- Jak odróżnić astmę od infekcji wirusowych? To czasem trudne, przyznaje prof. Kulus, przewodniczący Koalicji na Rzecz Leczenia Astmy Dzieci.
- Proces diagnostyczny astmy może trwać nawet do siedmiu lat. Z czego to wynika?
- Kwestia zapobiegania astmie od lat stanowi przedmiot badań. Jakie działania mogą zmniejszyć ryzyko rozwoju tej choroby?
- Światowy Dzień Astmy, przypadający w tym roku na 5 maja, to wydarzenie obchodzone od 1998 roku w każdy pierwszy wtorek tego miesiąca.
Świszczący oddech, wydłużony wydech czy duszność - tak manifestuje się astma, przewlekła choroba układu oddechowego spowodowana trwałym zapaleniem oskrzeli. Jej wczesne objawy, szczególnie u najmłodszych dzieci, bywają trudne do rozpoznania. - Infekcje, zwłaszcza wirusowe, mogą dawać bardzo podobne symptomy - zauważa prof. dr hab. n. med. Marek Kulus, kierownik Kliniki Pneumonologii i Alergologii Wieku Dziecięcego w Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. Co robić, by nie przeoczyć sygnałów alarmowych i w porę na nie zareagować?
Wirus czy astma?
- Jeśli te dolegliwości nawracają, a dziecko ma co najmniej trzy-cztery epizody skurczu oskrzeli, wtedy zaczynamy poważnie podejrzewać astmę - tłumaczy ekspert. Dlaczego dopiero po kilku epizodach? Prof. Kulus wyjaśnia, że dzieci w Polsce chorują średnio około siedmiu razy rocznie i jak wspomnieliśmy, pojedyncze infekcje mogą naśladować objawy astmy. - Jeżeli później ich nie ma w przyszłości, to znaczy, że jest to zakażenie wirusowe i o astmie nie musimy myśleć - dodaje.
Jeżeli jednak objawy się powtarzają, konieczna jest dalsza diagnostyka, zwłaszcza u dzieci, które wcześniej miały objawy alergii pokarmowej lub skórnej. - Ryzyko, że to będzie w przyszłości astma, jest dużo, dużo większe - podkreśla specjalista.
"Zapominamy, że mamy jeszcze nosy"
Profesor Marek Kulus zwraca uwagę, że przewlekły nieżyt nosa, zarówno u dzieci, jak i u dorosłych, jest uznawany za jeden z najważniejszych czynników ryzyka tej choroby, a jednocześnie często z nią współistnieje. - Wśród pacjentów z astmą aż 80 procent ma również alergiczny nieżyt nosa - zauważa. W takich przypadkach leczenie samej astmy bywa niewystarczające. - Zapominamy, że mamy jeszcze nos, który także wymaga terapii. Układ oddechowy to jedna długa droga, od nosa po pęcherzyki płucne, o którą należy dbać całościowo - dodaje ekspert.
Jak podkreśla, właściwe rozpoznanie astmy wymaga równoległego podejścia także do diagnozy alergii. - Astma jest rozpoznaniem klinicznym, dlatego główną rolę odgrywają obserwowane objawy i ich ustępowanie pod wpływem leczenia. Jeżeli dolegliwości znikają, powinniśmy zastanowić się, czy da się dodatkowo wyeliminować czynniki, które te objawy wywołują - wyjaśnia prof. Marek Kulus.
Jeśli pacjent jest uczulony, na przykład na sierść psa, powinien mieć świadomość, że kontakt z tym alergenem pogarsza stan jego zdrowia. - Jeżeli ktoś świadomie decyduje się utrzymywać kontakt z alergenem, musi liczyć się z konsekwencjami. Są jednak czynniki, których nie da się całkowicie wyeliminować, takie jak roztocza kurzu domowego. Wtedy konieczne staje się leczenie przewlekłe - wskazuje profesor.
Siedem lat czekania na diagnozę
Droga do postawienia właściwego rozpoznania astmy może w Polsce trwać nawet siedem lat. - To jest średnia związana z działaniem systemowym. Tyle trwa droga pacjenta i to są badania dotyczące dorosłych, mam nadzieję, że to nie dotyczy dzieci - mówi profesor, odnosząc się do danych.
Na opóźnienia wpływa wiele czynników, od lekceważenia objawów przez samych pacjentów po trudności z dostępem do specjalisty. - Albo trudno mu się dostać do tego lekarza, albo też jak jest wolny termin, to wtedy tych objawów nie ma i troszeczkę tę wizytę odwleka w czasie - tłumaczy alergolog. I dodaje, że w przypadku dzieci tak długi czas oczekiwania na diagnozę jest nie do przyjęcia. - My stawiamy rozpoznanie maksymalnie wcześnie, ale takich badań nie ma. Mam wrażenie, że czasami w pediatrii jest trend do "nadrozpoznawania astmy", dlatego że liczba dzieci, które mają nebulizatory w domu i używają ich przy każdej infekcji, jest bardzo duża - wyjaśnia.
Z drugiej strony profesor zwraca też uwagę na nieporozumienia związane z dokumentacją i komunikacją diagnoz. - Często rodzice mówią mi, że nikt nie użył wobec ich dziecka słowa astma, mimo że lek, który stosują, jest właśnie lekiem przeciwastmatycznym. To jest niedopowiedzenie. Niby diagnoza jest, leczenie prawidłowe, ale nikt nie nazwał tego uczciwie astmą - tłumaczy.
