Mieszkańcy małej miejscowości w powiecie koszalińskim na łączność telefoniczną czekali od początku roku. Ich telefony zamilkły po kradzieży kabla.
- Teraz to się zmieniło, bo we wsi pojawił się telefon stacjonarny. Jeden. Jest on dostępny w świetlicy wiejskiej. Jest również internet satelitarny - relacjonował reporter TVN24 Bartosz Bartkowiak.
Interwencja po materiale w Faktach TVN
- Rzeczywiście jest to małe światełko w tunelu. Zmiana na lepsze. Po publikacji w TVN, w Faktach, odezwał się do mnie komendant główny policji z Warszawy i wraz z firmą, z którą współpracują policjanci, postawiono nam Starlinka oraz zamontowano access pointy, które dają trochę internetu w centrum Wielina. Dodatkowo zamontowali nam też jeden telefon stacjonarny, który jest teraz w świetlicy - mówił sołtys Wielina Rafał Kisicki.
Lepiej, choć nie idealnie
Żeby skorzystać z telefonu stacjonarnego albo z internetu satelitarnego, mieszkańcy muszą wyjść z domów i udać się pod świetlicę wiejską.
- Tam dopiero można zalogować się do sieci, aby móc na przykład umówić wizytę do lekarza. Jedyny działający teraz telefon we wsi zamykany jest w świetlicy. Klucze do świetlicy ma sołtys. W razie nieobecności przekazuje je sąsiadom - relacjonuje Bartosz Bartkowiak.
Wieś nad jeziorem bez łączności
Mieszkańcy Wielina od kilku miesięcy borykali się z brakiem łączności telefonicznej. Po kradzieży kabla telekomunikacyjnego na początku 2026 roku telefony stacjonarne we wsi przestały działać. Operator telefonii komórkowej, który instalował również kabel do telefonu stacjonarnego, próbował sprawdzić, czy w Wielinie można postawić maszt telekomunikacyjny. Okazało się, że pagórkowate ukształtowanie terenu nie pozwala na takie rozwiązanie.
W okolicy Wielina, zamieszkanego przez kilkudziesięciu mieszkańców w wieku senioralnym, jest niewielkie jezioro, które w okresie letnim jest celem wakacyjnych wypraw wielu turystów. Podczas pobytu w tym miejscu nie mają oni łączności ze względu na brak zasięgu telefonii komórkowej.