Pentagon ogłosił, że w ciągu najbliższych miesięcy wycofa około pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec. Obecnie stacjonuje tam około 36 tysięcy żołnierzy USA.
Przewodniczący komisji spraw zagranicznych Paweł Kowal (KO) został zapytany we wtorek w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24, czy Polska powinna starać się o przejmowanie żołnierzy amerykańskich, których Donald Trump wycofuje z Niemiec.
- To jest nasza polityka, powiedział to wczoraj premier Tusk - zawsze starać się o więcej żołnierzy amerykańskich w Polsce i o przekształcenie ich obecności z czasowej w stałą. Natomiast oczywiście bez podbierania, bo to by nas po prostu ośmieszało - powiedział.
- Każdy człowiek, który się profesjonalnie zajmuje bezpieczeństwem, a ja to robię zawodowo, wie, że wyciąganie żołnierzy z Niemiec także nam szkodzi. Więc naszą rolą nie jest podbieranie, nie jest wchodzenie w jakieś śmieszne konkurencje "kto pierwszy" - dodał.
Kowal mówił również, że "dobrze wiemy, że zawsze, kiedy próbujemy wejść między Niemców a Amerykanów, to na koniec się po cichu dogadają".
- Ja raz na dwa, trzy miesiące prowadzę misję do Kongresu po to, żeby rozmawiać i zawsze to mówię. (...) Prosimy o to, żeby było więcej żołnierzy. To jest opłacalne dla armii amerykańskiej. A ci, którzy są, żeby przekształcić ich obecność w stałą. Dlatego że są do tego powody. Wynikają z polityki Rosji, która bardzo zagraża naszej ojczyźnie - powiedział.
Kowal mówił też, że "wojna się zmieniła, szczególnie po 2023 roku". - Ta wojna to są też innego rodzaju zagrożenia, przede wszystkim dronowe, informacyjne. To powoduje, że trzeba patrzeć na granicę, ale też na inne zagrożenia - dodał.
- Generalnie rzecz ujmując, bezpieczeństwo w Europie jest nie do podziału. To znaczy bezpieczeństwo Niemiec, Francji, Czech, Litwy to jest także nasze bezpieczeństwo - podkreślił.
Kowal o scenariuszu, w którym Rosjanie testują NATO
Poseł odniósł się do słów premiera, który w wywiadzie dla "Financial Times" powiedział, że "największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)".
Kowal został zapytany, czy jest sens z USA i Donaldem Trumpem w ten sposób grać. - Istota wypowiedzi premiera Tuska nie kręci się przecież wokół słowa "lojalność". To jest tak interpretowane. A kręci się wokół poczucia realizmu i czytania tego, co mówią strategiczne opracowania - powiedział.
- Ja też je czytam, i to, co mówi Donald Tusk, to się należy, żeby to powiedział poważny polityk. Bo dzisiaj, kiedy pan poczyta znane publicznie opracowania najlepszych ekspertów od strategii wojennych, to najczęściej powtarza się ten scenariusz wojenny, w którym korzystając z jakiegoś zamieszania, na przykład wojny na Bliskim Wschodzie, Rosjanie testują NATO. Uwaga na to słowo "testują", to znaczy próbują, jak się zachowa NATO na przykład przy ataku na któregoś z naszych sąsiadów. Celowo nie wymieniam którego, żeby już tym sąsiadom nie robić pod górkę - dodał.
Tusk w tym samym wywiadzie ostrzegł, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie "raczej miesięcy niż lat".
- Premier ma prawo, a nawet obowiązek o tym mówić, bo jest to premier rządu, który wydaje 4,7 [procent PKB - red.] na obronę. To nie jest premier, który gada, tylko to jest premier, który realizuje tę politykę - mówił Kowal.
Podkreślał, że "mamy prawo rozmawiać poważnie z Amerykanami o naszym bezpieczeństwie".
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24