Czy astmie można zapobiec?
Specjalista przyznaje, że kwestia zapobiegania astmie jest złożona. Rodzice dzieci z alergią pokarmową często pytają, czy w przyszłości istnieje ryzyko rozwoju astmy. - Właściwe leczenie alergii pokarmowej jest zajęciem pewnego ryzyka, jednak wciąż nie istnieją w 100 procentach skuteczne i pewne metody zapobiegania tej chorobie - podkreśla prof. Kulus.
Jednak, jak podkreśla lekarz, badania nad zapobieganiem astmie trwają od wielu lat, a wiedza w tej dziedzinie stale się poszerza. - Coraz częściej podejmuje się działania prozdrowotne, takie jak unikanie palenia tytoniu czy stosowanie szczepień ochronnych - to przykłady nieswoistej prewencji astmy. Jeśli chodzi o możliwość całkowitego zapobiegania tej chorobie, niestety wciąż nie potrafimy tego osiągnąć w 100 procentach - wyjaśnia profesor.
Leki lubiane i nadużywane
Czy długotrwałe przyjmowanie leków przeciwzapalnych może prowadzić do przyzwyczajenia organizmu i w efekcie okazać się nieskuteczne? Profesor uspokaja: - Szczęśliwie tego nie widzimy i to jest ta pozytywna część leczenia astmy, do której możemy się odnieść, że te leki przeciwzapalne są zawsze efektywne. Nie wiemy nic na ten temat, żeby dochodziło do takiego zjawiska właśnie tachyfilaksji [szybkiego zmniejszenia skuteczności leku mimo stosowania stałej dawki - red.] czy przyzwyczajania się organizmu.
Jednak inaczej jest w przypadku leków rozkurczających oskrzela. Bo te przy częstym używaniu mogą tracić swoją skuteczność. - Te leki ratujące oskrzela są czasami przez pacjentów lubiane i nadużywane - wyjaśnia specjalista. Chodzi m.in. o preparaty takie jak wentolin czy salbutamol, które działają doraźnie, łagodząc duszność. - Pacjent myśli, że to skurcz oskrzeli jest problemem, a nie zapalenie. Bierze lek, po 15 minutach czuje się lepiej. Jednak jeżeli będzie brał ten środek cztery razy dziennie regularnie przez miesiąc, to będzie on lepiej i skuteczniej metabolizowany i zajdzie potrzeba sięgania po coraz większe dawki. Jednocześnie proces zapalny dalej będzie się toczył - ostrzega profesor Kulus.
W takiej sytuacji należy włączyć leczenie przeciwzapalne. - Jeżeli pacjent używa mało leków rozkurczających, to znaczy, że jego astma jest dobrze kontrolowana. Kiedy jednak próbuje odstawić lek przeciwzapalny, zwykle potrzebuje częściej używać preparatu rozkurczającego, żeby złagodzić objawy. To sygnał ostrzegawczy, który oznacza, że lek przeciwzapalny powinien być stosowany codziennie, każdego dnia, aby choroba nie nasilała się - dodaje.
Polska nie odstaje od Zachodu
Jak leczenie astmy w Polsce wypada na tle innych krajów europejskich? Zdaniem alergologa, nie odbiegamy od standardów obowiązujących w krajach Europy Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych. - Tutaj nie ma się czego wstydzić. Leczenie stosowane w naszym kraju jest nowoczesne, a wszystkie leki dostępne na Zachodzie są również dostępne u nas. Jeśli tylko pacjenci chcą się leczyć, a lekarz właściwie zmotywuje chorego i prawidłowo rozpozna astmę, potrafimy tę chorobę trzymać w ryzach i dobrze kontrolować - podkreśla profesor.
Dodaje, że kluczowe jest zrozumienie, iż astma to choroba o podłożu zapalnym. W związku z tym leki, które stosuje się w terapii, są ukierunkowane nie na same objawy, takie jak skurcz oskrzeli, ale właśnie na stan zapalny. - To może być mniej efektowne, ale w dłuższej perspektywie znacznie bardziej skuteczne. Leczenie przeciwzapalne zapobiega wydzielaniu się w organizmie substancji prowadzących do przewlekłego skurczu oskrzeli i ich trwałej przebudowy, tzw. remodelingu, kiedy powrót do stanu wyjściowego staje się już niemożliwy - podsumowuje prof. Kulus.
Leki wziewne mogą skutecznie kontrolować objawy astmy i pozwalają osobom z tą chorobą prowadzić normalne, aktywne życie. Większość zgonów związanych z astmą jest notowanych w krajach o niskich i niższych średnich dochodach, gdzie nadal dużym problemem jest niedodiagnozowanie i niewystarczające leczenie choroby.
Według Światowej Organizacji Zdrowia w 2023 roku astma dotknęła szacunkowo 363 miliony osób. W Polsce choruje na nią około 4 milionów ludzi, ale jedynie 50 proc. z nich wie o swoim schorzeniu. U dzieci do okresu dojrzewania częściej dotyczy chłopców, u dorosłych występuje z większą częstością u kobiet.
Autorka/Autor: Anna Bielecka
Źródło: tvn24.pl, gov.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock