Jak poinformowała w sobotę po południu włoska agencja ANSA, w ciągu 24 godzin zanotowano siedem zgonów w północno‑zachodnich Alpach. Od piątku w górach utrzymywały się letnie, spokojne warunki pogodowe, co zachęciło wspinaczy do wypraw na najsłynniejsze szczyty. Niestety, doszło do serii wypadków, które według ANSA okazały się wyzwaniem dla systemu ratownictwa górskiego.
Seria tragicznych wypadków
Lokalne media przekazały, że do najbardziej tragicznego wypadku doszło w piątek. Trzech alpinistów z Trydentu spadło z północnej ściany Gran Paradiso (4061 metrów nad poziomem morza), na terenie Parku Narodowego Gran Paradiso. Mężczyźni prawdopodobnie ześlizgnęli się 400 metrów w dół zbocza.
- Znaleźliśmy ich u podnóża skały, więc przypuszczamy, że jeden z alpinistów się poślizgnął i pociągnął za sobą pozostałych - wyjaśnił Paolo Comune, przewodnik górski i dyrektor górskiego zespołu ratunkowego w Dolinie Aosty, który wziął udział w akcji ratunkowej.
Do kolejnego wypadku doszło w sobotę rano na Mont Maudit po francuskiej stronie Mont Blanc, gdzie zginęły dwie osoby. Jeden alpinista zginął w sobotę po południu na szczycie Pic Tyndall, na drodze prowadzącej na Matterhorn, a kolejna osoba - na szlaku Brenva Spur.
- Opady śniegu w Alpach były dość niewielkie, więc jeśli chcemy planować wyprawy, musimy wziąć pod uwagę, że warunki przypominają te występujące w połowie lub pod koniec lipca - dodał Comune.