Po tych zmianach "znaleźli się w dramatycznej sytuacji". "Chciałabym, żeby to był błąd"

KOBIETA DZIECI USCISK FLAGA UKRAINY shutterstock_2136118541
Siostra Chmielewska o ograniczeniu świadczeń dla Ukraińców: to hańba i wstyd
Źródło: TVN24
Są w tej chwili w dramatycznej sytuacji - zwróciła uwagę w "Tak jest" siostra Małgorzata Chmielewska, mówiąc o uchodźcach z Ukrainy, którzy w związku ze zmianami w przepisach zostali pozbawieni dostępu do świadczeń i opieki zdrowotnej. Według prezeski Fundacji Domy Wspólnoty "Chleb Życia" to "wiązanie możliwości przeżycia ze zdolnością pracy".

Od 5 marca obowiązują przepisy ustawy ograniczającej zakres pomocy dla obywateli Ukrainy. Ograniczeniu uległy świadczenia socjalne i opieka zdrowotna, która przysługuje jedynie małoletnim, osobom pracującym, ofiarom tortur i gwałtu oraz grupom szczególnie wrażliwym zamieszkującym ośrodki zbiorowego zakwaterowania. Z aktywnością zawodową powiązano także wypłatę świadczenia 800 plus.  

Nowe przepisy oznaczają, że bez dostępu do opieki medycznej pozostają między innymi niepracujący emeryci i osoby z niepełnosprawnościami z Ukrainy. 

Siostra Małgorzata Chmielewska, prezeska Fundacji Domy Wspólnoty "Chleb Życia", nie kryła we wtorkowym "Tak jest" w TVN24 goryczy związanej z ograniczeniem świadczeń dla Ukraińców. - To jest absolutnie niedopuszczalne i jest mi wstyd. Naprawdę jest mi wstyd [za Polskę - red.] - mówiła.

Mówiła też o podopiecznych swojej fundacji, wśród których są uchodźcy z Ukrainy. - Są w tej chwili w dramatycznej sytuacji. To są starzy, chorzy, niepełnosprawni ludzie - podkreśliła. 

Siostra Chmielewska: ci ludzie mają twarze

Zdaniem siostry Chmielewskiej nowe ograniczenia to pomysł na "wiązanie możliwości przeżycia ze zdolnością pracy". Jak dodała, "chciałaby, żeby to była luka, błąd, a nie celowe działanie". - Wydaje mi się, że jest tutaj też podtekst polityczny - oceniła. 

Prezeska fundacji podkreśliła, że nowe przepisy uderzają w konkretne osoby. - Ci ludzie mają twarze. Jest u nas pani Basia, która jest głęboką autystką, która nie jest w stanie żyć samodzielnie. Ona była w Ukrainie, na wschodzie, w DPS-ie. Stamtąd porwali ją Rosjanie, jak wkroczyli. Nie wiem, kto ją wyciągnął stamtąd. W każdym razie wylądowała na granicy [polsko-ukraińskiej - red.], jak się zaczęła wojna. Była kompletnie bezradna - mówiła siostra Chmielewska, zwracając uwagę, że kobieta "nie jest w stanie żyć samodzielnie". 

- Pani Natalia, która ma 19-letnią, głęboko niepełnosprawną córkę jeżdżącą na wózku, z lekooporną padaczką, wymagającą opieki 24 godziny na dobę. Jest z Sum, miasta, w którym Rosjanie do dzisiaj uskuteczniają polowania na ludzi - wymieniała dalej. 

Jak dodała, 19-latka ma orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu znacznym. - Zostały pozbawione właściwie wszystkiego. Wsparcia finansowego, ale przede wszystkim ta dziewczyna młoda wymaga pilnie leków, bo brak tych leków grozi pogorszeniem zdrowia, a nawet śmiercią - powiedziała siostra Chmielewska. 

Wśród podopiecznych wspólnoty "Chleb i Życie" jest też osoba w trakcie terapii onkologicznej, której nie może kontynuować. 

Siostra Chmielewska o antyukraińskich nastrojach: wydobywa się z ludzi najgorsze z możliwych emocji

Przełożona wspólnoty "Chleb i Życie" zwróciła uwagę w TVN24 na rosnące antyukraińskie nastroje, podsycane przez polską prawicę. - Nie jestem prorokiem, ale życie znam i widzę, co się dzieje w polityce i w społeczeństwie - przyznała. 

- Oczywiście jest to inspirowane przez Rosjan, ale po drugie wydobywa się z ludzi najgorsze z możliwych emocji (…) Ukraińcy nam niczego nie zabierają, wręcz przeciwnie, dodają. Ja tylko czekam, aż powiemy, że dzieci ukraińskie nie mają prawa do bezpłatnej nauki w Polsce - komentowała i dodała, że "dzieci w szkołach nie ma, więc dzieci ukraińskie zapełniają tę lukę i nauczyciele mają pracę". 

Siostra Chmielewska zauważyła też, że problemy polskiej ochrony zdrowia są systemowe i trwają od lat. - One się wcale nie zaczęły z początkiem wojny rosyjsko-ukraińskiej - podkreśliła. W jej ocenie w tej narracji chodzi o "znalezienie winnego, jeśli coś źle działa". 

- Historia niestety zna dramatyczny koniec szukania takiego winnego. W tej chwili w Polsce się to dzieje. Jeśli coś źle działa, to winni są uchodźcy z Ukrainy, w tym przypadku służba zdrowia - podsumowała. 

Debata wokół ograniczenia świadczeń dla Ukraińców

Debata o ograniczeniu świadczeń dla Ukraińców została zapoczątkowana już w kampanii prezydenckiej, kiedy dwóch głównych kandydatów - Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki - opowiedziało się za uwarunkowaniem wypłaty świadczenia 800 plus od aktywności zawodowej Ukraińców. 

W sierpniu ubiegłego roku prezydent zawetował ustawę, która przedłużała ochronę tymczasową udzielaną obywatelom Ukrainy uciekającym przed wojną. Przy uzasadnianiu weta Karol Nawrocki mówił, że świadczenie 800 plus powinni dostawać tylko ci Ukraińcy, którzy pracują w Polsce. Ustawa dotyczyła też wielu innych spraw, między innymi kwestii legalności pobytu w Polsce, czy wsparcia walczącej Ukrainy w zakresie zapewnienia łączności.

W lutym Nawrocki podpisał nową ustawę o wygaszaniu rozwiązań pomocowych dla obywateli Ukrainy, na której to podstawie od 5 marca ograniczone zostały świadczenia socjalne i dostęp do opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców. Projekt powstał w MSWiA i jego celem jest zniesienie regulacji specustawy z marca 2022 roku, która była odpowiedzią na masowy napływ obywateli Ukrainy po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji.

OGLĄDAJ: Najsłabsi Ukraińcy bez wsparcia. Siostra Chmielewska: jest mi wstyd
pc

Najsłabsi Ukraińcy bez wsparcia. Siostra Chmielewska: jest mi wstyd

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowała Aleksandra Sapeta /akw

Czytaj także: