TVN24 | Polska

Marta Lempart z zakazem wstępu do Sejmu

TVN24 | Polska

Autor:
akr//now
Źródło:
PAP, tvn24.pl
Lempart: Jeżeli się boicie, to normalne. Ważne, co z tych strachem zrobicie
Lempart: Jeżeli się boicie, to normalne. Ważne, co z tych strachem zrobicieTVN24
wideo 2/21
TVN24Lempart: Jeżeli się boicie, to normalne. Ważne, co z tych strachem zrobicie

"Ale się boją! Jednej kobiety, Marty Lempart" - napisał w mediach społecznościowych senator Bogdan Klich (KO). Opublikował zdjęcie pisma Straży Marszałkowskiej z zakazem wstępu na tereny i do budynków zarządzanych przez Kancelarię Sejmu. Z dokumentu wynika, że zakaz ma obowiązywać liderkę Ogólnopolskiego Strajku Kobiet do 23 listopada przyszłego roku.

Senator Koalicji Obywatelskiej Bogdan Klich udostępnił we wtorek w mediach społecznościowych fotografię pisma adresowanego do liderki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, a podpisanego przez komendanta Straży Marszałkowskiej nadkomisarza Michała Sadonia. W rozmowie z tvn24.pl senator przekazał, że pismo otrzymał "do rąk własnych" z "Biura [Działu - przyp. red.] Przepustek".

W piśmie napisano, iż Straż Marszałkowska zawiesiła Lempart prawo wstępu na tereny i do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wjazdu na te tereny na okres od dnia 24 listopada 2020 roku do 23 listopada 2021 roku.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Straż Marszałkowska pisze o "zagrożeniu bezpieczeństwa budynków" i "naruszeniu porządku"

"Uzasadniając powyższe wyjaśniam, iż w dniu 30 października 2020 r. o godz. 15.45 wraz z grupą osób uczestniczyła Pani w wyłamaniu metalowej bramy i wdarła się w okolicę garaży znajdujących się na terenie będącym w zarządzie Kancelarii Sejmu" - czytamy dalej w dokumencie.

W ocenie Straży Marszałkowskiej działanie liderki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet "spowodowało zagrożenie bezpieczeństwa budynków Sejmu i Senatu oraz osób tam przebywających i stanowiło naruszenie porządku na terenie pozostającym w zarządzie Kancelarii Sejmu".

Wpis z fotografią pisma senator opatrzył podpisem: "Ale się boją!! Jednej kobiety, Marty Lempart. Dlatego zakazują jej wstępu do Sejmu i udziału w pracach Senatu".

Protesty po orzeczeniu Trybunału w sprawie aborcji

Od 22 października w całym kraju trwają protesty, będące sprzeciwem wobec zaostrzenia - w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego - przepisów antyaborcyjnych. Trybunał kierowany przez Julię Przyłębską orzekł, że przepis tak zwanej ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku zezwalający na przerwanie ciąży w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Przepis straci moc wraz z publikacją wyroku, ale ten nie został jak dotąd ogłoszony.

30 października odbył się jeden z największych protestów organizowanych przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. Hasło przewodnie piątkowego protestu brzmiało "Wszyscy na Warszawę".

Uczestnicy stołecznej manifestacji wyruszyli o godzinie 17 z trzech lokalizacji: sprzed siedziby Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Alejach Ujazdowskich, z placu Zamkowego, a także z placu Zawiszy, czyli - jak stwierdziły organizatorki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet - miejsca "najbliżej siedziby zła, siedziby PiS-u" przy Nowogrodzkiej.

Punktem docelowym trzech marszów było rondo Dmowskiego. Na trasie nie obyło się bez incydentów i interwencji policji. Najpierw na placu Zamkowym, a potem przy rondach de Gaulle'a i Dmowskiego pojawiali się zamaskowani mężczyźni z petardami, pałkami teleskopowymi i gazem łzawiącym. Komenda Stołeczna Policji poinformowała o zatrzymaniu ponad 30 osób.

Z ronda Dmowskiego manifestacja przeniosła się w okolice domu wicepremiera i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Ulicę Mickiewicza otoczono szczelnym kordonem policji, więc centrum protestu stał się plac Wilsona. Około 23 część uczestników zaczęła się rozchodzić do domów. Inni we wspólnym marszu powrócili jeszcze przed Pałac Kultury i Nauki.

Protest "Marsz na Warszawę"

Policja pilnuje domu Jarosława Kaczyńskiego
Policja pilnuje domu Jarosława Kaczyńskiego TVN24
wideo 2/14

Autor:akr//now

Źródło: PAP, tvn24.pl

Pozostałe wiadomości