W poniedziałek dziennikarz "Superwizjera" Michał Fuja wraz z dziennikarzem Wirtualnej Polski Szymonem Jadczakiem ujawnili, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz otrzymał od szefa Zondacrypto Przemysława Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro.
We wtorek prokurator generalny Waldemar Żurek wydał oświadczenie dotyczące śledztwa w sprawie Zondacrypto. Jak czytamy, ma ono "dynamiczny" charakter i doprowadziło do "istotnego przełomu".
W środę z kolei ujawniliśmy, że Michał Moskal, poseł PiS, oraz Artur Chodziński, były funkcjonariusz CBA, spotkali się 7 sierpnia 2025 roku na Ibizie z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem.
O śledztwie dotyczącym Zondacrypto dyskutowali podczas środowej debaty "Zondacrypto: przełom?" w TVN24+ dziennikarz "Superwizjera" Michał Fuja, dziennikarz tvn24.pl Jan Kunert, ekonomistka Anna Gołębicka oraz karnistka Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska.
Śledztwo wokół Zondacrypto. "Obraz państwa słabego od góry"
Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie adw. Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska była pytana, czy ustalenia dziennikarzy w tej sprawie mogą zostać przekute na zarzuty karne.
- Musimy rozdzielić tę wiedzę medialną, która jednak nie do końca musi odwzorowywać to, co się rzeczywiście w postępowaniu dzieje i co zostało zgromadzone - skwitowała. Jak mówiła, jeśli potwierdzą się dowody, jakie w tej sprawie przedstawili dziennikarze, wystarczy, że zostaną one uwiarygodnione odpowiednią dokumentacją, na przykład nagraniami czy zeznaniami świadków. Zwróciła jednak uwagę, że w tej sprawie nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów.
- Pytanie o to, dlaczego jeszcze te zarzuty nie zostały ogłoszone (...). Ja nie znam aktu postępowania, ale zakładam, że być może ta dokumentacja jednak nie jest pełna - powiedziała.
Zdaniem ekonomistki Anny Gołębickiej z Centrum im. Adama Smitha śledztwo wokół Zondacrypto buduje "obraz państwa słabego od góry". - W momencie, kiedy ktoś ukradnie konserwę czy chleb z jakiegoś marketu, to jest wzywana ochrona, jest wzywana policja i on faktycznie jest za to ścigany. Ale jak się robi przekręt na duże pieniądze, to wydaje się, że to tak przepływa przez palce - mówiła. Dodała, że w obliczu tej afery rodzi się także "obraz państwa, któremu nie można ufać".
"Odpowiedzialność się rozmywa". Dziennikarze o aferze Zondacrypto
Michał Fuja z "Superwizjera" mówił, że przekonanie o słabości organów państwa w takich sprawach zaobserwował wśród osób związanych z branżą kryptowalut w trakcie przygotowywania swoich reportaży.
- Osoby z wewnątrz tego świata mają taką świadomość, że te drobne sprawy można szybko załatwić i wsadzić kogoś do więzienia "za kostkę masła", a już w sprawie gospodarczej, tej inżynierii finansowej, ta odpowiedzialność bardzo mocno się rozmywa - ocenił dziennikarz.
Według dziennikarza tvn24.pl Jana Kunerta, postawa polityków zamieszanych w tę aferę nie wpłynie jednak na ich pozycję polityczną. - Nie widzę jakoś, żeby wyborcy się odwracali od polityków. Politycy idą w zaparte, zarówno pan Moskal po publikacjach Michała, jak i pan Piesiewicz, więc tutaj nie jestem optymistą - oznajmił Kunert.