Syreny alarmowe w Lublinie i okolicach zawyły o godzinie 3.50. Na profilu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, gdzie regularnie publikowane są informacje o zagrożeniach, brak informacji, co się działo. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka przybliżyła w TVN24 procedury w tym zakresie.
Co z alertem RCB w Lublinie? Rzeczniczka MSWiA tłumaczy
- Zgodnie z procedurą, i taka sytuacja miała miejsce dzisiejszej nocy, jeżeli istnieje zagrożenie z powietrza, a takie rzeczywiście mieliśmy dzisiaj na terenie województwa lubelskiego, Centrum Operacji Powietrznych Wojska Polskiego informuje odpowiednio służby o takim zagrożeniu - mówiła Gałecka.
Jak przekazała, taka informacja wpłynęła z Centrum Operacji Powietrznych. - Zgodnie z procedurą natychmiastowo wojewoda, samorząd, podjął decyzję o włączeniu sygnałów alarmowych - opisała.
Czy w ślad za uruchomieniem syren nie powinien pójść alert RCB dla mieszkańców? - dopytywał prowadzący. Gałecka przekazała, że w związku z informacją od Centrum Operacji Powietrznych powiadomiono państwowe media. - Równocześnie również informuję, że podjęto działania w zakresie uruchomienia wysyłki alertu RCB. Alert RCB został wstrzymany w związku z odwołaniem przez Centrum Operacji Powietrznych zagrożenia z powietrza - tłumaczyła.
Gałecka przekazała, że "tak jak służby weryfikują swoje procedury, tak również RCB później będzie weryfikowało po tej sytuacji, czy taki alert rzeczywiście nie powinien jednak - pomimo odwołania alertu z powietrza - zostać wysłany do mieszkańców".
- Informacja została wysłana do głównych mediów tak, aby media mogły już informować czy w radiu osoby, które jadą do pracy, czy w telewizji, kiedy osoby wstają rano, włączają telewizor, aby ta informacja przez media została już opublikowana - mówiła Gałecka. - Było planowane wysłanie alertu RCB, natomiast zgodnie z tym, że Centrum Operacji Powietrznych odwołało zagrożenie z powietrza, RCB podjęło decyzję, że ten alert nie będzie wysłany - podkreśliła.
Gałecka dopytywana była, ile trwa procedura od momentu decyzji o wysłaniu alertu do czasu sformułowania komunikatu gotowego do wysłania. - To będzie weryfikowane w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa - odpowiedziała rzeczniczka MSWiA.
Syreny w Lublinie. "Mieliśmy wiarygodne informacje"
O sprawę pytaliśmy wcześniej rzecznika wojewody lubelskiego. - Alert RCB - o tym na pewno wypowie się samo Rządowe Centrum Bezpieczeństwa i o ich sposobie informowania mieszkańców, natomiast nasz sposób komunikacji, nasz sposób powiadamiania ludności cywilnej, ten taki nagły, natychmiastowy i bardzo precyzyjny, to właśnie są syreny alarmowe - tłumaczył w TVN24 Marcin Bubicz.
- W tym przypadku mieliśmy wiarygodne, potwierdzone informacje o zagrożeniu z powietrza dla Rzeczypospolitej Polskiej, dlatego też w wielu powiatach województwa lubelskiego ten alarm został ogłoszony i rozpoczęty. Gdy tylko to zagrożenie minęło, niezwłocznie alarm odwołaliśmy - mówił rzecznik.
Syreny też w Krasnymstawie
Syreny alarmowe zawyły w czwartek również w Krasnymstawie. Jak poinformował burmistrz miasta Daniel Miciuła, przed godziną 4 wpłynęło powiadomienie o zagrożeniu z powietrza. "W związku z licznymi atakami rakietowymi na Ukrainę, w tym prowadzonymi w pobliżu granicy z Polską. W Krasnystawie uruchomione zostały syreny alarmowe" - przekazał Miciuła. Zaznaczył, że system ostrzegania zadziałał sprawnie i zgodnie z procedurami, a po ustaniu zagrożenia mieszkańcy usłyszeli kolejny sygnał informujący o jego odwołaniu. Burmistrz apelował o zachowanie spokoju i stosowanie się do komunikatów służb oraz o "dalsze śledzenie tylko oficjalnych komunikatów oraz zachowanie czujności".
Alarm i krater. Co się wydarzyło w nocy w Lublinie i Taranawie-Kolonii?
Z kolei w miejscowości Tarnawa-Kolonia policja odkryła "krater". Wojsko poinformowało o "niezidentyfikowanym obiekcie", który prawdopodobnie spadł w tym miejscu.
Jak twierdzi szef ukraińskiego MSZ, w polską przestrzeń powietrzną wleciał rosyjski pocisk manewrujący Ch-101.
Informacje o tych sytuacjach trafiły do najważniejszych osób w państwie - podał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.