W ubiegłym roku kontrolerzy pracujący dla Zarządu Transportu Miejskiego sprawdzili ponad 11 milionów pasażerów. Ponad 185 tysięcy z nich nie miało ważnego biletu. Niemal 130 tysięcy zdecydowało się zapłacić karę od razu, u kontrolera. Od dekady w stolicy można to robić kartą. Ponad 55 tysięcy osób dostało wezwanie do zapłaty. Niektórzy płacić nie zamierzają.
Notoryczni gapowicze
Jak dowiadujemy się w stołecznym Zarządzie Transportu Miejskiego, największa odnotowana zaległość wynosi dokładnie 69 117,76 złotych.
- Kwota obejmuje należność główną i odsetki. Wezwania do zapłaty są wystawiane od 2010 roku. W sumie to 125 wezwań. Niemal wszystkie są na etapie egzekucji komorniczych - wylicza Tomasz Kunert, rzecznik ZTM. - Egzekucje są bezskuteczne - przyznaje.
Warszawski gapowicz nie jest rekordzistą w skali kraju. W Krakowie jest osoba winna tamtejszemu Zarządowi Transportu Publicznego 133 tysiące złotych. W Szczecinie, jak informował portal gs24.pl, pasażerka otwierająca niechlubną klasyfikację, jest zadłużona na 49 tysięcy złotych.
Ile kosztuje jazda bez biletu?
Opłata dodatkowa za przejazd bez biletu wynosi w Warszawie 266 złotych, a za brak dokumentu uprawniającego do ulgi lub bezpłatnego przejazdu 196 złotych. Jeśli kara zostanie zapłacona u kontrolera kwota jest obniżana i wynosi odpowiednio: 159,60 i 117,60 złotych.
W pierwszym kwartale tego roku w Warszawie skontrolowano 3,2 miliona pasażerów, z czego około 48,5 tysiąca osób podróżowało bez biletu. W styczniu, lutym i marcu liczby utrzymywały się na stałym poziomie: nieco ponad milion kontroli i 15-16 tysięcy gapowiczów miesięcznie.