TVN24 | Polska

Roman Giertych przed senacką komisją w sprawie Pegasusa. Mówi o "przyczynie, dla której go inwigilowano"

TVN24 | Polska

Autor:
js,
akw
Źródło:
PAP, TVN24
Giertych: daty inwigilacji pokrywają się z czasem, kiedy ważyła się kwestia startu w wyborach prezydenckich Tuska
Giertych: daty inwigilacji pokrywają się z czasem, kiedy ważyła się kwestia startu w wyborach prezydenckich TuskaTVN24
wideo 2/25
TVN24Giertych: daty inwigilacji pokrywają się z czasem, kiedy ważyła się kwestia startu w wyborach prezydenckich Tuska

Mecenas Roman Giertych w środę brał udział w posiedzeniu senackiej komisji nadzwyczajnej do spraw badania nielegalnej inwigilacji Pegasusem. - Celem inwigilacji mnie był tak naprawdę Donald Tusk - ocenił. Zwrócił też uwagę na informację z Citizen Lab, że z jego telefonu ściągnięto "ogromne pliki", wśród których były między innymi dokumenty i zdjęcia.

Roman Giertych, który - według ekspertów kanadyjskiej grupy Citizen Lab działającej przy Uniwersytecie w Toronto - miał być inwigilowany Pegasusem - w środę udzielił informacji senackiej komisji nadzwyczajnej, która bada przypadki nielegalnej inwigilacji przy użyciu izraelskiego systemu. W obradach komisji uczestniczył zdalnie.

Relacja z posiedzenia senackiej komisji w sprawie inwigilacji Pegasuem

Giertych: daty infekcji pokrywają się z czasem, kiedy ważyła się kwestia startu Tuska w wyborach

Na początku posiedzenia komisji jej szef Marcin Bosacki (KO) zapytał Giertycha z czym wiąże fakt inwigilowania go. Adwokat relacjonował, że o fakcie użycia wobec niego Pegasusa dowiedział się w połowie grudnia zeszłego roku od Johna Scotta-Railtona, specjalisty Citizen Lab. - Otrzymałem również informacje odnośnie dat infekcji i te daty zostały określone przez Citizen Lab na od 5 września 2019 roku do początku grudnia tegoż roku - opisał Giertych.

OGLĄDAJ POSIEDZENIE W TVN24 GO: ROMAN GIERTYCH PRZED SENACKĄ KOMISJĄ NADZWYCZAJNĄ

Mecenas przypomniał, że był pełnomocnikiem między innymi ówczesnego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska i to ten fakt - w jego ocenie - był kluczowy. - Przyczyną, dla której mnie inwigilowano, była po prostu inwigilacja Donalda Tuska poprzez mnie - powiedział Giertych.

- Reprezentowałem go w różnych postępowaniach, które toczyły się z jego inicjatywy lub innych osób. W związku z czym byłem w stałym kontakcie z panem przewodniczącym i daty tej infekcji pokrywają się z jedną bardzo istotną sprawą. W tym czasie ważyła się kwestia startu Donalda Tuska w wyborach prezydenckich - zwrócił uwagę.

Dodał, że inwigilacji zaprzestano na początku grudnia 2019 roku, kiedy było już pewne, że Tusk nie będzie ubiegał się o prezydenturę.

Giertych poinformował ponadto, że we wtorek otrzymał z Citizen Lab informację, że z jego telefonu "zasysano ogromne pliki różnego rodzaju informacji, od dokumentów po zdjęcia". - Nie tylko Pegasus był używany do śledzenia mnie na bieżąco, ale po prostu gromadzono dane z mojego telefonu - zaznaczył.

CZYTAJ TAKŻE: Giertych: Citizen Lab dzisiaj mi potwierdziło, że nie tylko mnie słuchano, ale że ściągano dane

"Przynajmniej dwukrotnie materiały uzyskane z mojej skrzynki mailowej i SMS-ów zostały użyte przez telewizję publiczną"
"Przynajmniej dwukrotnie materiały uzyskane z mojej skrzynki mailowej i SMS-ów zostały użyte przez telewizję publiczną"TVN24

"Z tego PiS zrobił centrum swej władzy"

Giertych zaznaczył, że przeglądanie jego skrzynki mailowej poprzez włamanie Pegasusem, to pierwszy znany mu przypadek tak rażącego naruszenia tajemnicy adwokackiej. Dodał, że ma podejrzenie "graniczące z pewnością", że ten system niemal do chwili obecnej był używany wobec jego skrzynki mailowej.

Senator Magdalena Kochan (KO) pytała na posiedzeniu między innymi o telefony z pogróżkami do córki Giertycha. Mecenas odpowiedział, że sprawa na szczęście nie dotknęła jego córki, bo była ona uprzedzona o sytuacji.

W opinii Giertycha jednak wszystkie rzeczy, które dzieją się ostatnio wokół byłego szefa CBA Pawła Wojtunika, małżeństwa Brejzów, tylko potwierdzają, że "w ramach służb specjalnych istnieje zorganizowana grupa przestępcza, zajmująca się zastraszaniem opozycji". Dodał, że ta grupa przestępcza od lat inwigiluje opozycję, a także koalicję rządzącą. - Z tego PiS zrobił centrum swej władzy. Bez tego rozsypaliby się jak domek z kart - ocenił Giertych.

Giertych przekazał, że między innymi on pomaga Citizen Lab ustalać nazwiska osób, których telefony mogły zostać zainfekowane Pegasusem. Podkreślił przy tym, że jego zdaniem tylko 20 procent aktywności Pegasusa dotyczyło opozycji, zaś 80 procent obozu rządowego.

Mówił tu o potwierdzonym wczoraj przypadku inwigilacji lidera Agrounii Michała Kołodziejczaka. Zdaniem Giertycha, "Kołodziejczak to dosyć oczywisty obiekt zainteresowania służb", ponieważ - jak ocenił - AgroUnia może zabrać PiS część elektoratu, a 90 procent wyborców AgroUnii to dawni wyborcy PiS.

Mecenas powiedział, że posprawdzałby telefony pod kątem użycia Pegasusa na miejscu tych działaczy PiS, którzy byli na przykład skonfliktowani z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim. Jak powiedział, zrobiłby to na przykład na miejscu Jana Krzysztofa Ardanowskiego, Anny Siarkowskiej, osób związanych z Arturem Balazsem, a także ministrów z Kancelarii Prezydenta.

Po zakończeniu przesłuchania Giertycha przewodniczący komisji Marcin Bosacki (KO) zapowiedział, że zaprosi na posiedzenie komisji Michała Kołodziejczaka i Tomasza Szwejgierta.

CZYTAJ WIĘCEJ: Citizen Lab: kolejne dwie osoby szpiegowane Pegasusem w Polsce

Bosacki: Stróżny i Bejda odmówili stawienia się przed komisją

Na początku środowego posiedzenia Bosacki poinformował, że komisja wystosowała zaproszenie na posiedzenia dla byłego szefa CBA Ernesta Bejdy oraz obecnego szefa tej służby Andrzeja Stróżnego. Obaj jednak - jak dodał - poinformowali, że nie stawią się na obrady komisji. - Pan Bejda napisał: "nie mogę przyjąć zaproszenia na posiedzenie komisji w dniu 26 stycznia 2022 r.". Pan Andrzej Stróżny informuje, że "moje stawiennictwo na posiedzeniu kierowana przez pana przewodniczącego komisji nie znajduje uzasadnienia" - zrelacjonował Bosacki.

Senator KO uznał odmowę udziału w pracach komisji za "bojkot". - Z przykrością stwierdzam, że postawa obu panów Andrzeja Stróżnego i pana Ernesta Bejdy stanowi naruszenie ustawy z dnia 9 maja 1996 roku o wykonywaniu mandatu posła i senatora, zgodnie z którą przedstawiciele właściwych organów państwowych są obowiązani do przedstawiania informacji i wyjaśnienia na żądanie stałych i nadzwyczajnych komisji senackich w sprawach będących przedmiotem ich zakresu działania - przypomniał Bosacki.

Dodał, że stanowi to także naruszenie artykułu 112 w związku z artykułem 124 konstytucji, w myśl którego - jak mówił - sposób wykonywania konstytucyjnych i ustawowych obowiązków państwowych wobec Senatu określa regulamin Senatu. - Stanowi to także naruszenie art. 63 regulaminu Senatu, zobowiązującego przedstawicieli organów państwowych do współpracy z komisją, w szczególności do czynnego udziału w posiedzeniach komisji - zaznaczył szef komisji.

Autor:js, akw

Źródło: PAP, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości