Awantura między posłami, interwencja Straży Marszałkowskiej i zablokowana mównica

TVN24 | Polska

Aktualizacja:
Autor:
ads,akw /kg, kab
Źródło:
TVN24, PAP
Interwencja Straży Marszałkowskiej na sali posiedzeńTVN24
wideo 2/35
TVN24Zamieszanie w Sejmie. Interwencja Straży Marszałkowskiej

Sejm wrócił do porządku obrad po zamieszaniu między posłami i zarządzonej w związku z tym przerwie. Wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS Ryszard Terlecki w związku uspokojeniem sytuacji zwolnił Straż Marszałkowską z blokowania mównicy. W trakcie posiedzenia Sejmu posłanki Lewicy wyszły na mównicę z transparentami z napisem "#tojestwojna" i "legalna aborcja" odnoszącym się do trwających w całej Polsce protestów dotyczących wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej w sprawie aborcji.

Sejm po godzinie 10 rozpoczął zaplanowane na dwa dni posiedzenie. Posłowie mieli wysłuchać informacji minister rodziny na temat programu wsparcia dla rodzin i skutków decyzji Trybunału Julii Przyłębskiej w sprawie tak zwanej aborcji eugenicznej. Sejm ma też w planach rozpatrzeć wniosek Koalicji Obywatelskiej o wyrażenie wotum nieufności wobec szefa MS Zbigniewa Ziobry.

Na posiedzeniu Sejmu niektórzy posłowie opozycji mieli maseczki z czerwoną błyskawicą - symbolem Strajku Kobiet i trwających od czwartku protestów dotyczących wyroku Trybunału Przyłębskiej.

Skomentował to prowadzący obrady wicemarszałek Ryszard Terlecki (PiS). - Ja z pewną przykrością stwierdzam, że na sali wśród posłów Lewicy i PO są posłowie, którzy mają maseczki ze znakami do złudzenia przypominającymi symbole Hitlerjugend i SS. Ale rozumiem, że opozycja totalna nawiązuje do totalitarnych wzorów i z przykrością to przyjmujemy - powiedział.

>> Terlecki o symbolu protestów: do złudzenia przypomina znaki Hitlerjugend i SS

Terlecki: posłowie mają maseczki ze znakami do złudzenia przypominającymi symbole Hitlerjugend i SSTVN24

Posłanki na mównicy, Terlecki wzywa Straż Marszałkowską

Później posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus wyszła na mównicę, złożyła wniosek o przerwę i włączenie do porządku obrad dwóch ustaw Lewicy. - Jedna to ustawa ratunkowa, według której nie można karać lekarzy i kobiety za przerywanie ciąży, a druga to liberalizacja prawa aborcyjnego - mówiła.

- Żądamy liberalizacji prawa aborcyjnego! - powiedziała. W tym czasie na mównicę weszły inne posłanki z transparentami z napisem "#tojestwojna", "#legalnaaborcja" i "#kobietadecyduje". Prowadzący obrady wicemarszałek Terlecki prosił o spokój i ostrzegł, że użyje "środków nadzwyczajnych".

Posłanki Lewicy z transparentami na mównicy SejmuTVN24

Następnie posłanki zeszły w stronę miejsc posłów Prawa i Sprawiedliwości, gdzie siedział między innymi prezes partii Jarosław Kaczyński. Najpierw posłanki PiS odgrodziły ławy poselskie od posłanek opozycji. Terlecki wezwał Straż Marszałkowską do przeprowadzenia interwencji. Funkcjonariusze oddzielili ławę posłów PiS od stojących obok posłów.

Grupa posłów Lewicy i KO ustawiła się obok mównicy i w pobliżu ław PiS. Krzyczeli: "hańba", "to jest wojna". W tym czasie wicemarszałek próbował opanować chaos na sali. Miał przy tym trudności w rozpoznaniu niektórych posłanek. Najpierw pytał, "kim jest ta wysoka blondyna", a następnie wygłosił ostrzeżenie pod adresem "posłanki Jarugi-Nowackiej", myląc posłankę Koalicji Obywatelskiej Barbarę Nowacką z jej matką, która zginęła w katastrofie smoleńskiej.

Terlecki przeprosił Barbarę Nowacką za swoje słowa.

>> "Ryszard Terlecki próbował wykluczyć moją świętej pamięci matkę". Wicemarszałek przeprosił

Posłanki Lewicy zeszły do ław klubu PiSTVN24

Wcześniej wicemarszałek wykluczył z obrad Sejmu posłankę Koalicji Obywatelskiej Klaudię Jachirę. Taką samą decyzję podjął wobec Sławomira Nitrasa z KO, kiedy ten nie podporządkował się wezwaniom o niezakłócanie obrad.

Terlecki wezwał Straż Marszałkowską do wyprowadzenia ich z sali posiedzeń. Ostatecznie posłowie nie zostali wyprowadzeni. Wicemarszałek pouczył też i przywoływał do porządku kilku innych posłów opozycji: Joannę Scheuring-Wielgus (Lewica) oraz Barbarę Nowacką i Michała Szczerbę z KO.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Szef Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich Kazimierz Smoliński (PiS) zapowiedział, ze jeszcze we wtorek komisja zajmie się sprawą wykluczenia z obrad Sejmu dwojga posłów Jachiry i Nitrasa.

