Siemoniak o fałszywych alarmach. "Robienie z tego polityki jest skandalem"

26 2000 kropka gosc-0073
Siemoniak o fałszywych alarmach: robienie z tego polityki jest skandalem
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Przekraczamy granice absurdu - powiedział we wtorek koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w "Kropce nad i" w TVN24. W ten sposób skomentował krytykę polityków Prawa i Sprawiedliwości po interwencji w mieszkaniu należącym do matki prezydenta. Minister podkreślił, że służby działały zgodnie z procedurami. Odniósł się też do zatrzymania trzech Polaków podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Rosji.

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie fałszywych alarmów, w wyniku których służby siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Politycy PiS i przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego domagają się dymisji szefa resortu spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego. Zarzucają też, że lokal nie był chroniony przez Służbę Ochrony Państwa.

Na zarzuty prawicy odpowiadał koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w "Kropce nad i" w TVN24. - Przekraczamy granice absurdu. To mieszkanie mamy pana prezydenta Karola Nawrockiego. Jeśli prezydent czy jego urzędnicy by zgłosili, że takiej ochrony potrzeba, na pewno by takie działania przez Służbę Ochrony Państwa były podjęte - mówił. 

- W tym przypadku widać takie decyzje nie zapadły i trudno mieć pretensje. Chroniony jest prezydent, jeżeli jest zagrożony członek jego rodziny też jest chroniony. Natomiast takie oczekiwanie, że wszystkie możliwe miejsca będą chronione, będą inwigilowane, będą gdzieś zgłoszone, naprawdę jest absolutnie nadmiarowe - kontynuował minister. 

W ocenie Siemoniaka "strażacy zachowali się profesjonalnie. Policjanci, pogotowie działali w taki sposób, w jaki mówią procedury". - Robienie z tego polityki i ten atak na wszystkich od samego początku, uważam, jest skandalem. Wszystko są w stanie politycy PiS upolitycznić - komentował gość TVN24. 

Siemoniak: każdy wątek bierzemy pod uwagę

Siemoniak zaznaczył, że prokuratura w toku śledztwa wyjaśni, "czy ktoś popełnił jakiś błąd, czy trzeba coś naprawić". Zauważył, że również policja prowadzi "intensywne śledztwo". Pytany, czy udało się już ustalić telefon, z którego dokonano fałszywych zgłoszeń, odpowiedział: - Policja robi swoje i na pewno będzie informowała opinię publiczną o ustaleniach (...) ale nie kosztem dobra tego śledztwa. 

Koordynator służb specjalnych był dalej pytany w TVN24, czy fałszywe alarmy mogą być elementem wojny hybrydowej. - Każdy wątek bierzemy pod uwagę (…) na razie jest za wcześnie, żeby o tym mówić - powiedział. 

Monika Olejnik dopytywała gościa "Kropki nad i" o zarzuty prawicy dotyczące zgłoszeń pod adresy Republiki TV i jej prezesa Tomasza Sakiewicza, które okazały się fałszywe. Politycy PiS sugerują, że to "nękanie" pracowników prawicowej stacji. 

- Nikt nie nęka dziennikarzy, nikt nie nęka polityków opozycji. Ktokolwiek to robi, robi większy problem rządowi, policji i służbom niż tym, którzy są ofiarami tego (…) oczywiście jest wielką przykrością być poddanym takiej sytuacji. Natomiast policjanci robią swoje - podkreślił. - Dajmy popracować prokuraturze i policji i zmniejszmy poziom emocji - zaapelował Siemoniak. 

Siemoniak: trzeba wyciągnąć wnioski dotyczące ochrony prezydenta

Szef służb odpowiadał również na pytanie, czy prezydent powinien zwrócić się o objęcie ochroną SOP mieszkania swojej mamy. - Dostatecznie dużo ludzi się wypowiada, co kto powinien robić (…) na pewno z tych sytuacji trzeba wyciągać wnioski dotyczące ochrony prezydenta i jego rodziny i na pewno dotyczące procedur - powiedział. 

Siemoniak zwrócił uwagę na "luki" w aplikacji Alarm112, z której dokonano fałszywych zgłoszeń. - Trzeba te luki naprawić - podkreślił. 

Szef BBN Bartosz Grodecki, komentując interwencję służb w Gdańsku, ocenił, że "kompromitacją i bulwersującym zachowaniem jest to, że w ogóle do takiej sytuacji doszło".

- Dzisiaj pan minister Bartosz Grodecki uczestniczył w posiedzeniu Komitetu do Spraw Bezpieczeństwa, który prowadziłem (…) mógł uzyskać wszelkie wyjaśnienia i mam wrażenie, że też w bezpośrednim kontakcie z MSWiA pozyskał wszelkie informacje - odpowiedział Siemoniak na te zarzuty. 

Siemoniak o zatrzymanych szpiegach: koszmar aktów dywersji może powrócić

ABW zatrzymało trzech Polaków podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Rosji. Usłyszeli zarzuty i trafili na trzy miesiące do aresztu. 

- Bardzo mocny sygnał, co do tego, że Rosja nie śpi. Rosja działa. Chwila przerwy w aktach dywersji wcale nie oznacza, że nie należy się na nie przygotowywać. Dokumentowanie różnych obiektów, które mogą stać się obiektem ataków po pierwsze jest przestępstwem, po drugie, pokazuje, że zbliżamy się do punktu, w którym koszmar aktów dywersji (…) może znowu powrócić - skomentował Siemoniak i przypomniał o podpaleniu hali Marywilskiej oraz wysadzonych torach w Garwolinie. 

Jak dodał, zatrzymani to "osoby sympatyzujące z Rosją". - Jest to bardzo przykre, niepokojące, bo są to obywatele polscy, którzy uznali, że współpraca z Rosją jest dla nich ważniejsza niż po prostu taki elementarny patriotyzm i lojalność wobec swojego kraju - podsumował Siemoniak. 

OGLĄDAJ: Fałszywe zgłoszenie i interwencja. "Bierzemy pod uwagę każdy wątek"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: