżę z moją nową dekoracją roweru i to przeszkadza policji najwyraźniej, bo już trzykrotnie próbowała mnie spisać. Nie dałam się spisać, bo uważam, że nie ma do tego podstaw. Chcę pozostać osobą anonimową, która, mam nadzieję, ma prawo do samodzielnego, osobistego, własnego protestu - powiedziała.

Pytana, dlaczego policjanci chcieli ją spisać, odpowiedziała: - Tego właśnie nie wiem, bo mają prawo.

- Na początku pan policjant zadał mi pytanie, czy tu będzie jakiś protest, czy będzie jakaś większa grupa, czy kogoś się spodziewam. Powiedziałam, że nie, że przyszłam całkowicie prywatnie i nikogo do niczego nie namawiam. Potem przyszło kolejnych dwóch i chcieli mnie spisać. Powiedziałam, że nie będę poddawała się temu, bo mogę nie chcieć, żeby każdy wiedział, jak mam na imię, nazwisko, gdzie mieszkam. Ja nic złego nie zrobiłam. Jestem spokojną osobą. Teraz po raz kolejny do mnie policjant przyszedł. Takie są naciski. Już tamten powiedział, że jak się nie zgodzę na podanie danych, to mnie zabiorą na komisariat, więc zgodziłam się, że jeżeli taki jest przymus, to żeby zabrano mnie na komisariat. Zrezygnowano z tego - relacjonowała kobieta.

Dodała, że policjanci powiedzieli jej, że "ma się zastanowić, czy poda swoje dane czy nie". - I jeżeli tych danych nie podam, to wtedy prawdopodobnie zabiorą mnie jednak na komendę - mówiła.

Protest przed Trójką

W piątek wieczorem przed budynkiem radiowej Trójki na Myśliwieckiej 3/5/7 zebrały się dziesiątki ludzi, protestujących przeciwko ostatnim wydarzeniom w rozgłośni. Na protest przyszli byli i obecni pracownicy Trójki. Przed budynkiem stacji rozbrzmiały słynne dżingle znane z anteny Programu III Polskiego Radia i przeboje, które wypromowała stacja. Wśród nich także utwór Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój".

Uczestnicy trzymali transparenty: "Wolne media", "Stop PiS". Pojawiło się też hasło "Trójkę kocham i rozumiem, Trójki oddać nie umiem". Na miejscu zjawili się policjanci, którzy przypominali, że zgromadzenia w dobie epidemii są nielegalne. Rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak poinformował, że funkcjonariusze legitymowali uczestników i nakładali mandaty karne. W przypadku odmowy przyjęcia mandatu wnioski o ukaranie trafią do sądu.

Protest pod TrójkąTVN24

W niedzielę tydzień temu miał miejsce milczący protest pracowników Trójki.

Milczący protest pracowników radiowej Trójki TVN24

Lista Przebojów Trójki z piosenką Kazika usunięta

Utwór Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój" - nawiązujący do wizyty prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na zamkniętym z powodu epidemii Cmentarzu Powązkowskim - 15 maja zadebiutował w 1998. notowaniu Listy Przebojów Trójki i od razu znalazł się na pierwszym miejscu. Tego samego dnia notowanie zniknęło ze stron państwowego radia.

Tłumaczenia dyrekcji Trójki zmieniały się. Początkowo twierdzono, że złamano regulamin, w związku z czym redakcja podjęła decyzję o "unieważnieniu głosowania". Później pojawiły się zarzuty, że kolejność na liście została zmanipulowana przez prowadzącego listę. Sytuacja w radiu doprowadziła do odejścia współpracujących z radiem od lat dziennikarzy, takich jak Marek Niedźwiecki, Piotr Kaczkowski, Piotr Stelmach, Agnieszka Szydłowska, czy Marcin Kydryński. Zakończenie współpracy z Trójką zapowiedziało również wielu artystów.

W czwartek senacka komisja kultury i środków przekazu postanowiła wystąpić do przewodniczącego Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego o odwołanie Kamińskiej i Kowalczewskiego.

Autor:kb,kk/kg

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: twitter.com/agabak