Po wznowieniu obrad po godzinie 11.30 mównicę cały czas otaczali funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej. Posłanki Prawa i Sprawiedliwości pojawiły się na sali ubrane na biało.

>> Tak relacjonowaliśmy wydarzenia z Sejmu

"Panie marszałku Terlecki, pan jest marszałkiem Sejmu, a nie marszałkiem PiS"

Jako pierwszy głos zabrał szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL-Kukiz15), który zaapelował o niepublikowanie decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł że przepis dopuszczającego aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niekonstytucyjny, i rozpisanie referendum w tej sprawie. Zgłosił również wniosek formalny o przerwę dla - jak mówił - wicemarszałka Terleckiego, by "nie eskalował konfliktu, tylko rozwiązywał problemy".

Także szef klubu Koalicji Obywatelskiej Cezary Tomczyk protestował przeciwko wykorzystaniu Straży Marszałkowskiej "jak agencji ochroniarskiej Jarosława Kaczyńskiego". - Panie marszałku Terlecki, pan jest marszałkiem Sejmu, a nie marszałkiem PiS. To jest zasadnicza różnica. Musimy doprowadzić do tego, żeby ten haniebny wyrok TK nigdy nie był wyrokiem, bo nie jest. Nie uznajemy tego Trybunału i nie uznajemy tego wyroku. Cała odpowiedzialność za to, co się dzieje, spada na pana panie prezesie Kaczyński. Doprowadziliście do tego, że Trybunał Konstytucyjny nie istnieje i to jest pana odpowiedzialność - mówił Tomczyk.

Poseł Dobromir Sośnierz (Konfederacja) apelował do posłów opozycji o opanowanie się. - Podgrzewacie emocje, zaraz poleje się krew na ulicach, a ludzie się będą powoływali na to, że słyszeli w Sejmie, że jest wojna, bo na wojnie się zabija - mówił.

W związku z wydarzeniami z ostatnich dni poseł Konfederacji zgłosił też wniosek formalny o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów oraz o uzupełnienie porządku obrad o dyskusję nad wnioskiem o odwołanie wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. - W związku z tym, że rząd nie panuje nad sytuacją na ulicach - tłumaczył Sośnierz. Oba wnioski zostały odrzucone.

Maląg: aby móc walczyć o godność, musimy móc żyć

Głos podczas obrad zabrała minister rodziny Marlena Maląg, która przedstawiła informację o programie "Za życiem". Odniosła się także do czwartkowego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

- Ostatnie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego budzi społeczne emocje wykorzystywane przez opozycję dla doraźnych celów politycznych. Tę samą opozycję, która jeszcze niedawno, mając pełnię władzy, niewiele zrobiła dla kobiet podejmujących heroiczną decyzję o urodzeniu dziecka o ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniu albo nieuleczalnej chorobie zagrażającej życiu - mówiła. Podkreśliła, że "życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawę zasadniczą". - Aby móc walczyć o godność, musimy móc żyć. Nie mamy prawa zabijać nienarodzonych dzieciąt - mówiła minister. Dodała, że działania podejmowane przez rząd mają ochronić i wspierać kobiety, rodziny i osoby z niepełnosprawnościami, które wsparcia potrzebują. Przekonywała, że program "Za życiem" to "kompleksowa oferta wsparcia dla rodzin z osobami niepełnosprawnymi, która obejmuje między innymi wszechstronną opiekę nad kobietą i dzieckiem w czasie ciąży i po porodzie, pomoc w zakresie wczesnego wspomagania rozwoju dziecka". - Rodzinom i dzieciom z wadą letalną zapewniamy opiekę psychologiczną, ale kiedy jest potrzeba, opiekę paliatywną - powiedziała Maląg. Na te słowa posłowie opozycji zareagowali okrzykami.

Maląg: Życie ludzie jest wartością w każdej fazie rozwoju. Mówię do państwa jako kobieta, minister, matkaTVN24

Tomczyk: żądam, by jak najszybciej posłowie zostali przywróceni

Po około 40 minutach obrad Terlecki zwrócił się do funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej otaczających mównicę. - Rozumiejąc, że sytuacja w Sejmie się nieco uspokoiła, podziękuję panom ze Straży Marszałkowskiej - powiedział, po czym mównica została odblokowana. Terlecki wyraził nadzieję, że "awantury się nie powtórzą". Potem ponownie wypowiadał się szef klubu KO Cezary Tomczyk, który powtórzył, że to, że w ogóle Straż Marszałkowska była na sali, "jest absolutnym skandalem". Według niego, została ona potraktowana jak "prywatna agencja ochroniarska". - To nie jest wasza prywatna impreza partyjna - dodał, zwracając się do polityków PiS. Tomczyk zażądał przywrócenia wykluczonych posłów. - Pan niezgodnie z regulaminem Sejmu ich wykluczył, nie było prezydium, nie było komisji regulaminowej, żądam, by jak najszybciej posłowie zostali przywróceni, tak by mogli uczestniczyć w obradach Sejmu i komisji - powiedział Tomczyk.

Posłowie wrócili potem do ustalonego porządku obrad. Te mają zakończyć się po północy.

Przed sejmem tego dnia rozpoczął się protest przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. To kolejna tego typu demonstracja w ostatnich dniach. Protesty trwają nieprzerwanie od czwartku.

Autor:ads,akw /kg, kab

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24