W niedzielę, 26 lipca, we Wrocławiu 21-latek z Ukrainy oraz jego 20-letnia partnerka zostali brutalnie pobici przez grupę mężczyzn. Policjanci zatrzymali w poniedziałek w tej sprawie dwie osoby - 27-latka i 45-latka. "Jeden z nich to Adam C. ps. Cycu, gangster z więzienną przeszłością i bokser walczący na gołe pięści, a drugi to pseudokibic, walczący w MMA" - podała "Gazeta Wyborcza".
Do zdarzenia odniósł się we wtorek przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk. Powiedział, że w całym kraju dochodzi w ostatnim czasie do wzrostu przemocy. - Nie ma dnia, żebym nie widział jakiejś relacji, czy to są media społecznościowe, czy to są informacje służb - powiedział.
- Bardzo często źródłem tej przemocy są uprzedzenia narodowościowe, nienawiść. I bardzo często ofiarami takich aktów przemocy stają się Ukrainki i Ukraińcy - mówił. Jak jednak dodał, coraz częściej "jesteśmy świadkami przemocy wobec Polek i Polaków ze strony Polaków". - Chcę podkreślić bardzo wyraźnie, że zagrożeni są także polscy obywatele - powiedział.
Tusk: sprawcy przemocy dostali polityczny patronat
Tusk przypomniał, że "w pierwszych dniach i tygodniach wojny" Polacy pomogli Ukraińcom uciekającym przed rosyjską napaścią, a "wszyscy powtarzali wtedy słowo 'solidarność'". Jak mówił, słyszy "do dzisiaj we wszystkich stolicach, że Polska zrobiła rzecz niebywałą". - To jest w tej chwili grzebane - ocenił. - Z tego zostaną tylko ruiny, jeśli będziemy pozwalali bandytom, kibolom, zwykłym przestępcom bezkarnie bić i poniżać ludzi tylko dlatego, że mówią z trochę innym akcentem - powiedział.
Według premiera, na wzrost przemocy ma także wpływ postawa części polityków. - Bandyci, kibole i ta patologia przemocowa nabrała odwagi i tupetu, bo dostała także polityczny patronat - powiedział. Jak ocenił, "nie ma w tym przypadku", że jeden z zatrzymanych we Wrocławiu "chwalił się w mediach społecznościowych, że jest obrońcą granic".
- Dobrze wiemy, jakie siły polityczne stoją za tymi grupami ludzi, którzy udają wielkich patriotów, rujnując de facto naszą opinię, naszą reputację na świecie, a przede wszystkim wprowadzając poczucie zagrożenia - powiedział.
Tusk z apelem do prezydenta po pobiciu Ukraińców
- Odpowiedzialność ponoszą także politycy, od prezydenta po liderów prawicy, którzy przyzwalają, dają taki moralny mandat tego typu działaniom - mówił Tusk. Jak dodał, sprawcy "ośmielili się właśnie dlatego, bo mają dzisiaj polityczne przykłady, politycznych patronów, polityczne wsparcie i odpowiedzialność za ten wzrost przemocy".
Zwrócił się też do Karola Nawrockiego. - Zwracam się bezpośrednio do pana prezydenta, żeby przestał milczeć w tej sprawie. Bardzo chwalił ustawki jako męskie walki wręcz, szlachetne. To proszę zobaczyć, jak wygląda ta szlachetna walka wręcz w wykonaniu ludzi z Gromdy - mówił.
Zaapelował też do prezesa PiS. - Do pana Kaczyńskiego się zwracam, żeby przestał wzywać do tworzenia bojówek, jak to zrobił niedawno, bo mu policja nie odpowiada - powiedział Tusk.
Leśkiewicz: słowa Tuska to wyraz bezradności i arogancji
Do słów premiera odniósł się rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. - Premier Tusk w charakterystycznym dla siebie stylu próbuje ponownie manipulować opinią publiczną, przerzucając odpowiedzialność na prezydenta czy opozycję. Gra coraz bardziej zdartą płytą - powiedział w rozmowie z PAP.
Jak dodał, słowa Tuska "to nie tylko wyraz kompletnej bezradności, ale przede wszystkim wyjątkowej arogancji". - Pojawiające się akty agresji to wyraz bezradności rządu i braku skuteczności szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego - ocenił Leśkiewicz.