Jacek Karnowski i Borys Budka przekazali, że złożą zawiadomienie do prokuratury w sprawie posła PiS Michała Moskala. Zapowiedź polityków KO padła po publikacji TVN24+ i WP na temat spotkania Michała Moskala z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem na Ibizie.
Wieloletni współpracownik Jarosława Kaczyńskiego wysłał trzy tygodnie po wizycie na Ibizie oficjalne pismo do szefa KNF w obronie "blisko dwóch tysięcy polskich przedsiębiorców" z branży krypto. Później PiS złożyło 13 poprawek łagodzących ustawę o kryptoaktywach.
Sprawę w "Faktach po Faktach" komentował europoseł KO Borys Budka. - Naszym zdaniem mogło dojść do popełnienia przestępstwa nadużycia uprawnień, bo to przypomina aferę Rywina - zaznaczył.
Wspomniał też o imprezie CPAC w 2025 roku w Rzeszowie. - W kampanii wyborczej Zondacrypto sfinansowała imprezę, na której pan Karol Nawrocki prezentował swój program. To była impreza wyborcza. I co robi później pan Karol Nawrocki, obecny prezydent Rzeczypospolitej? Trzykrotnie wetuje ustawę, która oddawałaby nadzór Komisji Nadzoru Finansowego nad rynkiem kryptowalut - zwrócił uwagę eurodeputowany. Ocenił, że prezydent "działał w interesie Zondacrypto".
Budka o zakupie biletu na Ibizę
Budka ocenił też, iż "bezczelnością jest twierdzenie, że PiS nie zna Moskala". - Przecież Moskal to prawa ręka prezesa Kaczyńskiego - dodał.
Na uwagę prowadzącej, że Prawo i Sprawiedliwość broni się, mówiąc, że nie powiedział, gdzie pojechał, europoseł odparł: - To tak jak pan Piesiewicz, prezes PKOl, nie umie sobie kupić zegarka (...), potem w gotówce dziwnym trafem w czterech transzach oddaje 40 tysięcy euro. (...) Tak samo Moskal - nie umie sobie kupić biletu samolotowego na Ibizę, tylko kupuje mu ktoś, a później w gotówce oddaje.
- To jest bardzo czytelne powiązanie polityków PiS-u z szemranym biznesem, tym razem kryptowalut. Politycy PiS i Konfederacji głosowali przeciwko rozwiązaniom, które oddawałyby nadzór państwu nad rynkiem kryptowalut. Karol Nawrocki wetował trzy razy bardzo dobrą ustawę, która zapobiegałaby tego typu przekrętom - dodał.
Budka o kandydaturze Berka na sędziego TK
Borys Budka był też pytany w programie o sprawę kandydatury byłego ministra do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prowadząca program Katarzyna Kolenda-Zaleska zwróciła uwagę, że ugrupowanie Budki walczyło o to, żeby TK był niezawisły i niezależny. - Najpierw trzeba ten Trybunał przywrócić do jego funkcji - odparł.
Na pytanie, co Berek miałby zrobić w Trybunale, Budka odparł, że w tej instytucji "mamy do czynienia z człowiekiem, który jest z politycznego nadania i robi wszystko, by legalnie wybranych sędziów nie dopuścić do pracy". - Myślę o prokuratorze Święczkowskim, czynnym kiedyś polityku PiS. Myślę, że to jest ruch, który ma doprowadzić skutecznie do tego, żeby ten impas w Trybunale został przełamany - ocenił.
Na ponownie pytanie prowadzącej, co były minister mógłby zrobić w TK - biorąc pod uwagę, że może on podzielić los czwórki sędziów, którzy nie są dopuszczeni do pełnienia obowiązków - Budka odparł, że w jego przypadku "co do kompetencji, wiedzy merytorycznej nie ma żadnych wątpliwości". - Natomiast żeby było jasne, że dzisiaj prawo nie nakłada żadnych ograniczeń w tym zakresie - podkreślił.
- Mamy jasne, czytelne zasady i to jest bardzo poważne, bo obiecaliśmy, że Trybunał Konstytucyjny zostanie przywrócony do jego konstytucyjnej roli - przypomniał europoseł. Podkreślił, że teraz wyzwaniem w TK jest, "w jaki sposób ta legalna większość w Trybunale ma sobie poradzić z działaniami pana prokuratora Święczkowskiego". - Wierzę, że pan Berek, jako osoba, która świetnie zna proces legislacyjny, jest doskonałym prawnikiem i nigdy nie był politykiem - mówił.