Jak wynika z ustaleń śledczych, przyczyną była kłótnia, która wywiązała się pomiędzy Pawłem W. a Filipem Sz. podczas imprezy z okazji drugiej rocznicy otwarcia klubu sportowego "Interpadel" przy ulicy Kociewskiej w Toruniu.
- O godzinie 21 rozpoczęła się część nieoficjalna, na której zostali tylko nieliczni, zapisani goście. Obecni wspólnie się integrowali, tańczyli i spożywali alkohol. Jak ustalono około godziny 3 między pokrzywdzonym a oskarżonym doszło do sprzeczki, podczas której pokrzywdzony trzykrotnie uderzył Pawła W. w twarz z otwartej ręki. Konflikt narastał. Podjęte przez innych uczestników imprezy próby załagodzenia sytuacji okazały się bezskuteczne - poinformowała prokurator Izabela Oliver, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Przygniótł małżonków do ściany
Konflikt się zaogniał. Z obu stron padały wulgaryzmy i wzajemne wyzwiska. Paweł W. miał prowokować Filipa Sz. Zniszczył będące na wyposażeniu klubu mienie - komputer, kasę fiskalną. Po krótkim czasie został wyprowadzony z lokalu na zewnątrz, gdzie doszło do szarpaniny między nim a pokrzywdzonym i jeszcze jednym uczestnikiem imprezy.
- Mężczyźni wzajemnie okładali się pięściami. Ostatecznie zostali rozdzieleni. Oskarżony Paweł W. pozostał na zewnątrz, na terenie placu, gdzie wsiadł do swojego pojazdu marki Skoda. Usiadł na miejscu kierowcy. Świadkowie, w tym pokrzywdzony widząc, co się dzieje, próbowali mu przeszkodzić. Wiedzieli, że Paweł W. jest pod znacznym wpływem alkoholu - podkreśliła prokurator Oliver.
To im się jednak nie udało, ponieważ oskarżony zamknął się od środka. Następnie wycofał samochód, po czym widząc żonę Filipa Sz. wychodzącą z lokalu, z impetem ruszył samochodem do przodu. W tym czasie Filip Sz. zaczął biec w stronę kobiety. Paweł W. uderzył w stojących przy ścianie budynku małżonków, przygniatając ich, a następnie w jeden z zaparkowanych samochodów.
- Pomimo licznych sprzeciwów osób obecnych na miejscu, usiłujących dostać się do środka pojazdu, nie zdołano zatrzymać oskarżonego. Paweł W. gwałtowanie wycofał samochodem na środek placu, przeciągając pokrzywdzonego za sobą, a następnie, dociskając jego ciało do ściany wyjechał z terenu obiektu - podała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Nie przyznał się do usiłowania zabójstwa
Sprawca zadzwonił na numer alarmowy, prosząc o pomoc. Poinformował, że został napadnięty w klubie, gdzie dwie osoby zostały poszkodowane, gdy wyjeżdżał samochodem „bo weszły mu przed maskę”. Jak dodał, uciekł z miejsca, bo był atakowany.
- Na miejscu funkcjonariusze zastali zgłaszającego Pawła W., zaparkowany z włączonymi światłami awaryjnymi pojazd marki Skoda, z widocznymi uszkodzeniami. W związku z podejrzeniem kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości Paweł W. został zatrzymany. W pobranej od niego krwi wykryto odpowiednio 1,91 i 1,69 promila alkoholu - dodała prokurator Izabela Oliver.
Paweł W. nie przyznał się do usiłowania zabójstwa Marty i Filipa Sz., a jedynie do spowodowania u nich obrażeń ciała. Przyznał się natomiast do kierowania pojazdem pod wpływem alkoholu i zniszczenia mienia wewnątrz klubu .
Mężczyźnie grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
Opracował Michał Malinowski /tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock