Czy Maciej Berek spełnia wymogi sędziego Trybunału Konstytucyjnego? "To nie jest tak, że tej ciszy nie zauważyłem"
Maciej Berek - były minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu - został na początku września wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W środę powinna rozpocząć się kadencja Berka, jednak nie został do tej pory zaproszony do Pałacu Prezydenckiego na złożenie ślubowania. Część polityków, w tym kancelaria prezydenta, zgłasza wątpliwości co do jego kandydatury.
Zgorzelski: to jest stawka, o którą warto się bić
O to, czy Maciej Berek spełnia wszystkie wymogi sędziego Trybunału, zapytany został w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. - Zagłosowałem na pana sędziego Berka dlatego, że na posiedzeniu klubu parlamentarnego zapewniał nas, że ma plan na to, aby Trybunał Konstytucyjny przywrócić obywatelom - odparł.
Odpowiedź nie padła jednak od razu. - Nie jest tak, że nie zauważyłem takiej trzysekundowej ciszy po moim pytaniu - zwrócił uwagę prowadzący program Konrad Piasecki.
Zgorzelski przekonywał, że czeka, "aby pan sędzia Berek, wraz z sędziami, którzy zostali wybrani przez większość parlamentarną, przywrócił Trybunał Konstytucyjny obywatelom". - To jest stawka, o którą warto się bić - powiedział.
Dopytywany, czy Berek posiada odpowiednie uprawienia, Zgorzelski odpowiedział: - Jeżeli pan przedtem minister, a teraz sędzia Berek mówi, że spełnia kryteria, dlatego że posiada odpowiednie zaświadczenia i opinie wystawione przez korporacje radców prawnych, to dla mnie jest to bardziej wiążące niż to, co wygadują politycy Prawa i Sprawiedliwości.
Ponowne ślubowanie w Sali Kolumnowej?
Czy Zgorzelski zna kulisy planu Berka na Trybunał? - Moim zdaniem są prowadzone rozmowy z sędziami, którzy wykazują się większą przyzwoitością niż lojalnością wobec Święczkowskiego - powiedział.
- Bo dlaczego mają być wobec niego lojalni? - pytał. Jak ocenił, takich sędziów w Trybunale jest już "prawdopodobnie większość" lub "jest kwestią czasu", aby tak się stało. - Takie mam informacje i to uważam byłoby najprostsze - ocenił.
Karol Nawrocki do tej pory nie zaprosił Berka na ślubowanie. Czy w takim przypadku czeka nas kolejne ślubowanie w Sali Kolumnowej?
- Nie, na razie nie mówmy o tym, co będzie - odparł Zgorzelski. Przypomniał, że sędzia Patyra na zaprzysiężenie w Pałacu Prezydenckim czekał kilka tygodni, więc "dajmy miesiąc". - Potem prawdopodobnie, idąc szlakiem profesora Patyry, sędzia Berek wystąpi być może do prezydenta i zgłosi swoją gotowość do złożenia ślubowania - ocenił. - Może prezydent potrzebuje takich pieszczot politycznych - dodał.
- Cała ta operacja jest warta tego, aby, powtórzę to już chyba po raz trzeci, Trybunał przywrócić obywatelom - podkreślił Zgorzelski.
Wicemarszałek Sejmu postawił jednak pewne granice. - Jeżeli by się miało okazać, że ten Trybunał trzeba brać siłą, to nie wiem, czy to jest najlepszy scenariusz - mówił.
Zgorzelski: to odróżnia Nawrockiego od dotychczasowych prezydentów
Zgorzelski odniósł się też do postawy Karola Nawrockiego. Jak ocenił, "tak naprawdę rozpoczęła się kampania wyborcza". - Miałem wrażenie, słuchając na Westerplatte prezydenta Nawrockiego, że ona się właśnie rozpoczyna 1 września i chyba się za bardzo nie pomyliłem - powiedział.
Wskazał w tym kontekście, co uważa za "zasadniczą różnicę" między Nawrockim a byłymi głowami państwa.
Dotychczasowi prezydenci swoje prezydentury uznawali za ukoronowanie kariery i jej lekki koniec. Tymczasem uważam, że Karol Nawrocki - zupełnie odwrotnie. On swoją prezydenturę uznaje za początek kariery politycznej, a także ma ogromne ambicje stania się liderem czy też patronem obozu, jak to nazywają, patriotycznegoPiotr Zgorzelski
Sakiewicz to "pan X". Zgorzelski o powiązaniach PiS z Zondacrypto
Piotr Zgorzelski komentował również najnowsze doniesienia w sprawie afery Zondacrypto. Z ustaleń reporterów "Superwizjera" TVN24 i Wirtualnej Polski wynika, że to prezes TV Republika Tomasz Sakiewicz był człowiekiem, o którym Kral mówił, że obiecywał mu ułaskawienie od Karola Nawrockiego. Rzecznik prezydenta nazwał rzekomą obietnicę "bujdą na resorach".
- Zgadzam się z jego stwierdzeniem, że do zeznań pana Krala trzeba podchodzić bardzo krytycznie, ale oczywiście nie wykluczałbym, że taka rozmowa miała miejsce - odparł Zgorzelski. - Bo dlaczego miałaby nie mieć? - pytał. - Pamiętajmy, że to były środowiska bardzo mocno ze sobą zblatowane, więc tego typu rozmowy także mogły mieć miejsce - ocenił.
Konrad Piasecki zwrócił przy tym uwagę, że jak dotąd afera Zondacrypto "koalicję rządzącą w cudowny sposób omija". - Nic jeszcze nie jest wykluczone, nic nie jest zamknięte, ale póki co to z pewnością jest to afera, która dotyka prawą stronę sceny politycznej - odparł Zgorzelski.
Jak dodał, "nie słyszał", aby Przemysław Kral próbował dotrzeć do polityków obozu rządzącego.