TVN24 | Polska

Główny inspektor dowiedział się o katastrofie w Odrze 3 sierpnia. Polecił "objęcie sprawy szczególnym nadzorem"

TVN24 | Polska

Autor:
ads/
tam
Źródło:
RMF FM, tvn24.pl
GIOŚ o śnięciu ryb w Odrze: badania potwierdzają podwyższenie pewnych parametrów fizykochemicznych wody
GIOŚ o śnięciu ryb w Odrze: badania potwierdzają podwyższenie pewnych parametrów fizykochemicznych wodyTVN24
wideo 2/35
TVN24GIOŚ o śnięciu ryb w Odrze: badania potwierdzają podwyższenie pewnych parametrów fizykochemicznych wody

Jak wynika z dokumentów, do których dotarli dziennikarze RMF FM, wrocławski inspektorat ochrony środowiska poinformował centralny inspektorat w Warszawie o skażeniu Odry już 3 sierpnia. Jeszcze tego samego dnia główny inspektor "polecił objęcie tej sprawy szczególnym nadzorem oraz działaniami, które doprowadzą do wyjaśnienia przyczyn". - Wysłaliśmy informację do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska i 3 (sierpnia - red.) otrzymaliśmy lakoniczne pismo od GIOŚ, że informują nas, że będą prosić trzy Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska o nadzór nad tym, co się zdarzyło - mówił wojewoda dolnośląski w czwartek na spotkaniu z dziennikarzami.

W dokumentach, które publikuje RMF FM, czytamy, że "pierwsze próbki wody z Odry pobrano w trzech miejscach niedaleko Oławy 28 lipca. W dwóch z nich wykryto mezytylen, substancje toksyczną dla ryb", a także, że woda w rzece jest wysoko nasycona tlenem. Takie informacje - jak wynika z dokumentów - Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu przekazał do centralnego Głównego Inspektora Ochrony Środowiska 3 sierpnia, wraz z wynikami badań.

3 sierpnia ówczesny Główny Inspektor Ochrony Środowiska wysłał pismo do oddziałów wojewódzkich

Jeszcze tego samego dnia ówczesny GIOŚ Michał Mistrzak wysłał pismo do Wojewódzkich Inspektorów Ochrony Środowiska.

"W związku z przekazywanymi do GIOŚ informacjami o masowym śnięciu ryb w kanale Gliwickim, na Odrze (...) polecam objęcie tej sprawy szczególnym nadzorem oraz działaniami, które doprowadzą do wyjaśnienia przyczyn tego zdarzenia i ustalenia sprawcy ewentualnego zanieczyszczenia wód" - polecił.

Czytaj też: Katastrofa ekologiczna w Odrze. Co wiemy do tej pory

Dodał, że "w szczególności oczekuje podjęcia wzajemnej współpracy oraz współpracy z właściwymi jednostkami Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, a także w zależności od potrzeb i okoliczności, z innymi organami, w tym bieżącą wymianę informacji w sprawie".

4 sierpnia wrocławski WIOŚ wydał też komunikat, opublikowany w mediach społecznościowych. Znajdują się w nim te informacje, które trafiły do GIOŚ - między innymi o wykryciu mezytylenu.

RMF stawia pytanie, czy główny inspektor Michał Mistrzak od razu poinformował o tej sprawie resort środowiska i cały rząd. Premier Morawiecki sam przyznał, że o katastrofie w Odrze dowiedział się 9 sierpnia. 12 sierpnia zdymisjonował Mistrzaka i szefa Wód Polskich Przemysława Dacę.

Zapytaliśmy w GIOŚ, jakie działania główny inspektor podjął po 3 sierpnia oraz o to, czy i kiedy informował o tej sprawie premiera lub innych przedstawicieli rządu. Czekamy na odpowiedź.

Wojewoda dolnośląski: mamy obowiązek informowania w momencie, w którym sami nie możemy sobie poradzić

O rekcje władz na pierwsze oznaki zatrucia Odry pytany był na konferencji prasowej wojewoda dolnośląski Jarosław Obremski. - To reguluje ustawa o zarządzaniu kryzysowym. Ona mówi o tym, że kto podejmuje wiadomość o jakimś zjawisku, ma przekazać w górę i w dół. Tą osobą - i zachował się absolutnie profesjonalnie - był burmistrz Oławy - mówił.

