600 dolarów singapurskich, czyli około 1750 złotych - taką karę wymierzył sąd. Nastolatek zamieścił w sieci nagranie, na którym oblizuje słomkę z publicznego automatu i odkłada ją na miejsce.
Wideo wywołało skandal w tym mieście-państwie znanym z surowych przepisów. Didier Gaspard Owen Maximilien, uczęszczający w Singapurze do ESSEC Business School, przyznał się do stawianych mu zarzutów.
Kara za oblizanie słomki
- Głęboko żałuje, że spowodował te wszystkie kłopoty - powiedział jego adwokat. Dodał, że nastolatek zdaje sobie sprawę, iż "coś, co wydawało mu się wtedy zabawne, okazało się bardzo brzemienne w skutkach".
>>> Luksusowa willa przejęta. Została kupiona za pieniądze z przemytu chipów
Do zdarzenia doszło w marcu. Nastolatek wyciągnął słomkę z dystrybutora soku owocowego, oblizał ją, po czym włożył z powrotem do dozownika.
Cały czas nagrywał ten proces. Jak ustalono, po odebraniu napoju ostatecznie zabrał polizaną rurkę ze sobą.
Sędzia w uzasadnieniu wyroku zaznaczył, że ze względu na "wiek i charakter wykroczenia" odstąpiono od surowszych kar.
Prokuratura, która początkowo domagała się kary w wysokości 1,5 tys. dolarów amerykańskich (ok. 5660 złotych), zgodziła się ostatecznie z sądem, że szkodliwość czynu była niska, ponieważ nikt nie użył słomki i nie było "dowodu na wyrządzenie szkody".
Singapur słynie z surowego prawa
Jak podają media, decyzję w sprawie ewentualnego cofnięcia jego wizy studenckiej podejmą służby imigracyjne. Firma IJooz, operator automatów, po incydencie złożyła zawiadomienie na policję, zdezynfekowała dystrybutor i wymieniła 500 słomek.
Singapur słynie z rygorystycznego egzekwowania przepisów i surowego karania przejawów nieodpowiedzialnego zachowania. Za zakłócanie porządku publicznego grozi tam kara do trzech miesięcy więzienia.