Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz otrzymał od szefa Zondacrypto Przemysława Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro - ustalili dziennikarz "Superwizjera" TVN24 Michał Fuja oraz Wirtualnej Polski Szymon Jadczak. Więcej o okolicznościach przekazania "prezentu" można przeczytać w TVN24+.
Piesiewicz awansował na stanowisko prezesa PKOl w czasach rządów PiS. Karierę w sporcie zaczynał w 2016 roku jako wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej z rekomendacji Jacka Sasina. Politycy PiS odcinają się od kwestii drogiego zegarka dla prezesa PKOl. W tym kontekście Jan Kunert, dziennikarz tvn24.pl i "Czarno na białym", przypomniał w poniedziałek na antenie TVN24 o powiązaniach prawicowych polityków z Zondacrypto.
Zondacrypto sponsorowała prawicową konferencję
Giełda kryptowalut była sponsorem konserwatywnej konferencji CPAC w 2025 roku, na której wystąpili ówczesny prezydent Andrzej Duda oraz Karol Nawrocki. - Oficjalnie to była konferencja, spotkanie środowisk konserwatywnych. Tymczasem w praktyce był to jeden wielki wiec Karola Nawrockiego w Rzeszowie - powiedział Kunert w TVN24. - Komitet Karola Nawrockiego za nią nie płacił - dodał. Podkreślił, że oprócz Zondycrypto za finansowanie wydarzenia odpowiadał też zarząd województwa podkarpackiego.
Dziennikarz zwrócił uwagę, że logo Zondacrypto "było widoczne na ekranie w Telewizji Republika, która też była współorganizatorem, wraz z samorządem podkarpackim, tego przedsięwzięcia". Konferencja miała miejsce w szczycie kampanii prezydenckiej: 26-27 maja 2025 roku.
- Pojawia się też pytanie o konflikt interesów. Karol Nawrocki, który występował z mównicy na evencie sponsorowanym przez giełdę kryptowalutową, pół roku później miał na biurku trzy razy ustawę rządową, która miała uregulować, ucywilizować rynek kryptowalut - kontynuował dziennikarz, nawiązując do zawetowanych przez prezydenta projektów o kryptowalutach.
- Dosłownie dzień po tym, jak Karol Nawrocki wyjechał z konferencji, zapowiadał już, że będzie wetować wszystkie negatywne, niewłaściwe pomysły na uregulowanie kryptowalut w Polsce - stwierdził Kunert.
- Dostaję od was wiele pytań o mój stosunek do kryptowalut. Ja sam w nie nie inwestuję, ale widzę, że coraz więcej osób i firm idzie w tę stronę. Polska musi być miejscem, gdzie powstają innowacje, a nie regulacje - mówił Nawrocki 28 maja w rozmowie na kanale Sławomira Mentzena tuż przed drugą turą wyborów.
- Jako prezydent będę gwarantem tego, że nie wejdą w życie zamordystyczne przepisy, które ograniczą waszą wolność. Zadbam też o to, aby polskie firmy nie musiały uciekać do Czech czy do Niemiec tylko dlatego, że polskie przepisy krępują ich rozwój - dodał.
Wpłaty na fundacje prawicowych polityków
Premier Donald Tusk w kwietniu, przed próbą przegłosowania drugiego weta prezydenta do ustawy o kryptoaktywach, ujawnił informacje zebrane przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jak poinformował szef rządu, na przełomie października i listopada 2025 roku Przemysław Kral "dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji".
450 tysięcy złotych trafiło do fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry. - Część z tych środków przeznaczono na prawników obrońców - Dariusza Mateckiego i księdza Michała Olszewskiego - informował premier.
Tusk przekazał, że inna spółka związana z Zondacrypto i Kralem - Expofer Servis House, zrealizowała transakcję w kwocie 70 tysięcy euro na rzecz fundacji posła Przemysława Wiplera Dobry Rząd.
"Nieciekawa historia" Zondacrypto
Kunert zauważył, że o "nieciekawej historii" giełdy było wiadomo już znacznie wcześniej. W 2018 roku Komisja Nadzoru Finansowego wpisała BitBay, poprzedniczkę Zondacrypto, na listę ostrzeżeń publicznych, zarzucając spółce "nieuprawnioną działalność w zakresie usług płatniczych".
Kunert przypomniał również o tajemniczym zaginięciu Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay. Mężczyzna, nazywany "królem kryptowalut", zaginął w marcu 2022 roku. Miał wtedy 33 lata. Po raz ostatni widziano go w firmie paliwowej w Czeladzi. To tam po raz ostatni zalogował się jego telefon komórkowy. Jak opisywały media, w dniu jego zaginięcia na terenie obiektu na jakiś czas przestały działać kamery monitoringu.
Według prokuratury, dotąd wpłynęło 3600 zawiadomień od osób i firm, które straciły pieniądze na Zondacrypto. Szacuje się, że straty klientów giełdy mogą przekraczać 350 milionów złotych.