Jak powiedział wojewoda, burmistrz Oławy "powiadomił poziom wyżej, czyli starostę i starosta własnymi siłami i siłami Polskiego Związku Wędkarskiego usunął przyczynę". - Była sytuacja taka, że mamy obowiązek informowania w momencie, w którym jest jakieś zjawisko, z którym sami nie możemy sobie poradzić. Jeżeli są pożary w dwóch miejscach na Dolnym Śląsku to się nie komunikuje premierowi, że jest bardzo zła sytuacja - dodał.

- Wtedy, na końcu lipca, wydawało się i były do tego przesłanki, że mamy jednorazową rzecz. Bardzo dobrze starosta, burmistrz, Polski Związek Wędkarski, ale co więcej, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska pobrał próbki, zabezpieczył, zaproponował jakie parametry należałoby zbadać, sprawdził stan jakości wody przed wejściem do województwa dolnośląskiego i zaraz za Oławą, żeby zweryfikować tezę, że zatrucie mogło mieć miejsce (...) w mieście Oława. Ta hipoteza została odrzucona - oznajmił.

Wojewoda dolnośląski: mamy obowiązek informowania w momencie, w którym sami nie możemy sobie poradzić
Wojewoda dolnośląski: mamy obowiązek informowania w momencie, w którym sami nie możemy sobie poradzićTVN24

Czytaj też: Lubnauer: RCB pytało, czy wysłać alerty, ale dostawało odpowiedź, że nie ma potrzeby, bo nie ma zagrożeń

- Wysłaliśmy informację do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska i 3 (sierpnia - red.) otrzymaliśmy lakoniczne pismo od GIOŚ, że informują nas, że będą prosić trzy Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska o nadzór nad tym, co się zdarzyło. Jeżeli GIOŚ mówi o trzech województwach, to on ma szersze spojrzenie niż spojrzenie dolnośląskie i dostrzega, że może być problem dotyczący kilku województw, to na nim spoczywa obowiązek powiadomienia góry - ocenił.

W jego opinii "pod względem proceduralnym nie został popełniony żaden błąd formalny". - Ale, i tutaj ukłon w stronę Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, w momencie, kiedy były pobrane te próbki, poinformowano inne Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska, że jakiś problem może być. Później, kiedy otrzymaliśmy pierwsze wyniki ilościowe dotyczycące tych przekroczeń tlenu i pH, natychmiastowo WIOŚ informował - mówił.

"To jest w tej chwili najważniejsze zadanie"

Wojewoda dolnośląski ocenił, że sytuacja w Odrze się poprawia, ale w niektórych miejscach nadal obserwowany jest brak aktywności ryb. Taka sytuacja występuje m.in. w podwrocławskim jeziorze Bajkał i fosie miejskiej.

- W związku z tym najprawdopodobniej będzie przedłużony pewien zakaz, który od poprzedniego tygodnia obowiązuje jeszcze co najmniej do poniedziałku. Być może w poniedziałek zdecydujemy się na odmrożenie tych obostrzeń - poinformował Obremski. Dodał, że w tej chwili zakaz ten obowiązuje po to, by nie przeszkadzać w usunięciu wszystkich martwych ryb.

- Generalnie można powiedzieć, że stosunkowo szybko te martwe ryby zostały usunięte, ale te ryby, które wypłynęły. W tej chwili mamy proces można powiedzieć starych-nowych ryb, które zalegały na dnie, a w tej chwili - w wyniku procesów gnilnych - wypływają i je także trzeba szybko usunąć - mówił.

Dodał, że w wielu miejscach pojawia się sytuacja niebezpieczeństwa wystąpienia przyduchy. - W związku z tym usunięcie tych ryb, które gniją, które zabierają tlen, jest istotnym elementem. To jest w tej chwili najważniejsze zadanie, żeby zminimalizować negatywne skutki ewentualnej przyduchy - powiedział Obremski.

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:ads/ tam

Źródło: RMF FM, tvn24.pl

Pozostałe wiadomości